sobota, 14 marca 2015

Kupujemy czekoladę z Eweliną

O czekoladzie pisałem już 18 maja 2014 r.
Tym razem wracam do tematu z inspiracji Eweliny Dreli z Mapy Zdrowia.
Warto przeczytać, nim pójdziemy do sklepu, aby kupić...

Zdjęcie ze strony: http://przepisy.magazyn-kuchnia.pl/przepisy/spis/wszystkie

"... może w ogóle wydaje Ci się, że jedzenie czekolady jest niezdrowe, tuczące i trzeba ją bezwzględnie wyeliminować z jadłospisu? Nic bardziej mylnego. Czekolada jest zdrowa. 

Nie wierzysz? To powtórzę jeszcze raz: 
Czekolada to samo zdrowie. Magnez, żelazo, cynk, selen, wapń, białko, witaminy A, B2, B3, B6, B12, E, kwas foliowy i kofeina – to wszystko kryje się w niewinnej czekoladzie. 
Trzeba tylko wiedzieć, jaką czekoladę wybrać, co powinna zawierać i gdzie jej szukać. A może po prostu zrobić ją samemu?

Jeśli szukasz idealnej czekolady, takiej, która dostarcza organizmowi wartości odżywczych, po pierwsze sprawdź jej skład. To powinno się w nim znaleźć:
•    ziarno kakao,
•    proszek kakaowy, 
•    miazga kakaowa, 
•    masło kakaowe, 
•    cukier / cukier trzcinowy. 

Im więcej kakao w składzie, tym mniej cukru – czekolada jest lepsza i zdrowsza. Ale uważaj, na opakowaniach niektórych produktów znajdziesz jak byk informację, że czekolada zawiera 75 % kakao,
więc powinna być idealna. A kiedy przeczytasz skład, okazuje się, że to tylko część prawdy.

Te składniki NIE POWINNY znaleźć się w czekoladzie:
•    tłuszcze roślinne (inne niż kakaowy), 
•    lecytyna sojowa, 
•    lecytyna słonecznikowa,
•    syrop glukozowo-fruktozowy, 
•    orzechy (no chyba że jest to czekolada z orzechami lub orzechowym nadzieniem, ale w innych przypadkach nie powinno ich być), 
•    E 476, czyli polirycynooleinian poliglicerolu, 
•    inne E.


Zdjęcie ze strony: http://www.eioba.pl/
Ostatnimi czasy jakoś nie mogę znaleźć smacznej czekolady. Próbowałam różnych – tych droższych i tańszych, nawet tych najdroższych – i nic. Żadna mi nie smakuje. Badając temat postanowiłam zrobić rundkę po różnych sklepach i sprawdzić. 
Przetestowałam dyskonty, supermarkety, sklepy z ekologiczną żywnością, delikatesy i czekolady eksportowane – najczęściej belgijskie i niemieckie.

Wynik tego badania jest naprawdę smutny. Sprawdziłam składy ok. 70 czekolad i wyrobów czekoladowych. Poczynając od tych za złotówkę, kończąc na wyrobach za 30, czy nawet 50 zł. 

Na początek przyjrzałam się produktom adresowanym do dzieci. Mleczne kanapki, batoniki czekoladowe czy specjalne czekolady z dużą zawartością mleka i gwarancją jakości. W składzie - dosłownie masakra. Więcej aromatów, waniliny, wzmacniaczy, E, emulgatorów i chemii niż w najtańszej dyskontowej czekoladzie. Pytam więc, gwarancję jakiej jakości daje producent? 
To kolejny dowód na to, żeby nie sugerować się reklamowymi znaczkami na opakowaniu, ale czytać skład.

Reklamy zakorzeniły w nas zaufanie, że dając dziecku takie „zdrowe” słodycze, inwestujemy w jego rozwój. Bzdura. Okazuje się, że niestety inwestujemy w koncerny, które zarabiają na odbieraniu zdrowia naszym dzieciom.

Kolejnym koszmarem jakościowym są wyroby czekoladopodobne i czekolady nadziewane. I, uważaj, wcale nie muszą być tanie. Nawet, wydawałoby się, dobrej jakości wyroby, znanych i poważanych marek to nadziewana chemią klapa. Może czekolada w miarę dobrej jakości, ale nadzienie – szkoda słów. Utwardzane tłuszcze, emulgatory, barwniki, koszenila, znów wanilina i mnóstwo E. I to naprawdę nie jest skład najtańszej czekolady z dyskontu, ale jednej z droższych nadziewanych czekolad dostępnych w sklepie.

Skoro niewypałem okazały się czekolady nadziewane, to co z tymi tzw. twardymi, czyli teoretycznie zdrowszymi? No cóż, tutaj producenci próbują maksymalnie obniżyć koszty. Niska jakoś produktu, kolejne dodatki, które mają zabić podły smak tanich składników. A my, jako konsumenci, pomagamy im w tym. Myślimy mocno schematycznie - Skoro produkt jest w ładnym opakowaniu, w eleganckim sklepie i do tego ma wysoką cenę, a może jeszcze jest sprowadzony z zagranicy - bierzemy w ciemno, nie patrząc na skład. I to jest największy błąd. 

Czytanie etykiet i dokładne badanie składu to podstawa. Może się okazać, że droga czekolada jest o wiele gorsza w składzie niż ta tańsza. Czy to jednak da Ci pewność, że kupujesz dobry produkt?

W moim badaniu czekolad, okazało się, że nie. Zwłaszcza, jeśli chodzi o czekolady zagraniczne, które należą do tych raczej droższych, a skład jest przetłumaczony i przyklejony do produktu.

Nawet jeśli dobrze nie znasz języka, spróbuj porównać oryginalny skład z tłumaczeniem. U mnie okazało się, że tłumaczenia są naciągane i, co tu dużo mówić, nieprawdziwe. 
Przykład? Jedna z niemieckich czekolad. 
Skład po niemiecku: cukier, masło kakaowe, mleko pełne itd.
Skład po polsku? Kakao, cukier, masło kakaowe.

To mówi samo za siebie...".


Zdjęcie ze strony: http://millano.com.pl/strona-glowna

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz