poniedziałek, 18 lipca 2016

Ewelina: TE dwie rzeczy musisz wyeliminować z życia

Ewelina Drela z Mapy Zdrowia - niedzielny tekst:

Witaj,

Postanowiłam dzisiaj napisać Ci o czymś naprawdę ważnym, więc przejdę od razu do sedna. Są takie dwie rzeczy (przynajmniej, bo zapewne znalazłoby się ich więcej), które powinieneś bezwzględnie wyeliminować ze swojego życia.

To toksyczne jedzenie i toksyczni ludzie.

I jedno i drugie zamiast Ci pomagać, karmić Twoją duszę i ciało, po prostu Cię zabija. Powoli i po cichu, ale jednak. 

Dzisiaj już naprawdę nie żartuję. Doskonale wiem ze swojego doświadczenia, jakie to trudne. Bardzo szybko uzależniamy się zarówno od toksycznych ludzi, wampirów emocjonalnych, którzy wysysają z nas całą energię, jak i od toksycznego, przetworzonego jedzenia. A właściwie to od produktu jedzeniopodobnego i przyjaciołopodobnego.

Zarówno toksyczne jedzenie jak i ludzie działają bardzo podobnie. Dają Ci namiastkę, poczucie prawdziwości, nasycenia, nakarmienia, a potem okazuje się, że to tylko ładna otoczka wypełniona chemią.

Efekt jest jeden – toksyny zarówno z jedzenia jak i chorych relacji przedostają się do Twojego organizmu i coraz bardziej Cię zatruwają. Na szczęście możesz bezpiecznie oczyścić organizm z toksyn (...). Trudniej oczyścić duszę. To już bardziej skomplikowany proces.

Na początek weźmy toksycznych ludzi. Pisałam o nich wielokrotnie, ale nigdy za wiele. Są różne rodzaje, wiecznie narzekający, tacy, u których wiecznie coś złego się dzieje i tacy, dla których świat jest wiecznym wrogiem.

Ale to jeszcze nie jest najgorsze. Najgorszy jest typ czystego egoisty. Pozostałe typy to egoista z domieszką, czysty egoista to zło w czystej postaci.

I wcale nie chodzi mi o zdrowy egoizm, który jest niezbędny dla prawidłowego funkcjonowania. Chodzi o ten ukryty pod płaszczem poświęcenia i przyjaźni. 

Przykład? Proszę bardzo. Taki egoista, który podaje się za Twojego przyjaciela, przy każdej okazji powtarza Ci:

„Zawsze możesz na mnie liczyć. Chętnie Ci pomogę, jestem dla Ciebie o każdej porze dnia i nocy”.

Powtarza do czasu. Jeśli, nie daj Boże, akurat potrzebujesz jego pomocy, nagle coś mu wypada. Musi wyjechać, akurat w tym momencie, ma spotkanie rodzinne, kiedy akurat potrzebujesz pogadać, ma mnóstwo pracy, kiedy jest Ci potrzebny. 

Nie znajdzie miejsca w swoim kalendarzu, spotyka się z Tobą tylko wtedy, kiedy jemu pasuje, nigdy nie pamięta o Twoich urodzinach czy imieninach. A jeśli pamięta, to tylko wpada z życzeniami. Na więcej nie ma czasu „Zarobiony jest”. 

Z kolei bardzo chętnie korzysta z Twojej gościnności i dobroci. Pojawia się wtedy, kiedy czegoś potrzebuje, lub jest miły, kiedy ma w tym interes. Chętnie wychodzi z Tobą na piwo, jeśli akurat ma czas, a Ty jesteś w świetnym humorze.

Taka przyjaźń potrafi zabić. I nie mówię tego z sufitu, ale z własnego, przykrego doświadczenia. Takich znajomych powinieneś wyizolować i odciąć - raz na zawsze. Tak jest bezpieczniej i zdrowiej dla Ciebie.

Jeśli chodzi o toksyczne, przetworzone jedzenie, sprawa jest dość podobna. Wydaje Ci się, że produkt jest w zasięgu ręki, tani, wygląda na zdrowy. W końcu szynka, to szynka, prawda? Niekoniecznie. Szynka może ładnie wyglądać, a w składzie mieć niemal całą tablicę Mendelejewa. 

Bardzo często słyszę zarzuty, że nie każdego stać na to, żeby robić zakupy w sklepach ekologicznych. Że jestem niesprawiedliwa, bo szykanuję normalne sklepy. Nieprawda.

Sama robię zakupy w normalnych sklepach i dyskontach. To, na co zwracam uwagę to etykiety. Dokładnie czytam składy produktów. Natomiast staram się najważniejsze rzeczy, takie jak mięso i wędliny, kupować jak najbardziej naturalne, w zaufanych miejscach. 

Owoce i warzywa kupuję u sprawdzonego rolnika, który przyjeżdża co tydzień na targ. Podobnie jajka i nabiał. Wcale nie w sklepie ekologicznym. Natomiast jeśli potrzebuję mieć pewność, że nasiona i ziarna kukurydzy na popcorn nie są skażone GMO, idę do sklepu ekologicznego.

To podobnie, jak robiła moja babcia i mama. Nie było jeszcze wtedy problemu z toksyczną żywnością, a moja babcia i mama kupowały warzywa i owoce u rolnika – bo podobnie jak teraz - było po prostu taniej, jajka od tzw. „baby”. Babcia robiła domowy makaron i suszyła - teraz to  zdrowiej, wtedy było taniej.

I podobnie jest dzisiaj. Wcale nie musisz płacić majątek za zdrowe jedzenie. Po prostu kupuj z głową. I pamiętaj, lepiej kupić 10 dkg prawdziwej szynki niż kilogram takiej za 7 złotych, nafaszerowanej chemią. 

Bądź zdrów!
Ewelina

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza