piątek, 24 października 2014

Mamy niewiele czasu do Małej Epoki Lodowcowej

Część naukowców krytykuje teorię globalnego ocieplenia.
Według nich następujące po sobie fazy ocieplenia i ochłodzenia klimatu tłumaczyć należy cyklami aktywności Słońca.
Sprzeciwiają się opinii, że to człowiek - poprzez emisję dwutlenku węgla do atmosfery - odpowiada za zmiany zachodzące w klimacie.

Jak ogłosiło amerykańskie Narodowe Centrum Badania Śniegu i Lodu (NSIDC) w Boulder w Kolorado, zasięg lodu morskiego otaczającego Antarktydę osiągnął właśnie rozmiary rekordowe w historii pomiarów satelitarnych.

Powierzchnia lodu morskiego otaczającego Antarktydę
Powierzchnia lodu morskiego otaczającego Antarktydę sięgnęła właśnie 20,11 mln km kw. To rekord w historii pomiarów satelitarnych.
Zasięg lodu morskiego w Antarktyce (i Arktyce) pulsuje w rytmie zimowych maksimów (na półkuli południowej zima właśnie się skończyła) i letnich minimów.

Jednym z naukowców kwestionujących teorię globalnego ocieplenia, jest rosyjski astrofizyk i klimatolog Chabibułło Abdusamatow. Od lat kieruje programem badań Słońca w rosyjskiej sekcji Międzynarodowej Stacji Kosmicznej.

Chabibułło Abdusamatow
Ostatnio przypomniał o swojej teorii dotyczącej Małej Epoki Lodowcowej. Jego zdaniem ochłodzenie rozpocznie się na przełomie 2014 i 2015 roku, a szczyt tej epoki lodowcowej nadejdzie w 2060 roku.
Abdusamatow oświadczył, że taka prognoza oparta jest na badaniach długoterminowych zmian w mocy promieniowania słonecznego.

- W strefie równikowej zmiana temperatury będzie niewielka. Jednak bliżej biegunów skutki epoki lodowcowej będą wręcz namacalne. Nie chcę zgadywać, o ile spadnie temperatura. W tym przypadku bierzemy pod uwagę dane głębokiej fazy ochłodzenia z poprzedniej małej epoki lodowcowej, kiedy Tamiza, Sekwana i wiele innych rzek zamarzło. Można było po nich jeździć na łyżwach. Teraz Tamiza płynie przez cały rok. W przyszłości będzie znów skuta lodem i to nawet na kilka miesięcy - powiedział Abdusamatow.


Do zwolenników teorii globalnego ochłodzenia należą m.in. znani polscy klimatolodzy - prof. Zbigniew Jaworowski i prof. Jerzy Boryczka.
Ich badania pokazują, że średnia temperatura w ciągu najbliższych 100 lat będzie w Polsce spadać, a nie rosnąć.

W prognozach prof. Boryczki z Uniwersytetu Warszawskiego, dotyczących temperatury dla Warszawy na okresy zimowe, czyli miesiące: grudzień, styczeń i luty, ewidentnie widać, że do 2100 roku  temperatura będzie spadać.
Profesor przewiduje, że ostrych zim możemy spodziewać się już ok. 2040-2050 r. Prawdopodobnie będą miały takie natężenie jak w Małej Epoce Lodowcowej.

Od XVI w. na blisko 400 lat w Europie zapanowała Mała Epoka Lodowcowa. Średnia temperatura była o 1 st. C niższa niż w XX w. W Polsce podczas półrocznych zim temperatura spadała do -40, -50 st. C. Bałtyk był całkowicie skuty lodem.

Wg NASA aktywność słoneczna w nadchodzących latach będzie maleć

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz