poniedziałek, 2 listopada 2015

Zanim potoczy się buraczek

Kolejny tekst Eweliny Dreli z Mapy Zdrowia.
Tym razem jesiennie i refleksyjnie...

Witaj,

... Na początek opowiem Ci pewną historię. Kilka dni temu spotkałam się ze znajomą. Ma już swoje „poważne życie”, rodzinę, dzieci, dom, męża i psa. Jest szczęśliwą mamą, spełnioną zawodowo kobietą. Zawsze pozytywna i uśmiechnięta, ale też, podobnie jak ja, wciąż negocjuje o choćby minimalne rozciągnięcie doby.

Umówiłyśmy się na kawę w centrum miasta, wiedziałam, że będzie prosto po pracy, więc poszłyśmy do miejsca, gdzie można było coś zjeść.

Rozmowa zaczęła się dość niewinnie, aż w pewnym momencie koleżanka powiedziała, że musi koniecznie zmienić coś w swoim życiu. Zabrzmiało to groźnie, zwłaszcza biorąc pod uwagę, że ostatnio opowiadała mi o rozwodach swoich znajomych z pracy.

„Codziennie rano wstaję pierwsza, szybko myję się i ubieram, szykuję śniadanie dzieciom i mężowi, żeby mogli dłużej pospać. Wyprowadzam psa, wracam, zaparzam świeżą kawę i robię kanapki do szkoły i do pracy. Pilnuję, żeby każdy wyszedł z domu najedzony i żeby nikt niczego nie zapomniał...

Wybiegam z pracy i gnam po dzieci do szkoły, po drodze robię zakupy, wyprowadzam psa na spacer, a potem zabieram się za obiad. W międzyczasie mąż wraca z pracy, siadamy do posiłku.

Po obiedzie każdy idzie do swojego pokoju, dzieci robią lekcje, a mąż siada przed komputerem. W normalnych warunkach biorę się za zmywanie i szykowanie obiadu na kolejny dzień. Ale wczoraj, kiedy zobaczyłam tą brudną kuchnię, górę naczyń w zlewie, poczułam się taka zmęczona. Usiadłam, żeby obrać buraki na barszcz następnego dnia.”

Tutaj opowieść się urywa.

„Zobaczyłam jak buraczek potoczył się po podłodze w kuchni, zrozumiałam, że zasnęłam i obudziłam się dopiero, kiedy wypadł mi z ręki. Powiedziałam sobie: dość. Stłukłam o podłogę kilka talerzy, a kiedy cała rodzina przybiegła przerażona, wyszłam.”

Zrozumiałam, że naprawdę potrzebuje coś zmienić w swoim życiu. Jest przemęczona i obawiam się, że jeśli nic z tym nie zrobi, to katastrofa jest o włos. Być może to jest też Twoja opowieść i właśnie tak wygląda Twój dzień. Kierat codziennych obowiązków, bez chwili wytchnienia.

Naprawdę chcesz, żeby tak wyglądało Twoje życie?
Narastające zmęczenie i przeciążenie organizmu, coraz większa frustracja i podenerwowanie. Zamiast uśmiechniętej, spokojnej osoby, stajesz się wulkanem, który może wybuchnąć w każdej chwili.

W kontekście dzisiejszego dnia, pomyśl sobie, co kiedyś zabierzesz ze sobą? Może zamiast pozwolić się zajeździć, wykorzystaj każdą chwilę dnia?

Nie mówię, że masz rzucić swoje obowiązki, odejść z pracy i zacząć spacerować po łące. Nie. Ale przecież obowiązki, zwłaszcza domowe, można podzielić między wszystkich. Nie musisz być niezastąpiony. Nie musisz mieć wszystkiego, bo to wszystko na nic się zda, kiedy zabraknie Ci zdrowia... 

Nie czekaj, aż potoczy się buraczek. Bądź dobry nie tylko dla innych, ale też dla siebie. Nic się nie stanie, jeśli raz nie ugotujesz obiadu, jeśli mieszkanie nie będzie błyszczeć.
Może naprawdę warto trochę zwolnić?

Ewelina

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz