piątek, 5 września 2014

Jesienne warzywa i owoce

Za oknem i w kuchni już jesień - okres pysznych owoców i warzyw.
Warto poszerzyć swoje wiadomości na ich temat.

Na początek o jesiennych owocach.

1. Śliwki: dla lepszego trawienia i jędrnego ciała
Wśród wielu odmian śliwek (renklody, mirabelki, węgierki, etc.), różniących się nie tylko wielkością, ale i smakiem, możesz swobodnie wybrać te, które najbardziej pasują akurat twojemu podniebieniu. Ich walory zdrowotne są bowiem bardzo zbliżone.
Jeśli szukasz doskonałego źródła błonnika, postaw na śliwki suszone, gdyż świeże zawierają średnio 1,6 g na 100 g (czyli mniej niż jabłka), ale już ususzone, bez pestki, ponad 16 g. Pektyny zawarte w śliwkach to doskonały środek przeciw zaparciom, przeczyszczający, a także neutralizujący negatywny wpływ nadmiaru kwasów trawiennych (co działa zbawiennie choćby na pęcherzyk żółciowy). Wiadomo, że regularne spożywanie śliwek może wyraźnie obniżyć ryzyko choroby nowotworowej jelita grubego.
Działanie antynowotworowe śliwki zawdzięczają antyoksydantom: witaminom A i E i polifenolom.


2. Gruszki: demoniczne owoce przyjazne sercu
Gruszka to doskonałe źródło energii.Dojrzała należy do wyjątkowo słodkich i zarazem dość kalorycznych owoców (jedna średnia gruszka sprezentuje ci ok. 60 kcal).
Podobnie jak inne jesienne owoce, zawierają sporo witamin i minerałów, w tym: witaminę A, witaminy z grupy B, witaminę C, potas, magnez, wapń, żelazo, jod. Ze względu na obecność błonnika (2,1 g w 100 gramach owocu) i antyoksydantów, a także potasu, są wskazane dla serca. Podobnie jak śliwki, służą osobom z kamicą nerkową i infekcjami dróg moczowych. 


3. Jabłka: kuszące źródło młodości i odporności
Mają sporo błonnika, głównie pektyn (średnio 2 g w 100 gramach produktu), zatem hamują apetyt, sprzyjają tworzeniu odpowiedniej flory bakteryjnej w jelitach i poprawiają odporność. Pektyny, czego dowiedli niemieccy naukowcy, nawet wzmacniają szkliwo, zapobiegając próchnicy.
Jabłka to cenione źródło antyoksydantów (przeciwutleniaczy). Substancje te działają nie tylko przeciwmiażdżycowo czy przeciwnowotworowo. Choćby zawarta w jabłkach kwercetyna ma zbawienny wpływ na układ krążenia, gdyż uszczelnia naczynia krwionośne, a także utrudnia osadzanie się w nich cholesterolu. Działa przeciwzapalnie i ochronnie na układ immunologiczny.
Zawierają witaminę A (a dokładniej prowitaminę A beta-karoten). Ocenia się, że trzeba zjeść sześć średniej wielkości jabłek, by zaspokoić dobowe zapotrzebowanie organizmu na witaminę C. 

Ten powszechnie uprawiany od setek lat owoc w naszym kraju dostarcza nam wielu cennych składników, a organizm zazwyczaj wyśmienicie je przyswaja (alergie i nietolerancje składników jabłka to w Polsce rzadkość, dlatego jabłko jest zazwyczaj pierwszym owocem wprowadzanym do diety dziecka).
Dzięki zawartości wielu minerałów (w tym potasu, żelaza, cynku, krzemu) jabłka poprawiają stan skóry, włosów i paznokci, pracę serca czy ogólne samopoczucie. 

To nieprawda, że są wrogiem tych, co na odchudzającej diecie. Niskokaloryczne (średnio ok. 40 kcal w 100 g), usprawniające proces trawienia, osłabiające łaknienie, są ich sprzymierzeńcem.

Więcej w artykule "Do jesieni jeszcze chwila, ale one już rządzą. Najlepsze polskie owoce" w serwisie Gazeta.pl Zdrowie.

Kolej na jesienne warzywa.

1. Ziemniak: zdrowszy, niż myślisz!
Kartofle są obwiniane za nadwagę, choroby cywilizacyjne czy problemy trawienne. Z pewnością nie zasłużyły na tak złą sławę. Wręcz przeciwnie.
Dorodny ziemniak, taki jesienny, waży ok. 100 g. Jego wartość kaloryczna to 80-90 kcal.

Zadaniem ziemniaka w diecie człowieka, podobnie jak innych źródeł węglowodanów złożonych, jest dostarczanie paliwa. Ma być odżywczy (i jest!). 
Sam ziemniak to głównie woda (aż 77 %) i węglowodany (18 %), w większości skrobia. Zawiera jeszcze 2 % białka, 1,5 % błonnika i znikome ilości tłuszczu (0,1 %).
Ziemniak to skarbnica witamin i minerałów. zawiera choćby potas, magnez, wapń, witaminy z grupy B, witaminę D, K i C. Tej ostatniej jest naprawdę sporo. Wprawdzie znacznie ubywa jej podczas gotowania, jednak straty będą znacznie mniejsze, gdy ziemniaka w celu ugotowania wrzucimy już do wrzątku, a nie do zimnej wody. Najlepiej gotować ziemniaki w łupinach i na parze. Tracą wtedy tylko 10 % witaminy C, a gotowane bez skórki, są pozbawione 1/4 początkowej ilości witaminy.


2. Pomidor: doskonały i ze słoika
Pomidory są cenione za obfitość minerałów i witamin. Kiedy jednak zbadano dokładnie zawarty w miąższu tych warzyw barwnik likopen i odkryto jego znaczenie dla organizmu, pomidory zyskały opinię skarbnicy witalności, urody i formy.
Długo można wymieniać zalety likopenu. Przede wszystkim działa przeciwnowotworowo (zapobiega choćby rakowi macicy i prostaty), obniża poziom cholesterolu i ciśnienia tętniczego, zapobiega zawałom serca i miażdżycy. Jako uznany antyoksydant jest też swoistym eliksirem młodości.
Dwa solidne pomidory zaspokoją dobowe zapotrzebowanie nie witaminę C. Ta jest nieoceniona w okresie jesienno-zimowym, gdyż wzmacnia odporność, wpływając na zwiększenie produkcji przeciwciał i uszczelniając naczynia krwionośne. Pomaga też przyswoić żelazo, wpływając pozytywnie na dotlenienie komórek i funkcjonowanie układu krążenia.
W pomidorach jest sporo witaminy E, nieprzypadkowo zwanej witaminą młodości i seksapilu i działających korzystnie na układ nerwowy witamin z grupy B (nie do pogardzenia, gdy z powodu stresów czy infekcji masz nos spuszczony na kwintę).

Uwaga! Biały ser i pomidory to zdrowe składniki. Najlepiej jednak spożywać je osobno. W duecie, od czasu do czasu, na pewno nie zaszkodzą. Jedzone razem regularnie mogą doprowadzić do dolegliwości ze strony stawów. Więcej o tym połączeniu w poście z 26 sierpnia 2014 r. "Co jeść razem, a co osobno".

3. Ogórek: na cerę i trawienie
Świeże ogórki zawierają silnie działający enzym (askorbinazę), który niszczy witaminę C. To dlatego popularna w Polsce sałatka z zielonych ogórków i pomidorów to jednak marnotrawstwo. Łyżeczka soku z ogórka zniszczy całą witaminę C zawartą w trzech litrach soku pomidorowego! Świeże ogórki najlepiej jeść solo. Kiszone do sałatki? Jak najbardziej.
1) Świeże ogórki z pewnością sprawdzają się podczas upałów. Nie dość, że gwarantują orzeźwienie to jednocześnie gaszą pragnienie. Nic dziwnego: to warzywo zawiera aż 95 % wody.
2) Ogórkiem raczej się nie nasycimy. Ma tylko 12 kcal w 100 g.
3) W ogórku jest sporo związków chemicznych o charakterze zasadowym, co pozwala odkwasić organizm i usprawnić proces trawienia.
4) Dzięki zawartej w nim wodzie, ogórek działa moczopędnie i oczyszczająco.
5) Kiszone ogórki, dzięki bakteriom probiotycznym, regulują pracę jelit i wspierają procesy trawienne.
6) To nie przypadek, że przemysł kosmetyczny zainteresował się wyciągiem z ogórka i wykorzystał go w wielu preparatach poprawiających urodę. Ogórkowy miąższ i sok działają nawilżająco, ściągająco i odkażająco.


4. Burak: stawia na nogi
Przesadą byłoby stwierdzenie, że buraki to witaminowa bomba, chociaż mają sporo kwasu foliowego i witaminy C. Obfitują jednak w bezcenne sole mineralne, cenne węglowodany dodające energii i betaninę, barwnik należący do antocyjanów, skutecznie hamujący namnażanie bakterii. Uchodzi również za cenny antyoksydant, który może nawet kilkakrotnie poprawić dotlenienie komórek organizmu, a tym samym funkcjonowanie niemal wszystkich narządów.
Buraki mają znaczenie profilaktyczne, nie tylko w przypadku raka, ale i anemii (dlatego są zalecane kobietom w ciąży), chorób wątroby, osteoporozy czy infekcji wirusowych. W przypadku tych ostatnich wyraźnie skracają czas powrotu do zdrowia.
Burak jest silnie zasadotwórczy, dlatego jedzony dość regularnie, łagodzi dolegliwości tych, którzy często cierpią z powodu powodu zgagi czy "pieczenia" w żołądku.
100 g buraka to tylko 38 kcal.


5. Papryka: liczy się kolor
W każdej świeżej papryce jest sporo witamin z grupy B i witaminy C  oraz związków mineralnych: wapnia, potasu, żelaza czy magnezu. Warzywo to ma też sporo błonnika (ok. 2 g w 100 g).
Papryka ma tyle witaminy C, że słynna cytryna nawet się z nią mierzyć nie może. Co więcej, podczas obróbki termicznej traci jej mniej, niż inne warzywa czy owoce, gdyż szybko osiąga miękkość, więc "męczymy" ją krócej.
Od koloru papryki zależą jej właściwości. Najpełniej wykorzystasz tę skarbnicę zdrowia, mieszając (choćby w sałatce) kilka barwnych odmian.
Papryka czerwona dostarczy mnóstwo beta-karotenu, czyli prowitaminy A. Już 100 g papryki powinno zaspokoić ok. 70 % zapotrzebowania człowieka na wit. A (duża papryka waży ok. 230 g). Wsparta przez wit. C (tej w czerwonej papryce jest zwykle najwięcej) zwolni proces powstawania zmarszczek.
Papryka zielona zawiera sporo kwasu foliowego (jeden strąk pokrywa ok. 25 % dziennego zapotrzebowania na tę witaminę), zatem polecana jest przyszłym mamom (ze względu na wpływ kwasu foliowego na rozwój cewy nerwowej u płodu), ale i wszystkim tym, którym zależy na dobrym nastroju i poprawie parametrów krwi (wpływa bowiem pozytywnie na układ nerwowy i działa krwiotwórczo). Papryka zielona, podobnie jak pomidory, jest także dobrym źródłem witamy E.
Cenną witaminę E ma i papryka żółta. Szczególnie jednak jest ceniona jako źródło luteiny i zeaksantyny (przeciwutleniacz, należący do barwników karetonoidów), które potrafią unieszkodliwić wolne rodniki w siatkówce oka, a nam zapewnić dobre widzenie.


6. Kapusta dobra niemal na wszystko
Kapusta stosowana zewnętrznie łagodzi obrzęki, owrzodzenia, zranienia, siniaki... uważa się, że działanie ściągające, przeciwbólowe i przeciwzapalne to skutek zawartości związku o nazwie metylo-S-metionina, a także sporych ilości siarki. Ten makroelement nie tylko wpływa korzystnie na wygląd skóry i jej przydatków (włosów, paznokci), ale może leczyć jej pewne problemy. Siarka w kontakcie ze skórą ulega przemianie do siarczków, a te zwalczają bakterie i grzyby. Sam pierwiastek działa wysuszająco. Oczywiście, kapusta łagodzi objawy, a nie leczy chorób, więc można ją traktować jedynie wspomagająco i wtedy, gdy zmiany nie są zbyt poważne.
Kapusta jest cenną skarbnicą witamin i minerałów, przede wszystkim witaminy C, trochę witamin z grupy B i wit. A, wspomnianej siarki, wapnia, żelaza, potasu. Jest dostępna przez cały rok, gdyż łatwo ją przechowywać: w formie główek lub w postaci kapusty kiszonej.
Jest niskokaloryczna (kapusta biała: 28 kcal/100 g, kiszona 16 kcal), a zarazem, głównie dzięki błonnikowi, szybko zapewnia uczucie sytości.  

Kuracja sokiem z kiszonej kapusty doskonale oczyszcza organizm. Kiszona kapusta sprzyja profilaktyce i zwalczaniu chorób nowotworowych, a spożywanie przynajmniej raz w tygodniu kapusty (najlepiej w formie surowej) znacznie obniża ryzyko zachorowania na raka żołądka, dwunastnicy czy jelita grubego. Regularne jedzenie kapusty likwiduje też zaparcia.

7. Marchewka: przyjaciółka twojej cery
W korzeniu marchewki mieszczą się prawie wszystkie wcześniej wymieniane skarby witaminowe i mineralne (choćby witaminę A, C, K, witaminy z grupy B, potas, wapń, żelazo) oraz cynk, które zespołowo wyjątkowo skutecznie dbają o naszą urodę. Zapewniają bystry i dobry wzrok, jędrne ciało, piękne włosy i paznokcie, ładną cerę.
Silny przeciwutleniacz, jakim jest witamina A, wspiera odporność i opóźnia procesy starzenia. Marchew z pomocą błonnika pomaga pozbyć się szkodliwego cholesterolu, chroniąc nas przed miażdżycą i chorobą wieńcową. Wiele składników marchewki krzepi, zapobiega anemii, reguluje pracę żołądka, poprawia pracę wątroby i usprawnia metabolizm.
Surowa marchew ma bardzo korzystny indeks glikemiczny (IG= 35), a ugotowana już 85. 

8. Pietruszka: boskie źródło relaksu
Zdrowy jest i korzeń, i natka, a nawet mniej popularne w Polsce nasiona, chociaż nać jest z pewnością najcenniejsza. Jest dobrym źródłem magnezu, żelaza, potasu, wapnia, fosforu, witamin z grupy B, witaminy C i A. Ma sporo białka.
Korzeń dostarcza głównie witaminę C i A, potas (mniej niż nać) oraz substancję o nazwie apipol, działającą moczopędnie, rozkurczowo (łagodzi dolegliwości kobiece) i usprawniającą pracę układu pokarmowego. Nasiona działają jak skondensowany korzeń.
Natka z pietruszki pomaga usuwać przykry zapach z ust. Dodana do sosów mięsnych lub jajek, zwiększa przyswajalność żelaza z tych produktów.
Korzeń pietruszki zalecany jest w profilaktyce cukrzycy. Całe warzywo, według amerykańskich badań, ma zapobiegać nowotworom. W 100 g (korzeń przeciętnej wielkości waży ok. 90 g) jest ok. 50 kcal.


9.  Cukinia - uniwersalne wsparcie przemiany materii
Cukinia jest pożywna, ma sporo dobrych cukrów (ok. 2,5 g na 100 g warzywa) i trochę białek, a zarazem jest lekkostrawna, chociaż nie obfituje w błonnik (1g na 100 g). Ma niewiele kalorii (16 kcal w 100 g), łagodny, słodkawy smak, który zazwyczaj odpowiada dzieciom. Warto ją im dawać, chociaż na pewno w rankingu warzyw-naturalnych leków cukinia nie zrobi kariery. Nie zmienia to jednak faktu, że jest zdrowa, choćby ze względu na obfitość wcześniej charakteryzowanych witamin  A i C oraz zawartość witamin z grupy B, krwiotwórczego żelaza i fosforu, przyjaciela kości oraz zębów. 

10. Seler: korzenia moc i nie tylko
Od czasów Hipokratesa seler był używany jako środek uspokajający. Miał też dodawać panom męskości i poprawiać libido.
Współcześnie amerykańskie i japońskie badania naukowe dowiodły, że w selerze jest aż 86 różnych substancji, które pozytywnie wpływają na zdrowie człowieka. Należą do nich biologicznie czynne olejki lotne (łagodzące problemy z górnymi i dolnymi drogami oddechowymi), przeciwzapalne flawonoidy (cenne antyoksydanty wspierające odporność), furanokumaryny (działają moczopędnie i rozkurczająco), witaminy (C i B), minerały. Zawarty w nim magnez ma zbawienny wpływ na układ nerwowy. Zw względu na obfitość żelaza seler jest szczególnie zalecany kobietom w ciąży oraz karmiącym piersią.
Seler ugotowany jest warzywem lekko strawnym, można więc dość wcześnie (około 6-go miesiąca) wprowadzać go do diety niemowląt. I oczywiście starannie obserwować reakcję organizmu dziecka. Głównie ze względu furanokumaryny seler może wywoływać alergię, a także sprzyjać nadwrażliwości skóry na promienie słoneczne.
W 100 g selera jest więcej witaminy C, niż w cytrusach (nawet 150 mg, przy przeciętnym dobowym zapotrzebowaniu ok. 50 mg). Witaminy C zasadniczo nie można przedawkować, gdyż nadmiar jest usuwany wraz z moczem  (wyjątek stanowią niektóre osoby z chorobami dróg moczowych). 
Seler zawiera też kompleks witamin z grupy B.
Seler, nawet jak na warzywo, ma bardzo mało kalorii: w bulwach ok. 7 kcal na 100 g, w naci jeszcze mniej. W korzeniu jest sporo błonnika (ok. 5 g na 100 g), zatem z pewnością poprawia on trawienie i zasługuje na uwagę, gdy ustalasz menu podczas diety odchudzającej.
Seler oczyszcza organizm z toksyn i pobudza przemianę materii. Jest niezastąpiony dla rekonwalescentów.

Zapraszam do zapoznania się z całym artykułem "Ogórek to kiler witaminy C. Ziemniak nie tuczy. Burak nie leczy raka. Jesienne warzywa i ich tajemnice" na stronach Gazeta.pl Zdrowie.

Oddzielnego pochylenia wymagają warzywa strączkowe.
Ciekawie omawia to artykuł "Wreszcie mamy strączkowy sezon. Ktoś się oprze?".
Na początek informacje ogólne:
Warzywa strączkowe to przede wszystkim skarbnica znakomitego białka. Pozwalają dorosłym wegetarianom skonstruować bezmięsną dietę bez ryzyka dla zdrowia. Dla wszystkich są źródłem budulca, które nie jest zarazem otoczone ciężkim tłuszczem.
Optymalny kompleks aminokwasów rośliny strączkowe tworzą wraz ze zbożami, stąd polecane połączenia w menu, np. fasolki z ryżem, soczewicy z jęczmieniem czy kaszy jaglanej z ciecierzycą. Wartościowe białko ze strączków jest tak pożywne, a zarazem zdrowe, że poleca się je nawet w dziecięcej diecie. Zwłaszcza, że poza materiałem budulcowym dla kości czy mięśni, w tych roślinach sporo także krwiotwórczego żelaza, przyjaznych układowi nerwowemu witamin z grupy B, a także ułatwiającego trawienie błonnika.
Wcześniej jednak koniecznie:
- warzywa strączkowe namaczamy przed gotowaniem. Nie musisz namaczać roślin młodych, podobnie jak soczewicy,
- by efekty przyniosło moczenie suchego nasiona, powinno trwać co najmniej kilka godzin, a najlepiej kilkanaście (czyli namaczanie dzień przed gotowaniem). Najkrócej moczymy groch, najdłużej ciecierzycę i soję,
- namoczone warzywa przed gotowaniem płuczemy i zalewamy świeżą wodą,
- pierwsze 10 minut gotowania strączkowych - bez przykrycia, na sporym ogniu. Nie dotyczy łuskanego grochu i soczewicy,
- solimy wodę dopiero w połowie planowanego czasu gotowania,
- poza dodaniem przypraw (nasiona kopru włoskiego, kminek, majeranek, kuchnia indyjska przeciw wzdęciom poleca jeszcze czosnek i imbir), by usprawnić trawienie, pod koniec gotowania warto też dodać odrobinę octu jabłkowego lub winnego.

1. Bobem w cholesterol
Bób zapewni nam mnóstwo wartościowego błonnika: zawiera go aż 5,8 g w każdych 100 g warzywa.
Trudno podać precyzyjnie, ile ma kalorii, bo rozbieżności w dostępnych źródłach są spore (od 36 do 66 kcal w 100g), ale tak naprawdę nie ma to większego znaczenia. To nie są puste kalorie z łatwością odkładające się w formie tłuszczu, a dobre, wartościowe, pochodzące głównie z węglowodanów złożonych, które zapewniają sporo dobrej energii, a przede wszystkim uczucie sytości na dłużej. Dzięki temu jemy mniej i w efekcie bezpiecznie dla zdrowia oraz sylwetki.
Spośród witamin z grupy B bób ma najwięcej niacyny (aż 3,2 mg na 100 gramów, przy zapotrzebowaniu dobowym osoby dorosłej ok. 15 mg, ale i zastrzeżeniu, że nie wszystko się przecież wchłonie). Niacyna, zwana też witaminą PP, wspiera intensywnie układ krwionośny, nie tylko współtworząc czerwone krwinki i rozszerzając naczynia krwionośne (co ułatwia w nich przepływ krwi, a wraz z nią tlenu, substancji odżywczych), ale przede wszystkim obniżając poziom "złego" cholesterolu (LDL) i sprzyjając wzrostowi "dobrego" (HDL).
Inne skarby bobu to choćby potas, wapń, fosfor, magnez, witamina A, C i E. Zatem: dla serca, dla odporności, dla urody, dla kości, dla lepszego nastroju nawet - warto jeść bób!

2. Zielony groszek - odmładzająca słodycz
Zielony groszek to wyjątek wśród strączkowych - można go jeść i na surowo. Pasuje do wszelkich sałatek, zapiekanek, omletów.
Dzięki konserwacji możemy cieszyć się nim przez cały rok - ten z puszki nadal obfituje w witaminy i minerały. Doskonale nadaje się do mrożenia.
W zależności od odmiany 100 g groszku zawiera 43 do 75 kcal. Jak każde warzywo zielone, dostarcza sporo krwiotwórczego żelaza, a także inne minerały: potas, fosfor, cynk, wapń, magnez. Można zatem śmiało powiedzieć, że wspiera nasz nastrój, mięśnie, kości, serce.
Zawiera witaminy z grupy B (w tym potrzebny nie tylko ciężarnym kwas foliowy), wzmacniającą naczynia włosowate witaminę K, a także, nieprzypadkowo nazywaną witaminą młodości, witaminę E. Ma jeszcze więcej błonnika niż bób (5,8 g na 100 g). Obfituje w antyoksydanty, "odmładzające" nasz układ żylny, co zapobiega wielu chorobom serca, udarom, miażdżycy czy artretyzmowi (zwłaszcza temu związanemu ze zbyt wysokim stężeniem kwasu moczowego we krwi).
Dzięki luteinie i witaminie A, groszek dba też o nasze oczy, zapobiegając zwyrodnieniu plamki żółtej i katarakcie (zaćmie związanej z wiekiem), a także tzw. kurzej ślepocie.
Jak inne strączkowe jest znakomitym źródłem białka (6,5 g na 100 gramów). Jednak zdecydowanie więcej w nim węglowodanów (12,5 g). Stąd rośliny strączkowe, chociaż zapobiegają cukrzycy i są cennym wsparciem przy dietach odchudzających, nie są polecane niektórym chorym na cukrzycę.
Stąd, jeśli masz problem z cukrzycą, kwestię strączków w diecie trzeba zawsze uzgodnić z diabetologiem. Zwykle udaje się ustalić ich bezpieczną sezonową dawkę.

3. Fasolka szparagowa - przyjaciółka kobiety
Właściwie większość zalet przypisanych zielonemu groszkowi, przypada też w udziale szparagówce. Nie można jej wprawdzie jeść na surowo, ale i ona dostarczy nam cennego błonnika (mniej, jednak też sporo: 3,9 g), witamin i minerałów.
O tym, jak bezpiecznym daniem jest fasolka szparagowa, jest choćby fakt, że można ją wprowadzać do dziecięcej zupki już w 7. miesiącu życia. Malec około roku może ugotowaną fasolkę jeść już samodzielnie. Istotne tylko, by była bez łyka i świeża. 
Fasolka szparagowa dba o kobiety. Jest doskonałym źródłem kwasu foliowego, witaminy dbającej o prawidłowy rozwój układu nerwowego płodu, ale i emocjonalnej kondycji jego mamy, zwłaszcza po porodzie. To zielone warzywo obfituje także w fitoestrogeny, dlatego nie powinno go zabraknąć w diecie pań po czterdziestce. Gdy spada produkcja kobiecych hormonów, nieprzyjemne dolegliwości z tym związane mogą pojawić się już na długo przed menopauzą. Fitoestrogeny chronią przed uderzeniami gorąca, ale i osteoporozą.
Fasolkowy błonnik skutecznie wiąże cząsteczki tłuszczu, obniżając poziom cholesterolu.

A więc do kuchni!
SMACZNEGO.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz