poniedziałek, 24 sierpnia 2015

Z Eweliną o narzekaniu

Tym razem Ewelina Drela z Mapy Zdrowia pisze o skutkach narzekania.
Po przeczytaniu wskazana chwila refleksji. Wyjdzie to tylko na zdrowie.
Niedawno usłyszałam pewną historię. Początkowo bardzo mnie rozbawiła, ale po chwili dała mocno do myślenia. 

W autobusie siedział mężczyzna w średnim wieku. Wracał z pracy i myślał o swoim życiu. W duchu mówił do siebie: „Taki tłok w tym autobusie, nie ma czym oddychać. W pracy – beznadzieja, kolejny rok bez podwyżki. Żona mi się starzeje i staje się coraz bardziej schorowana. Dzieci w ogóle nas nie odwiedzają, wciąż pracują, aby spłacić kredyt. Ja czuję się coraz gorzej, boli mnie kręgosłup, nie bardzo mam siłę pracować. Nie udało mi się to życie”.

Z tyłu za nim siedział anioł i wszystko dokładnie notował, po czym powiedział: „Strasznie smutny ten człowiek. I ma takie smutne życzenia. Ale cóż, jego życzenie jest dla mnie rozkazem”.

Zastanawiam się teraz, czy zacząłeś się śmiać, czy jednak dało Ci to do myślenia. Gdy usłyszałam tą historię, zaczęłam się zastanawiać, jak bardzo sami zatruwamy swoje życie ciągłym narzekaniem i niezadowoleniem. 


Pomyśl, o czym najczęściej rozmawiasz ze swoimi bliskimi i znajomymi? Znów wszystko drożeje. Szef nie dał mi podwyżki, dzieci się nie uczą, politycy nie dotrzymują obietnic. Trudno się dostać do lekarza, ledwo udaje się związać koniec z końcem, pogoda jest paskudna. I tak w kółko. 

Mówi się, że jesteś tym, co jesz. A ja Ci powiem, że stajesz się tym, o czym myślisz i mówisz. Bez względu na to, czy jesteś osobą wierzącą w Boga, w pieniądze, w Allaha, Buddę, czy po prostu nie wierzysz w nic - myśli mają moc sprawczą – to jest fakt. 

Dodatkowo narzekanie i wieczne niezadowolenie negatywnie wpływają na Twoje zdrowie. Jeśli wciąż myślisz o tym, że źle się czujesz, wszystko Cię boli i nie domagasz – to tylko kwestia czasu, kiedy to sobie wmówisz i faktycznie zacznie tak być.

Ale jest na to sposób. Bardzo często Twoje złe samopoczucie to efekt zatrucia organizmu toksynami. Jeśli w Twoim organizmie krążą toksyny, sam stajesz się toksyczny...

Naukowcy z Uniwersytetu Stanforda prowadzili badania nad wpływem narzekania na zdrowie człowieka. Wyniki były jednoznaczne. Wystarczy pół godziny jęczenia dziennie, aby trwale uszkodzić mózg.

Masz pojęcie? Pół godziny! Tylko pół godziny!

Co więcej, nie ma znaczenia, czy narzekasz sam, czy tylko słuchasz czyichś utyskiwań. Prędzej czy później dochodzi do uszkodzenia neuronów w hipokampie, czyli obszarze mózgu, który jest odpowiedzialny za rozwiązywanie problemów i funkcje poznawcze. 

Ale to jeszcze nie wszystko. Od narzekania można się uzależnić. I to poważnie. Po pewnym czasie tak wchodzi w krew, że trudno wyobrazić sobie bez tego życie. 

Hola, hola. Nie wolno przecież wylać dziecka z kąpielą. To, że narzekanie jest szkodliwe nie znaczy, że teraz trzeba głosić jedynie afirmacje życia i nie rozmawiać o problemach. Jest jednak duża różnica pomiędzy narzekaniem, a rozmową o tym, że coś źle się dzieje, źle funkcjonuje. 

Marudy i  malkontenci nigdy jej nie zauważają. Oni nie skupiają się na poszukiwaniu rozwiązania problemu czy trudności, chcą jedynie znaleźć „ofiarę”, słuchacza, w którego będą wtłaczać swój jad i który podzieli ich oburzenie i niezadowolenie. 

Zapewne znasz takie osoby, dla których wszystko jest źle, nie po drodze, nie tak, jak powinno być. To wcale nie jest tak, że potrzebują pomocy i szukają wsparcia. Opowiem Ci jak wielką cenę ja zapłaciłam za przebywanie w towarzystwie marudy.

Jednego roku zabrałam moją siostrę nad morze. To miał być tydzień odpoczynku po roku ciężkiej pracy i studiów, odłożyłam trochę pieniędzy, trochę dołożyła mama. Pojechałyśmy do Helu, na sam koniec Polski. Wiedziałam, że czeka mnie kolejny ciężki rok, więc MUSZĘ odpocząć. (Prawie jak w „Dniu świra”) :). 

Na co dzień rzadko się widuję ze swoją siostrą, bo mieszkamy w dwóch różnych miejscach na Ziemi. To była okazja, żeby trochę pobyć razem. I zaczęło się. Od samego przyjazdu.

Pokój za mały, okno nie na tą stronę. Nad zatokę nie pójdzie, bo tam jest brudna woda i bajoro. Tego nie zje, bo tu śmierdzi, tamtego nie tknie, bo źle podane. Do obiadu lekko wygięty widelec. Niewygodne ławki w restauracji. Do tej drugiej nie pójdzie, bo tam podają na papierowych talerzykach i z plastikowymi sztućcami, a jej się taki widelec wygnie na mizerii. Tam nie pójdzie, bo nie, tylko w drugą stronę. Tego nie chce, to jej nie pasuje, tamto nie odpowiada. W sklepie ją źle obsłużyli, bo z nienależytym szacunkiem. Kawa za gorąca. Za chwilę za zimna. Na koniec zrobiła awanturę w pociągu, bo konduktor włączył klimatyzację i zablokował okna. A ona chciała otworzyć.

O mamuniu!

Pewnie teraz pękasz ze śmiechu. Naprawdę tak było, a mi nie było zabawnie, uwierz. Wróciłam z tych „wczasów” tak zmęczona, że powrót do pracy wydawał się odpoczynkiem i wybawieniem. Byłam w Helu, ale nie sądziłam, że to naprawdę piekło.

Grafika ze strony http://www.wirtualnyhel.pl/

Pamiętam, że na drzwiach dyrektora mojego liceum była naklejka z napisem „zakaz narzekania”. Podczas tych wakacji miałam ochotę przykleić sobie taką naklejkę na czoło. Dosłownie.

Paradoksalnie, wcale nie jest tak łatwo przestać marudzić. To wygodne, sama to wiem po sobie. Jednak ja zrobiłam sobie detoks. Jeszcze czasem łapię się na tym, że jęczę, ale staram się panować nad tym nałogiem. Powiem Ci szczerze, że moje życie stało się piękniejsze, lepsze, bardziej zabawne.

Staram się skupiać na tym, co dobre, pozytywne, cieszyć się z małych rzeczy. Radość sprawia mi wejście na pagórek, nie próbuję zdobyć Mount Everest. Cieszę się, że mimo upału wieje wiatr, że spadło trochę deszczu, a skoro świeci słońce, to można się trochę opalić. 

Mam dużo pracy? No cóż, niektórzy nie mają jej w ogóle. To jest dopiero powód do zmartwień. Brakuje mi pieniędzy? Robię coś paradoksalnego. Dzielę się tą resztką z kimś, kto nie ma w ogóle i próbuję lepiej rozplanować wydatki. Pomaga. I nagle się okazuje, że mam tak bardzo dużo, że jestem naprawdę szczęśliwym, zdrowym człowiekiem.

Zrób sobie test. Spróbuj wytrzymać jeden dzień bez żadnego narzekania. Ani jednego jęknięcia. Zobaczysz, jakie to trudne.

Dobrej niedzieli, bez narzekania.
Ewelina

PS. Pamiętaj, że często narzekanie bierze się z tego, że jesteś po prostu zatruty toksynami...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz