poniedziałek, 6 czerwca 2016

Ewelina: Czasem lepiej szorstko niż zbyt łagodnie

Minęła niedziela, więc publikuję kolejny tekst Eweliny Dreli z Mapy  Zdrowia.

Witaj,


Kilka dni temu obudziłam się i zdałam sobie sprawę, że mamy nowy miesiąc. Już prawie połowa roku za nami. Szybko zleciało. Jak oceniasz ten czas? Był lepszy? Zdrowszy? Radośniejszy niż poprzedni rok?

Dla mnie był całkowicie wolny od jakichkolwiek przeziębień i chorób, za to pełen energii i wreszcie poukładany. Wszystko tak, jak zaplanowałam. (...)

Ale do rzeczy. Dlaczego napisałam, że lepiej czasem szorstko niż zbyt łagodnie? Uśmiejesz się. Albo i nie, bo kiedy zdałam sobie sprawę z tego, o czym chcę Ci dzisiaj opowiedzieć, raczej nie było mi do śmiechu. 

Teraz już na poważnie. Jestem z Tobą szczera, ale nie śmiej się ze mnie. Ostatnimi czasy przyglądam się rynkowi… papieru toaletowego. Nie wiem, czy zauważyłeś, ale wybór papieru jest naprawdę ogromny. 


Grafika ze strony http://technologieczystosci.pl/

No dobrze, możesz się śmiać, ale tak naprawdę jest to jeden z ważniejszych produktów w codziennym życiu. Pomyśl o tym, co się dzieje, kiedy go zabraknie. Idziesz do sklepu a tam… całe półki papieru toaletowego. Biały, niebieski, różowy, nawet czarny. Z rysunkami, balsamem, zapachowy, kwiatowy, kokosowy, z napisami, wytłaczany, miękki, twardszy… stoisz i… który wybrać?

Ostatnio zastanawiałam się nad tym. Jestem dość dociekliwa, więc interesowało mnie, jak to się dzieje, że papier jest różowy, niebieski zielony itp. (Swoją drogą, najciekawszy, jaki widziałam był mocno różowy w fioletowe, duże kropki). 

Wiem, teraz pokiwasz głową i powiesz, że jest po prostu farbowany. To jasne, ale czym? Jakich barwników używają producenci papieru toaletowego, żeby ubarwić nam czynności fizjologiczne? 

Zwróć uwagę, że na etykiecie nie znajdziesz żadnych informacji. Zero składu. Przepisy nie regulują tych kwestii. Producenci nie mają żadnego obowiązku informowania nas, co dodają do papieru toaletowego. Prawdopodobnie im bardziej intensywny kolor, tym więcej barwnika.

Rachunek ekonomiczny wskazuje, że skoro nie ma obowiązku podawania składu, stosuje się najtańsze barwniki. Na pewno nie neutralne i obojętne.

Podobnie z zapachami. Papier toaletowy o zapachu morskiej bryzy :), kokosa, z dodatkiem balsamu i co tam jeszcze sobie wymarzysz. Jakie substancje są stosowane? Jakie „balsamy”? Zastanawiałeś się kiedyś nad tym? Raczej również nie są to naturalne, hipoalergiczne balsamy i zapachy, bo producent z pewnością pochwaliłby się tym.

Łatwo się domyślić, że są to raczej najtańsze środki chemiczne, które mają wywołać efekt. A jak Twoje pośladki, czyli najbardziej delikatna skóra, reaguje na tą „morską bryzę”? 

Nie znalazłam żadnych badań na ten temat. Wypada poczekać nam na obowiązek umieszczania składu papieru toaletowego. W końcu mamy prawo wiedzieć, czego stosujemy do najbardziej delikatnych partii naszego ciała, prawda?

Jeśli chodzi o mnie, wybór jest zawsze dość jasny. Używam papieru makulaturowego. Jest wydajniejszy, mniej się go zużywa, wiem, że nie zawiera żadnych barwników i balsamów. Może pozostałości farb drukarskich, ale przecież wielokrotnie podgrzewane i przetwarzane. Może nie pachnie kokosem w całej łazience, może jest szorstki, ale to nawet lepiej. Szorstki papier toaletowy zapobiega hemoroidom, nie uczula – jest normalny. Nie udziwniony. I do tego ekologiczny. 

Naprawdę wolę ten szary, zwyczajny, od tego tłoczonego, z przesłaniem, wybitnymi cytatami, w kropki, kolorowego. Wolę wiedzieć, czego używam. 

Dobrej niedzieli,
Ewelina

Grafika ze strony http://pudelekx.pl


Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza