wtorek, 22 marca 2016

Naukowo o marudzeniu

Dlaczego ludzie narzekają?
Bo chcą uwolnić emocje, zamiast dusić je w sobie. Przyznanie, że coś nas smuci czy krzywdzi, powoduje, że jest nam lżej, a niekiedy nawet likwiduje źródło problemu. To jednak jedyne zalety marudzenia.

Zdaniem naukowców narzekanie negatywnie odbija się na naszym mózgu, co wyjaśnił w serwisie "Psych Pedia" Steven Parton.
Wykazał on, że narzekanie wpływa na to, w jaki sposób synapsy się ze sobą łączą, co ma bezpośrednie przełożenie na naszą kondycję psychiczną.

Steven Parton
Bycie marudą szkodzi nam:

Tworzy "błędne koło"
Studenci neurologii na dzień dobry dowiadują się, jak zdolność myślenia wygląda od tzw. strony technicznej. Informacje są przekazywane przez neurony, czyli rodzaj elektrycznie pobudliwych komórek zdolnych do przetwarzania i przewodzenia informacji w postaci sygnału elektrycznego.
Neurony łączą się synapsami, w których strukturę wbudowana jest pusta przestrzeń nazywana szczeliną synaptyczną, czyli puste miejsce między błoną presynaptyczną a błoną postsynaptyczną, do której wydzielane są neuroprzekaźniki.
"Ilekroć o czymś pomyślimy, tylekroć przez łączący neurony «most» przebiega impuls, przekazywany synapsami na obu jego końcach. Im częściej dana myśl nam po głowie chodzi, tym intensywniej impuls krąży, a odległość między synapsami się kurczy, aby przepływ był możliwie jak najlepszy i zajmował mniej czasu" - wyjaśnia Steven Parton.
"I w tym właśnie tkwi problem. Mózg jest bowiem tak skonstruowany, aby informacje przekazywane były płynnie i możliwie jak najprędzej oraz aby dostęp do nich był bezproblemowy. Myślenie o czymś powoduje, że zakończony synapsami «most» łączący neurony jest najpierw coraz krótszy, a następnie niemalże zanika, bo wspomniane neurony zbliżają się do siebie zapętlając się, aby myślenie o tym (przekazywanie impulsu) było prostsze (następowało błyskawicznie)".
Nic więc dziwnego, że staje się to z czasem naturalne i przychodzi nam z łatwością.
To jednak problem, gdy skupiamy się na rzeczach negatywnych i obniżamy sobie tym samym nastrój, ponieważ wpadamy w błędne koło własnej fizjologii.
Oddelegowane do przetwarzania myśli negatywnych splątane ze sobą synapsy działają sprawniej niż te odpowiadające za myśli pozytywne. I to właśnie dlatego częściej niż optymistyczne będą nam się w głowach pojawiały myśli negatywne.

Krzywda dla twojego ciała
Twoje narzekanie nie tylko odciska piętno na mózgu, ale także krzywdzi twoje ciało. Marudzenie i skupianie się jedynie na problemie oraz przykrych lub wywołujących w tobie złość konsekwencjach, jakie ów problem wywołał, powoduje, że rośnie w organizmie stężenie hormonu stresu, jak przyjęło się określać kortyzol.
A im więcej kortyzolu, tym słabszy układ odpornościowy, a wyższe ciśnienie krwi będące synonimem wyższego zagrożenia chorobami serca, otyłością, cukrzycą i szeregiem innych chorób powiązanych z tą dolegliwością. Wyzwalany przez myślenie o kłopotach kortyzol na dłuższą metę obniża także gęstość kości, podnosi poziom cholesterolu i redukuje zdolność do zapamiętywania oraz uczenia się.


Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza