wtorek, 22 grudnia 2015

Ratunek na zimne stopy


I znowu sięgam do Poczty Zdrowia, która opublikowała pouczający artykuł "Kobieta o zimnych stopach: co robić?".
Zapraszam do lektury (i zaprenumerowania Newslettera Poczty Zdrowia):

Szanowny Czytelniku,

w małżeńskich sypialniach często zdarza się, że mężczyźni otwierają okna, podczas gdy kobiety chcą je zamykać, żeby było ciepło.

Ale tu problem dopiero się zaczyna. Wiele kobiet uskarża się na swoje zimne stopy, które przeszkadzają im w zasypianiu. Cierpią również ich mężowie, gdy pod kołdrą, pod którą powinno być ciepło i miło, natkną się na stopy przypominające zmrożone woreczki do lodu.


Natomiast na plażach Morza Północnego lub w Bretanii wiele kobiet nie waha się rzucić do (lodowatej) wody, i wcale nie jest im bardziej zimno niż mężczyznom, wręcz przeciwnie!
Naukowcy wyjaśniają, że kobiety inaczej rozprowadzają ciepło w organizmie: krew słabiej dopływa do stóp i dłoni, aby utrzymać w cieple ważniejsze organy wewnętrzne. Średnio mają też one nieznacznie grubszą warstwę tłuszczu podskórnego, co tłumaczy odporność na zimną wodę.

Natomiast łatwiej niż mężczyźni odczuwają zimno.

Ale nie należy mylić wrażenia zimna (brak odporności na zimno) z faktem rzeczywistego wychłodzenia organizmu (hipotermia).

Wrażenie zimna nie wynika z zimna jako takiego, ale z nagłego spadku temperatury. Dlatego, wchodząc do zimnej wody, masz przez chwilę nieprzyjemne wrażenie, które jednak szybko się zaciera. Po kilku „ochach” i „achach”, przemieszczając się powoli na coraz głębszą wodę, rzucasz się w nią wreszcie i nagle już jest dobrze. Woda staje się odpowiednia, bez większego problemu możesz pozostać w niej kilka minut, a nawet zaczyna przynosić Ci przyjemność.

Nawet jeśli woda jest dużo zimniejsza niż temperatura Twojego ciała (37°C), nie zagraża Ci hipotermia, ponieważ:
- naczynia krwionośne pod powierzchnią skóry zwężają się, a krew zbiera się w głębi ciała, wokół ważniejszych organów, zaś skóra zapewnia dodatkową izolację;
- organizm wytwarza dużo ciepła w drodze metabolizmu, a jeśli to nie wystarczy – także dzięki dreszczom, by wyrównać straty kalorii w kontakcie z zimną wodą.

Kiedy robi się już bardzo zimno, nerwy wysyłają sygnały do kory mózgowej, czyli części mózgu odpowiadającej za świadome rozumowanie – zgłaszając problem. Sygnały te uzupełniają informacje z układu limbicznego, odpowiadającego za nasze emocje, wywołując wrażenie niezadowolenia z zimna. Uczucia te motywują nas do pewnych zachowań, np. do wyjścia z wody, owinięcia się ręcznikiem, skarżenia się na zimno, szukania ciepłego miejsca.

Jeśli w tym momencie nie znajdziesz sposobu na zareagowanie, pojawia się ryzyko. Temperatura Twojego ciała może naprawdę zacząć spadać. Pojawia się hipotermia, która może się zakończyć utratą przytomności, a nawet śmiercią, jeśli szybko nie zrobisz czegoś, by się rozgrzać.

Ratunek na zimne stopy
Nawet jeśli na zewnątrz nie jest zimno, możesz mimo wszystko mieć zimne dłonie i stopy, na przykład w przypadku stresu (także w tym przypadku krew gromadzi się wokół najważniejszych narządów wewnętrznych) lub w związku z problemami z krążeniem.

Zimne dłonie i stopy mogą być także objawem:
- cukrzycy: nadmiar cukru we krwi uszkadza naczynia krwionośne, spowalnia krążenie. Zimne stopy to częsty objaw u cukrzyków;
- zniszczonych końcówek nerwowych: kiedy końcówki nerwowe w stopach są zniszczone, przestają wysyłać sygnały do mózgu i rdzenia kręgowego, które wobec tego przestają reagować, utrzymując właściwe ukrwienie organizmu. Objaw zimnych stóp często towarzyszy brakowi czucia w palcach u nóg;
- choroby Raynauda: jest to nadmierny skurcz naczyń krwionośnych, który uniemożliwia prawidłowe ukrwienie palców dłoni i stóp.

Niepokojące objawy
- pogrubienie paznokci u stóp,
- brak włosów na łydkach (poniżej kolan),
- skurcze w łydkach podczas marszu,
- sinienie stóp,
- mrowienia, bolesność, poczucie parzących stóp,
- brak czucia w stopach.

W takim przypadku, być może zimne stopy to nie tylko cecha indywidualna. Może to być związane z innym schorzeniem. Zalecana byłaby wizyta u lekarza.

Środki zaradcze
Jedynym trwałym sposobem na rozwiązanie problemu zimnych stóp i dłoni jest poprawa krążenia w tych rejonach, a pierwszą pomocą będą tu masaże stóp. Stosowanie ich na co dzień może pomóc w poprawie krążenia krwi.

Stopy możesz masować olejem sezamowym lub oliwą z oliwek. Najlepiej wymasuj stopy przed pójściem spać, zaczynając od spodu stóp, a następnie załóż bawełniane skarpetki.

Marsz i inne tego typu aktywności fizyczne wspomagają lepsze ukrwienie łydek. Marsz powoduje naturalny masaż łydek dzięki skurczom i rozkurczom mięśni, co także poprawia krążenie krwi.

Oczywistym zalecanym rozwiązaniem jest też noszenie cieplejszych skarpetek.

Hydroterapia: zanurzanie stóp w ciepłej (ale nieparzącej!) wodzie także może być skuteczne, gdyż ciepło sprzyja rozszerzaniu naczyń krwionośnych.

Napełnij dwie miski – jedną wodą zimną, a drugą – ciepłą. Zanurz stopy na dwie minuty w zimnej wodzie, a następnie przełóż je na minutę do wody ciepłej. Powtórz zabieg sześć razy. Naprzemienność kurczenia się i rozszerzania naczyń krwionośnych poprawi krążenie. Po takim seansie koniecznie pozostań w pozycji pionowej i zachowaj aktywność, by utrzymać tempo krążenia krwi.

Bardzo ważne jest również, by przestać palić i zmniejszyć spożycie cukru: te dwa czynniki niszczą tętnice, zwłaszcza palenie.

Natomiast powinieneś jeść:
- tłuste ryby bogate w omega-3 (zdrowe dla tętnic),
- kolorowe owoce takie jak czarne jagody, czarne porzeczki, głóg, borówki (o właściwościach przeciwutleniających).

Stosuj w kuchni:
- ostrą paprykę,
- imbir i
- czosnek, a także
- winorośl i
- ginkgo biloba,
by poprawić krążenie.

Chodź boso, najlepiej na zewnątrz, na przykład po trawie.

Jak omal nie umarłem w zimnej wodzie?
Pod koniec września zeszłego roku, wczesnym wieczorem, wybraliśmy się z przyjaciółmi, by wykąpać się w bardzo pięknym górskim jeziorze.

Moi przyjaciele świetnie pływają i, trzeba im to przyznać, mają dużo lepszą własną izolację termiczną (mam tu na myśli tkankę tłuszczową) niż ja. Dlatego zdecydowali, że przepłyną około 600 metrów w głąb jeziora, aż do łachy.

Ze względu na to, że ja sam dużo w tym sezonie pływałem i czułem, że jestem w formie, postanowiłem, że popłynę z nimi. Nie chciałem też „popsuć nastroju”, izolując się od nich… Duża nieostrożność!

Zanim jeszcze dopłynęliśmy do łachy, poczułem, jak moje kończyny zesztywniały z zimna, podczas gdy moi przyjaciele śmiali się i ochlapywali wodą. Ramiona zaczęły mi dygotać, szczęka się trzęsła, zęby szczękały. Mimo wszystko postanowiłem dać radę i płynąć dalej z przyjaciółmi, którzy, wydawało się, nie mieli żadnych problemów.

Dopłynięcie do łachy i myśl o powrocie bardzo mnie podniosły na duchu. Ale moje ruchy były coraz sztywniejsze. Starałem się mocniej uderzać w wodę dla rozgrzewki, ale było mi jeszcze zimniej, kiedy tak szamotałem się w lodowatej wodzie. Zacząłem dyszeć i z pewnością zbladłem, do tego stopnia, że przyjaciele zaczęli się o mnie niepokoić.

Mieli rację! Rzeczywiście, zaczynałem już niewyraźnie widzieć, w uszach mi szumiało. Bezskutecznie próbowałem przyśpieszyć, ale do brzegu trzeba było jeszcze płynąć kilkanaście minut.

Coraz gorzej widziałem. Zimno przenikało do najgłębszych warstw ciała.

Nie pamiętam, co było dalej. Nie wiem, w jaki sposób znalazłem się na plaży. Głos otaczających mnie przyjaciół dobiegał jak z daleka. Podali mi ręcznik, którym próbowałem się wycierać, ale w ogóle nie czułem nic na skórze. Miałem wrażenie wycierania starego pnia martwego drzewa. Nie mogłem wydobyć z siebie słowa. Co dziwne, mimo to byłem w stanie utrzymać się na nogach i chodzić jak robot.

Jak we śnie przeszedłem dwa kilometry do domu. Wszedłem pod prysznic, odkręciłem kurek gorącej wody, ale nawet nie czułem jej temperatury na skórze głowy. To było przejmujące uczucie. Jakby moja głowa była z zimnego drewna i na nic zdawało się polewanie jej ciepłą wodą.

Dopiero po trzydziestu minutach zacząłem wracać do siebie i odzyskiwać normalne czucie.

Później dowiedziałem się, że kiedy zimno dociera do mózgu, można gwałtownie stracić zdolność koordynacji. Kończyny poruszają się w sposób przypadkowy, oczywiście nie da się wtedy pływać. Bez natychmiastowego ratunku człowiekowi grozi utonięcie.

Moi przyjaciele to świetni pływacy, więc myślę, że w razie czego uratowaliby mnie. Tak czy inaczej, byłem o włos od tragedii.

To wydarzenie nauczyło mnie wiele: teraz przynajmniej jestem pewien, że nie wszyscy mamy taką samą odporność na zimno i nie trzeba koniecznie naśladować sportowych wyczynów innych osób. Także w tej dziedzinie natura postarała się nas mocno zróżnicować!

Zdrowia życzę,
Jean-Marc Dupuis

Artykuł "Kobieta o zimnych stopach: co robić?" na stronach Poczty Zdrowia.


Osobiście proponuję moczenie nóg w Solach z Morza Martwego firmy Dr. Nona oraz wmasowanie Kremu Dynamicznego.



Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza