środa, 2 września 2015

Najlepszy probiotyk – i to nie w tabletkach! (od Eweliny)

Ewelina Drela z Mapy Zdrowia tym razem namawia do kiszenia ogórków. Warto wypróbować ten przepis.

Mama opowiadała mi, że kiedy była dzieckiem, chodziła ze swoją mamą na pielgrzymki. W czasie postojów, mieszkańcy częstowali ich tym, co mieli.

Wiadomo, na pielgrzymce najgorsze są kłopoty jelitowe. Mama, jak to dziecko, czasem wyciągała ręce po ogórki małosolne, które kusiły chłodem i orzeźwiającym smakiem. Babcia, obawiając się, że zjedzenie ogóra skończy się biegunką, przestrzegała:

„Wiesz, że żeby te ogórki były chłodne, na dno beczki wpuszcza się żaby, które chłodzą ogórki?” 
Zawsze działało.

Co takiego jest w małosolnych i kiszonych ogórkach, że tak je lubimy?

Końcówka lata to czas właśnie na kiszenie ogórków. Ja swoje już zrobiłam, całe 30 kg. Muszą wystarczyć aż do kolejnego sezonu. Nie wyobrażam sobie zimy bez kiszonych ogórków według receptury mojej babci. Jeśli chcesz, później podam Ci przepis. 

Kiszone ogórki to nie tylko bomba witaminowa, ale też jeden z najskuteczniejszych, naturalnych probiotyków. Są źródłem kwasu mlekowego, który wydziela się w czasie fermentacji. Kwas mlekowy oczyszcza organizm i wzmacnia system obronny, chroniąc Cię przed chorobami. Reguluje florę bakteryjną w jelitach, wspomaga trawienie i wchłanianie produktów przemiany materii...

Kiszone ogórki dostarczają sporo witamin z grupy B, które pomagają regulować metabolizm i ułatwiają trawienie białek, tłuszczów i węglowodanów, wygładzają skórę, wzmacniają włosy i paznokcie oraz zwiększają przyswajalność żelaza, chroniąc przed anemią. Są dość dobrym źródłem witaminy C, A, E, K oraz magnezu, wapnia, fosforu i potasu. 

Najzdrowsze są kiszonki które robisz sam. Popatrz na skład kiszonych ogórków, które możesz kupić w sklepach. Cukier, substancje wzmacniające smak i zapach? Po co? Dobrze zrobione, domowe ogórki kiszone wcale tego nie potrzebują. Smakują i pachną znakomicie, a przy tym są zdrowsze i bardziej naturalne. 

A jak zrobić te najlepsze ogórki, które pamiętam jeszcze z dzieciństwa?

Będziesz potrzebować:
- ogórków (wybieraj te z pewnego źródła, uprawiane bez nawozów),
- korzenia chrzanu,
- czosnku (polskiego, nie chińskiego),
- kwiatu kopru,
- liści dębu,
- liści wiśni,
- liści czarnej porzeczki,
- ziela angielskiego,
- gorczycy,
- ziaren pieprzu,
- liści laurowych,
- soli kamiennej, niejodowanej.

Aby zrobić zalewę, gotuję wodę, dodając do niej 1,5 łyżki soli na litr. Do każdego słoika wkładam 2 lub 3 ząbki czosnku, ok. 2 cm obranego chrzanu, 25 ziarenek gorczycy, 6 ziarenek ziela angielskiego, 4 ziarenka pieprzu, 3 liście laurowe, jeden liść dębu, jeden liść wiśni i jeden liść czarnej porzeczki. Ogórki ciasno upycham, zalewam słoną wodą i zamykam słoik. 

Voila. Gotowe!

Ewelina

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz