piątek, 16 października 2015

Badania przesiewowe w kierunku raka tarczycy stały się... zagrożeniem.

Ostatnio kilkakrotnie przytaczałem artykuły Poczty Zdrowia.
Są na tyle ciekawe, że warto zamówić newslettera, aby otrzymywać je regularnie.


Tym razem sięgam po tekst omawiający zagrożenia wynikające z badań przesiewowych w kierunku raka tarczycy. Zresztą analogiczny problem dotyczy badań w kierunku raka prostaty i raka piersi.


Szanowny Czytelniku,

badania przesiewowe w kierunku raka tarczycy stały się... zagrożeniem.

Obecne techniki obrazowania są zbyt dokładne. W sztuczny sposób doprowadziły one do tsunami raka tarczycy, jak to opisał jeden z naukowców w wywiadzie dla New York Times.

W ciągu ostatnich czterdziestu lat liczba przypadków raka tarczycy w USA wzrosła trzykrotnie. W Szwajcarii od 1975 r. – 2,4 razy. We Francji wzrastała ona od 2 do 6 % rocznie...
Jednakże osoby te nie umierają z powodu raka tarczycy. Liczba zgonów się nie zmienia: pozostaje stale niska.

Są to osoby, u których zdiagnozowano raka. Wierzą one, że mają raka. Martwią się i uważają, że wkrótce umrą, poddają się operacjom i cierpią z powodu ich dalszych konsekwencji.

Już w 2013 roku... British Medical Journal, prestiżowe czasopismo medyczne, biło na alarm.
Wyjaśniano, że wprowadzenie nowych technik obrazowania w latach 80. ubiegłego wieku doprowadziło do zwiększenia liczby przypadków „przediagnozowania” raka tarczycy.

Nowoczesne metody badania tarczycy (USG) są tak dokładne, że potrafią wykryć najdrobniejsze guzki, których inaczej nie dałoby się zauważyć.

Rezultatem jest pozorna epidemia raka tarczycy. Prowadzi ona do znaczącego wzrostu liczby interwencji medycznych i chirurgicznych oraz do związanego z nimi cierpienia, kosztów i innych niepożądanych konsekwencji.


Niewiarygodnie dużo osób ma guzy tarczycy: „Gdybyśmy na przykład poddali wszystkich ludzi badaniom USG tarczycy, to u 50 % z nich znaleźlibyśmy guzek – który w 80 % przypadków okazałby się łagodny” – uważa Nicholas Rodondi, dyrektor medyczny Polikliniki w Ile à Berne w Szwajcarii.

Po wykryciu guza pojawia się pokusa, aby interweniować. Pacjent jest przecież zaniepokojony. Lekarz natomiast obawia się, że pacjent może zwrócić się przeciwko niemu, jeśli nic nie zrobi, a guz się nieprawidłowo rozrośnie.

Jeśli wyniki nie są jednoznaczne, co zdarza się bardzo często, skłaniamy się do leczenia lub przeprowadzenia operacji, nawet jeśli ryzyko rozwoju nowotworu jest niewielkie – wyjaśnia Idris Guessous, lekarka z oddziału epidemiologii szpitala uniwersyteckiego w Genewie (HUG).

W rzeczywistości w większości przypadków lepiej nic nie robić.

Podczas sekcji zwłok okazuje się, że co najmniej jedna trzecia ludzi ma niewielkie nowotwory tarczycy, których nie wykryto za życia. Z kolei u części osób guzy same zanikają!

Medycyna instytucjonalna się z tym zgadza!

... Na oficjalnej stronie fundacji onkologicznej Fondation Contre le Cancer można przeczytać: "W ciągu ostatnich sześciu lat znacząco wzrosła liczba przypadków raka tarczycy. Najpierw uważano, że jest to wynik katastrof w Czarnobylu i Fukushimie. Obecnie jednak wiadomo, że zwiększenie liczby przypadków zdiagnozowanych nowotworów wiąże się przede wszystkim z postępami w technikach obrazowania.".

Najnowsze techniki umożliwiają wykrycie małych guzków, których wcześniej nie dało się wykryć. Jednakże wiele z tych guzków rośnie powoli albo wcale. Nawet nieleczone nie dawałyby objawów ani nie stwarzały problemów...

... liczba przypadków raka tarczycy w Korei Południowej po wprowadzeniu w 1993 r. badań przesiewowych wzrosła piętnastokrotnie.
Jednakże śmiertelność związana z rakiem tarczycy pozostała na tym samym poziomie.

Eksperci w dziedzinie nowotworów zgadzają się, że powodem tego wzrostu nie jest rzeczywisty wzrost liczby przypadków raka tarczycy.
Problemem są powszechne badania przesiewowe w Korei Południowej. Prowadzą one do wykrycia u wielu osób niewielkich niegroźnych guzków... 

Po zdiagnozowaniu guzków ani lekarz, ani pacjent nie chcą ich pozostawić. Przeprowadza się więc agresywny zabieg chirurgiczny. W ten sposób ogromna liczba osób cierpi na powikłania spowodowanie niepotrzebnym leczeniem.

Leczenie raka tarczycy jest bardzo drogie i wiąże się z usunięciem tarczycy, która jest ważnym gruczołem regulującym gospodarkę hormonalną.
Pacjenci po zabiegu muszą do końca życia zażywać hormony tarczycy...
Zdarza się także, że chirurg uszkadza podczas zabiegu struny głosowe – aż 2 % operowanych Koreańczyków doznało paraliżu strun głosowych...

Koreańscy lekarze wzywają więc obecnie do wprowadzenia zakazu badań przesiewowych w kierunku raka tarczycy, tak jak czyni to dr Hyeong Sik Ahn z Wydziału Medycyny Uniwersytetu w Seulu, główny autor tego nowego badania...

W Stanach Zjednoczonych eksperci w dziedzinie tarczycy wzywają do ograniczenia zakresu badań przesiewowych w kierunku raka tarczycy oraz leczenia niewielkich guzków...

W Stanach Zjednoczonych utworzono nawet nowy termin: VOMIT, czyli victim of modern imaging technology (ofiara nowoczesnych technik obrazowania).

To osoba, które przeszła niepotrzebny zabieg chirurgiczny. Gdyby nie poddano jej badaniom przesiewowym, niczego by nie wykryto, guzki nie rozwinęłyby się, a jej życie nie byłoby zniszczone ani zagrożone...

Niepotrzebne leczenie, co jest coraz bardziej oczywiste, jest drogie i przynosi więcej szkody niż pożytku.

A najlepsze, co możesz zrobić, aby uniknąć raka, to próbować żyć zdrowo… naturalnie.

Zdrowia życzę,
Jean-Marc Dupuis

Zachęcam do zapoznania się z pełnym tekstem artykułu, wraz z przypisami na stronach Poczty Zdrowia.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz