poniedziałek, 12 października 2015

Zwykłe mydło nie gorsze od antybakteryjnego

Co stosować - zwykłe mydło, czy mydło antybakteryjne - oto jest pytanie.
Czy za wyższą cenę mydła antybakteryjnego zyskujemy większą ochronę?


Temat ten zgłębili naukowcy z uniwersytetu w Seulu, a wyniki badań opublikowali w  „Journal of Antimicrobial Chemotherapy”.

Konkluzja jest jednoznaczna: Zwykłe mydło daje taką samą ochronę przed zakażeniami bakteryjnymi jak drogie mydła antybakteryjne. Najważniejsze jest częste mycie rąk.

Mydło antybakteryjne zawiera triklosan, związek z grupy chlorowanych fenoli, stosowany jako środek przeciwgrzybiczny i bakteriobójczy. Używa się go również w dezodorantach, pastach do zębów, kosmetykach, tkaninach antybakteryjnych i plastikach.

Triklosan ma jednak wiele wad. W organizmie człowieka działa jak hormon, eksperymenty na zwierzętach wykazały, że może osłabiać mięśnie i jest szkodliwy dla środowiska. Podejrzewa się, że zbyt często jego stosowanie może wywołać powstanie oporności bakterii na jego działanie. Powinien być stosowany jedynie w szczególnych sytuacjach, głównie przez pracowników medycznych oraz pielęgniarzy.

Pełna informacja w artykule "Badania: zwykłe mydło najlepszym sposobem na bakterie" opublikowanym przez Rynek Zdrowia.

Ja osobiście preferuję Żel pod prysznic Halo-gel firmy Dr. Nona, który stosuję jako mydło w płynie.


Zawiera iły z Morza Martwego i świetnie sprawdza się nawet przy tłustych i trudnozmywalnych zabrudzeniach, zapewniając też ochronę antybakteryjną.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz