poniedziałek, 30 maja 2016

Ewelina: Nie do końca angielskie, za to o wyjątkowych właściwościach

Ewelina Drela z Mapy Zdrowia przesłała kolejnego maila.

Witaj,

Jak minął Ci długi weekend? Mam nadzieję, że w pełni zdrowia i energii. Pogoda jest piękna, nawet mam wrażenie, że momentami jest zbyt ciepło.

Ja cieszyłam się swoim najnowszym nabytkiem. (...)

Kupiłam sobie rower. Zawsze chciałam mieć taki prawdziwy, miejski rower. No i w końcu jest :) Teraz właściwie się z nim nie rozstaję. Porzuciłam komunikację miejską i wszędzie jeżdżę rowerem. Jest przyjemnie, taniej i na pewno zdrowiej.

A wracając do tematu, ostatnio zgłębiam zdrowotne właściwości różnych ziół, które mam w szufladzie i od czasu do czasu chciałabym się z Tobą podzielić. Dla mnie to naprawdę odkrywcze. Okazuje się, że zioła, których dodaję do potraw, mają zdrowotne, a często też lecznicze właściwości.

Dzisiaj coś, co od zawsze kojarzyło mi się z Anglią, a okazuje się, że wcale nie jest angielskie do szpiku kości – czyli ziele angielskie.


Ziele angielskie

Pochodzi z Ameryki Środkowej, Tajlandii, Indii i Madagaskaru, a że był taki czas, kiedy królowało na brytyjskich stołach, zostało nazwane zielem angielskim.

To niepozorne zioło, które najczęściej dodajemy do mięs i zup ma naprawdę niezwykłe właściwości zdrowotne. Zawiera mnóstwo olejków eterycznych, związków fenolowych, flawonoidów i garbników, a swoje pozytywne działanie zawdzięcza głównie zawartości eugenolu.

Ziele angielskie działa rozgrzewająco, przeciwzapalnie, a także przeciwbólowo. Jednak to jeszcze nie wszystko. Powoduje wzmożone wydzielanie soków trawiennych, więc pozytywnie wpływa na układ pokarmowy i działa rozkurczowo. Zapobiega wzdęciom, gazom i bólom brzucha, zaparciom. Wychodzi na to, że gdyby ziele angielskie włączyć do codziennej diety, świetnie uzupełniłoby działanie naszych ziarenek. To byłby świetny duet.

Ale to jeszcze nie wszystko. Okazuje się, że ziele angielskie zawiera sporo potasu, manganu, żelaza, miedzi, selenu i magnezu. Jest też źródłem wielu witamin, min. witaminy A, C, B6, ryboflawiny i niacyny.

Chyba nigdy bym nie pomyślała, że dodając kilka kuleczek zwyczajnego ziela angielskiego do rosołu czy niedzielnego mięsa, dostarczam sobie aż takiej sporej dawki zdrowia!

Dobrej niedzieli,
Ewelina

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza