piątek, 30 września 2016

Nowy semestr w Retro Akademii

Uroczysta inauguracja sezonu artystycznego 2016/2017 w Retro Akademii - wykład multimedialny. 


Retro Akademia działa w Domu Kultury KADR na warszawskim Mokotowie.
Jest to oferta skierowana do Seniorów. Opłata semestralna wynosi 50 zł.


We wtorek 4 października rozpocznie się kolejny semestr spotkań.

O godz. 11 odbędzie się wykład inauguracyjny "Nie tylko Pola Negri - pierwsze gwiazdy polskiego kina niemego", który prowadzi doktorantka ISNS Uniwersytetu Warszawskiego Katarzyna Czajka. Po prelekcji seans filmu niemego z muzyką na żywo.


Plan zajęć Retro Akademii dostępny jest na stronie: http://www.dkkadr.waw.pl/?p=7037.

Gorąco - mimo jesieni - zapraszam.

środa, 28 września 2016

UOKiK: Oferowali chwilówki - wprowadzali klientów w błąd

Spółka Kredyty-Chwilówki została ukarana karą w wysokości 475 tys. zł za wprowadzanie w błąd klientów.


Hasła reklamowe sugerowały, że pożyczkodawca nie ocenia ich zdolności kredytowej.
Z informacji UOKiK wynika, że postępowanie przeciwko spółce Kredyty-Chwilówki, pośredniczącej w udzielaniu pożyczek, zostało wszczęte pod koniec grudnia 2014 roku.
Wątpliwości Urzędu wzbudziły m.in. hasła reklamowe spółki, które - zdaniem urzędu - wskazywały, że pożyczkodawca nie ocenia zdolności kredytowej konsumenta.
"Mogły wywołać wrażenie, że konsument nawet z negatywną historią kredytową bezwarunkowo otrzyma kredyt. Tymczasem, zgodnie z ustawą o kredycie konsumenckim, każda instytucja pożyczająca pieniądze musi badać zdolność kredytową klienta" - podał UOKiK.

Regulator zarzucił spółce, że nie przekazywała formularza informacyjnego przed zawarciem umowy. Tymczasem, jak wyjaśnia UOKiK, zgodnie z ustawą o kredycie konsumenckim, kredytodawca musi wręczyć konsumentowi formularz, który zawiera informacje np. o wysokości oprocentowania, całkowitym koszcie, wymaganych zabezpieczeniach. Pozwala on w łatwy sposób porównać oferty konkurencyjnych przedsiębiorców i oszacować, który kredyt będzie dla konsumenta korzystniejszy. Zdaniem UOKiK spółka przekazywała formularz zbyt późno, ponieważ tuż przed podpisaniem umowy przez klienta.

Ponadto, zdaniem urzędu, brakowało także informacji o tym, że spółka Kredyty-Chwilówki jest pośrednikiem finansowym. Konsument w rezultacie zawierał umowę z innym przedsiębiorcą - mógł być przekonany, że ma do czynienia ze swoim kredytodawcą, a nie pośrednikiem.

Urząd przypomniał, że w przypadku problemów z instytucją finansową konsument może liczyć na bezpłatną pomoc Rzecznika Finansowego.

Pełny tekst komunikatu UOKiK.



poniedziałek, 26 września 2016

Ewelina: Prawdziwe złoto o zapachu rodzinnego domu

Ewelina Drela z Mapy Zdrowia donosi:

Witaj,

Wydaje się, że jesień zaczyna się na dobre wdzierać do codzienności. Lato trochę się broni, jeszcze chce przemycić trochę słońca, ale przynajmniej u mnie, zeszły tydzień był już bardzo jesienny i deszczowy. 

Jak się miewasz dzisiaj? Mam nadzieję, że nieco odpoczywasz i masz w planach jakiś zdrowotny spacer?

Moja siostra mawia, że właśnie rozpoczął się sezon pt. „nie wiadomo jak się ubrać”. Poranki są bardzo chłodne, w ciągu dnia robi się jeszcze ciepło. 

To najtrudniejszy czas dla organizmu i najłatwiej teraz złapać jakąś paskudną infekcję. (...) 

Nie wiem, jak Tobie, ale mi jesień kojarzy się z dojrzałymi, pachnącymi, czerwonymi jabłkami. Wczoraj do kuchni przywiódł mnie zapach smażonych jabłek...z cynamonem. Jak dla mnie jeden z najpiękniejszych zapachów na świecie. Zapach rodzinnego domu, bezpieczeństwa, dzieciństwa. 

Wiele osób uważa, że cynamon to zwyczajna przyprawa, po prostu żółty, pachnący proszek, który poprawia smak pieczonych jabłek, świetnie komponuje się w szarlotce, no, może jeszcze w grzanym winie.

Zdjęcie ze strony http://www.swiatkwiatow.pl/

Okazuje się, że cynamon nie tylko pięknie pachnie, ale również ma pozytywny wpływ na Twoje zdrowie.

Naukowcy, którzy badali przyprawy pod kątem ich leczniczego działania, dostarczyli ciekawej wiedzy, dotyczącej min. cynamonu. Już w starożytności cynamon rekomendowano jako antidotum na silne trucizny, środek moczopędny, wiatropędny i korzystnie wpływający na układ krążenia.  

Ale to nie wszystko.

Cynamon jest bogatym źródłem błonnika (...), żelaza, wapnia i manganu. Jest również naturalnym antyoksydantem, więc opóźnia procesy starzenia się komórek w organizmie. Co za tym idzie, jeśli będziesz dodawać cynamon do swoich potraw, wzmocnisz ochronę organizmu przed nowotworami i chorobami serca.

Picie gorącej wody z cynamonem ma działanie bakteriobójcze, przeciwgrzybicze i antyalergiczne, a kiedy czujesz, że przemarzłeś w jesiennej słocie i „coś Cię bierze” - cynamon zadziała rozgrzewająco, zapobiegnie katarowi i drapaniu w gardle.

Serwis „New Scientist” informuje, że zaledwie pół łyżeczki cynamonu dziennie znacznie zmniejsza ilość cukru we krwi u cukrzyków. Ochotnikom z cukrzycą typu II podawano codziennie po posiłkach 1, 3 lub 6 g cynamonu w proszku. 

W ciągu kilku tygodni stężenie cukru we krwi badanych osób było średnio o 20 % niższe niż w grupie kontrolnej. Odpowiadać za to ma zawarty w cynamonie rozpuszczalny w wodzie związek polifenolu (MHCP), który naśladuje działanie insuliny i uaktywnia jej receptory.

I pomyśleć, że szarlotka, przez wiele osób uważana za tuczące ciastko, może być tak zdrowa? Oczywiście, jeśli nie dodasz do niej zbyt dużo cukru i tony bitej śmietany. :)

Dobrej niedzieli,
Ewelina

niedziela, 25 września 2016

Kiedy? Wtedy, kiedy były Szwedy! – Szymon Majewski i różnica pokoleń

Kolejny felieton Szymona Majewskiego:


Mając żywe bystre oko, w miarę szczupłe ciało i nosząc od czasu do czasu obniżone modne spodnie i czapkę z daszkiem sądziłem, że się zakonserwowałem. Mimo że broda siwa i trzeszczy w kolanie (autentyk: schodząc po schodach usłyszałem trzeszczenie, myślałem, że to drewno się rozeschło, a to były… moje kolana!) sądziłem, że to, że umiem wysłać maila i mam fejsa, to to mnie jakoś trzyma na równi z młodymi. Tymczasem coraz częściej ponoszę porażki w sferze komunikacji, otóż przestajemy się rozumieć. Okazuje się, że język, którym się posługuję zaczyna być dla młodzieży niezrozumiałym. Zobaczcie, już w słowie „młodzież“ jest jakiś, jakby powiedzieli „młodzi“ – oldskul. Wyobraźcie sobie, że pojawiam się na spotkaniu w szkole i zaczynam od słów:

- Szanowna młodzieży!

Buhahahhaha! Ale by były „komy”! Za moich czasów „komy” to były żarty, dla młodych to już „beka” i „przypał”.

Pamiętam, jak mój dziadek na otwieracz mówił „grajcarek”. Śmiałem się. Wstydziłem się, że dziadek wyjedzie z grajcarkiem na przyjęciu i będzie „beka”.

Ostatnio mój syn powiedział, żebym nie mówił na telefon „aparat”, że aparat to jest na zębach lub fotograficzny. Pamiętam, jak mój kuzyn, który przyjechał z Hiszpanii na pytanie, kiedy wyjechał, odpowiedział : „Wtedy, kiedy były Szwedy” i zaśmiał się głośno, niestety sam. Tu w Polsce w 1994 roku już nikt tak nie mówił.

Dwa lata temu interweniowałem na podwórku. Była zadyma, mój syn i jego koledzy mieli jakiś konflikt z kolegami z innego budynku, klasyk. Wypadam więc do nich, staję w pozycji rozjemcy i mówię:

- Panowie, co wy, nie można drzeć kotów!

A no to jeden chłopak:

- Proszę pana, ale my żadnemu kotu nic nie zrobiliśmy…

Kto zrozumie teraz kiedy powiem na pieszczoty „słodkie karesy”? Tylko moja żona wie o co chodzi, ale ona jest wytrenowana w moim słownictwie.

Ostatnio w księgarni, mówiąc do młodej… ekspedientki… no właśnie, sprzedawczyni, powiedziałem:

- Czy zna pani tę pozycję? - mówiąc o nowej książce kogoś tam.

Trzeba było widzieć jej oczy!

Moje dzieci mają „polewkę”, kiedy mówię na torebkę plastikową: „torebka nylonowa” albo jak mówię do córki:

– Ukrój mi proszę „talarek” tej kiełbaski.

Siwieją więc nie tylko włosy, ale i słownictwo, jakiego używamy, pogłębia to też technologia.

Przyszłość będzie taka, że któregoś dnia wejdę do pubu i powiem:

- Serwus młodzieńcze, zaserwuj mi zacnego trunku ciupasem.

A ten odpowie :

- Nie sellujemy rakiet tenisowych i ciupag. To jest beerpoint.


sobota, 24 września 2016

Fałszywe relikwie św. Faustyny w internecie

Jak donosi tygodnik Gość Niedzielny, na międzynarodowym portalu aukcyjnym eBay.com pojawiły się relikwie krwi św. Siostry Faustyny za 2,5 tys. dolarów. Do relikwii dołączony jest certyfikat, rzekomo podpisany i opieczętowany przez kard. Stanisława Dziwisza.

Relikwiarz św. Faustyny
w kalicy klasztoru Sióstr Matki Bożej Miłosierdzia w Krakowie-Łagiewnikach
Siostra M. Elżbieta Siepak ZMBM  (rzecznika prasowa Zgromadzenia Sióstr Matki Bożej Miłosierdzia i Sanktuarium w Krakowie-Łagiewnikach) informuje, że nie ma relikwii z krwi św. s. Faustyny. Autentyczne relikwie pierwszego, drugiego i trzeciego stopnia można otrzymać tylko i wyłącznie w Zgromadzeniu.

Wicekanclerz krakowskiej kurii ks. Krzysztof Tekieli oświadcza, że dołączany certyfikat także jest fałszywy. "Okrągła pieczęć kardynalska nie jest autentyczna, kardynał nie posługuje się również pieczęcią lakową ze swoim herbem". Przypomina także, że prawo kanoniczne zabrania handlu relikwiami.

Na dodatek fałszywki sprzedawane są jako relikwie pierwszego stopnia, które nawet z kościelnego, prawidłowego źródła otrzymać mogą tylko parafie i wspólnoty. Takie relikwie przeznaczone są bowiem do kultu publicznego. Do kultu prywatnego przeznacza się jedynie relikwie niższego stopnia.

Fałszywe relikwie św. s. Faustyny

Poza relikwiami św. s. Faustyny na aukcje trafiały m.in. relikwie św. Elżbiety (także pierwszego stopnia), św. Jana Pawła II (pierwszego i drugiego stopnia), oraz św. Ojca Pio.


piątek, 23 września 2016

Uwaga na wezwania do zapłaty abonamentu. To oszustwo


Poczta Polska ostrzega przed fałszywą korespondencją, w której nieistniejący podmiot wzywa do wniesienia opłaty za korzystanie z odbiorników radiofonicznych i telewizyjnych.
W piśmie powołuje się na ustawę o opłatach abonamentowych oraz rozporządzenie ministra administracji i cyfryzacji.

Kolejny raz oszuści próbują wykorzystać sprawę ściągania opłat abonamentowych jako okazję do wyłudzenia pieniędzy. Tym razem nie podszywają się pod Pocztę Polską, Krajową Radę Radiofonii i Telewizji czy firmę windykacyjną, ale nadają korespondencję od nieistniejącego w rzeczywistości podmiotu - Centralnego Rejestru Radiokomunikacji i Telewizji.

W komunikacie Poczty Polskiej czytamy: "Od 5 września konsultanci obsługujący infolinię rtv otrzymują od abonentów informacje, że Centralny Rejestr Radiokomunikacji i Telewizji przy ulicy Świętokrzyskiej 30, 00-116 Warszawa wystosował pisma wraz z formularzami wpłat na określony rachunek, obligujące do płatności za usługi rtv - kwota do zapłaty to 194,75 zł".


"Jeśli otrzymasz podobny list, zignoruj go i nie dokonuj wpłaty na wskazane konto." - ostrzega Poczta Polska.

W przypadku wątpliwości należy skontaktować się albo z Pocztą Polską, albo Krajową Radą Radiofonii i Telewizji lub najbliższą jednostką policji.


środa, 21 września 2016

GIF wycofał...

Główny Inspektor Farmaceutyczny podjął decyzję o wycofaniu z obrotu na terenie całego kraju:

1) dwóch serii tamponów do dezynfekcji i oczyszczania skóry Chlorheksydyny Diglukonian Sage:
- numer serii: 49252, data ważności: 24-10-2016,
- numer serii: 52825, data ważności: 08-06-2017.
Podmiotem odpowiedzialnym jest holenderski koncern Sage Products Cooperatief U.A.
Decyzji nadano rygor natychmiastowej wykonalności. Podjęto ją w związku z możliwością wystąpienia zanieczyszczenia mikrobiologicznego.
Tampony Chlorheksydyny Diglukonian Sage są przeznaczone do dezynfekcji skóry w dermatologii.


2) produktu leczniczego Biseptol 480 (Sulfamethoxazolum + Trimethoprimum) (80 mg + 16 mg)/ml, koncentrat do sporządzenia roztworu do infuzji.
Numer serii: 04CE0416, data ważności: 10.2017 r.
Podmiotem odpowiedzialnym są Warszawskie Zakłady Farmaceutyczne Polfa S.A.
Decyzji nadano rygor natychmiastowej wykonalności.
Powodem decyzji było podejrzenie braku spełnienia wymagań jakościowych w związku z widocznym zanieczyszczeniem w ampułce.
Wskazania - lek stosowany jest w leczeniu zakażeń nerek i układu moczowego, zakażeń dróg oddechowych, zakażeń przewodu pokarmowego oraz zakażeń skóry.


3) aerozolu do nosa Polcrom 2 %.
Numery serii 010614, 020614, 030614 i 040614. Data ważności - czerwiec 2017 roku.
Przyczyną tej decyzji jest rozhermetyzowanie opakowań.
Producentem leku są Warszawskie Zakłady Farmaceutyczne Polfa S.A.
Preparat jest stosowany na sezonowy i całoroczny alergiczny nieżyt błony śluzowej nosa oraz zapobiegawczo przed kontaktem z alergenem zwierzęcym (sierść psa, kota, itp.) powodującym nieżyt nosa.

poniedziałek, 19 września 2016

Ewelina: Zdrowe jak miód, a spowodowały grzech pijaństwa

Kolejna porcja informacji od Eweliny Dreli z Mapy Zdrowia:


Witaj,

Wygląda na to, że lato jednak nie daje za wygraną. Nie wiem, jak u Ciebie, ale u mnie zamiast deszczu i chłodu - piękne słońce, ciepło, pogodne wieczory. 

To daje więcej czasu, aby przygotować organizm do chłodu i kapryśnej pogody. Ja oczyszczam swój organizm po wakacyjnym objadaniu się różnymi, nie do końca zdrowymi rzeczami. Poza tym zależy mi, aby wzmocnić odporność i nie chorować jesienią i zimą. (...)

Wczoraj popracowałam sobie w ogrodzie. Wiesz, że pomidory jeszcze dojrzewają? To chyba dzięki tej ciepłej pogodzie. Podobnie maliny. A z krzaka zwisają - ulubione o tej porze roku - niebiesko-fioletowe kiście.

Wyglądają naprawdę bajecznie. Okrągłe fioletowe kuleczki, pełne zdrowia, minerałów i chroniące przed chorobami. 

Winogrona - bo o nich będzie dzisiaj mowa. Nie żadne  Chile czy Włoch, ale nasze polskie, zdrowe, bez pestycydów. 


Zdjęcie ze strony http://budujesz.info/

Winorośl to jeden z najstarszych owoców uprawianych przez człowieka. Ma swoją ciekawą historię. Otóż już biblijny Noe, tuż po potopie, najadł się sfermentowanych winogron i... skończył leżąc pijany, nago i mamrocząc gdzieś w jaskini.

Nie wierzysz? Sprawdź. Winogrona były przyczyną pierwszego grzechu pijaństwa :)

Hipokrates porównywał właściwości winogron do miodu.  Od wielu tysięcy lat były lekarstwem na kłopoty z układem pokarmowym, skaleczenia i zaparcia. (...).

Słyszałeś kiedyś o ampeloterapii? To dział medycyny naturalnej, który zajmuje się leczeniem winogronami, sokiem z winogron, a nawet winem. Nic dziwnego.

Winogrona to prawdziwa skarbnica witamin i minerałów.  Zawierają mnóstwo potasu, fosforu, magnezu, wapnia, cynku, miedzi i żelaza. Dodatkowo, bogate są w witaminy C, A, B. Co więcej - zawierają jod, jako jedne z nielicznych, dzięki czemu pomagają regulować pracę tarczycy. 

Jedzenie winogron wczesną jesienią pomaga wzmacniać odporność organizmu przed zimą. (...) 

Od jakiegoś czasu mówi się też, że winogrona pomagają leczyć choroby nowotworowe. Dzieje się tak dzięki flawonoidom z pestek, skórek i szypułek winogron. Są to naturalne przeciwutleniacze, które usuwają z organizmu wolne rodniki odpowiedzialne za rozwój chorób nowotworowych. 

Jak podają naukowcy amerykańscy, wyciąg z winogron pomaga w leczeniu białaczki, ale też raka prostaty, płuc, żołądka, skóry, sutka i jelit.

Brzmi obiecująco. Zwłaszcza, że właśnie rozpoczął się sezon na pyszne, zdrowe winogrona. Możesz się nimi nasycić, ale też bez przesady. Pamiętaj, że jak wiele owoców, winogrona zawierają dużo cukru. 

Ja uwielbiam jeść je na surowo, ale wczoraj pierwszy raz ugotowałam kompot z winogron. Jest pyszny!!!!

Dobrej niedzieli,
Ewelina

niedziela, 18 września 2016

Szymon: Wiadomość z nieba, czyli diabełek… za kołnierzem

Cotygodniowy felieton Szymona Majewskiego.


Wiadomość z nieba, czyli diabełek… za kołnierzem

Mundur AK-owski mojego dziadka Ignacego przez lata leżał w szafie, owinięty w szary podwójny papier, schowany głęboko za kołdrami. Tak było w latach 5o-tych , 60-tych, może z lęku przed SB, że przyjdą i zabiorą.

Potem, gdy zelżało, dziadek i mama oddali mundur w depozyt do Izby Pamięci Technikum Kolejowego w Warszawie. Tam szary uniform wisiał przez lata pięknie wyeksponowany, w honorowym miejscu, z opisem. Bodajże w 92 roku, na wieść o tym, że technikum będzie likwidowane mama zabrała mundur do domu. Dziadka Ignasia nie było już z nami od trzech lat. Zmarł nie doczekawszy wolnej Polski.

Gdy powstało Muzeum Powstania Warszawskiego od razu pobiegłem tam z mundurem. Pani z działu pamiątek była zachwycona, okazało się, że w pełni zachowane mundury z Powstania Warszawskiego są w Polsce tylko dwa!! Postanowiłem oddać pamiątkę po dziadku w depozyt, podpisałem odpowiednie dokumenty i mundur poszedł do renowacji i odkurzenia. I tu zaczyna się najlepsze…

Po miesiącu dzwoni do mnie pani z muzeum i pyta czy dobrze znam mundur dziadka?
– Oczywiście - odpowiadam.
– Wiem, że były na nim ślady krwi… parę dziur.
– Ale czy zaglądał pan kiedyś za kołnierz?
– Za kołnierz ? Nie. A dlaczego?
– To niech pan do nas przyjedzie. Mamy coś ciekawego.

W te pędy pojechałem do muzeum, tam czekała na mnie pani z mundurem dziadka. Gdy wywinęła kołnierz ujrzałem… diabełka.

Wyblakłą czerwoną nitką, tuż za kołnierzem, wyszyta była główka diabełka. Bardzo niewprawnie, ale była! Nic o tym nie wiedziałem, moja mama zmarła parę lat temu i nic mi nie powiedziała, dziadek też. Mój kuzyn Paweł też o niczym nie wiedział.


Mój dziadek miał coś wspólnego z Nergalem? Skąd diabełek ? Dlaczego za kołnierzem? Zaczęliśmy z Pawłem analizować, co to za zakołnierzową wiadomość wysłał nam ukochany dziadek? Wersje mamy trzy, niestety już nieweryfikowalne.

Wersja pierwsza: Dziadek urodził się w Giecznie pod Łęczycą jako syn tamtejszego organisty. Łęczyca jak wiadomo to stolica Boruty, a że dziadek nie był zbyt grzeczny w szkole, to w szkole był nazywany małym Borutą. To wiem z jego opowieści. Być może tak dziadek chciał zaznaczyć mundur, co wchodzi w skład wersji drugiej: być może wiedząc, że zginie, dziadek wyszył Borutę za kołnierzem, żeby ci, którzy znajdą dziadka w zbiorowym grobie mogli rozpoznać, że to on, porucznik AK Ignacy Łyskanowski ps. „Skiba”.

W trzeciej wersji Borutę wyszyła babcia Cecylia jako rodzaj talizmanu, znaku na szczęście, gdy jej mąż szedł do Powstania. Chciała, żeby miał coś od niej za kołnierzem….

Tak czy siak, zawsze bawi mnie myśl, że mój kochany Dziadek mimo cudownej dobroci miał… diabełka za kołnierzem!

PS. Chętnych do zobaczenia munduru, o którym pisałem, zapraszam do Muzeum Powstania, szary uniform wisi w gablocie na 2. piętrze.

piątek, 16 września 2016

Straszyli, by zachęcić do szczepienia dzieci - GIF wstrzymuje reklamy

Główny Inspektor Farmaceutyczny zakazał emisji dwóch reklam.


Pierwsza reklama dotyczy emisji spotu telewizyjnego zachęcającego do szczepień przeciw pneumokokom.


Zdaniem GIF w rzeczywistości jest to reklama szczepionki Prevenar 13, a spot nieodpowiednio przedstawia wskazania do stosowania leku i powoduje lęk.

W spocie Pfizer Polska, który wzbudził zastrzeżenia GIF, pojawia się komunikat: "już w drugim miesiącu zaszczep dziecko przeciwko pneumokokom - najczęstszej przyczynie zgonów małych dzieci na świecie, której można zapobiec dzięki szczepieniom".

Zdaniem GIF komunikat ten przestawia wskazania do stosowania leku "w sposób nieodpowiedni i zatrważający, wzbudzający w odbiorcy uczucie strachu i zagrożenia". Natomiast zgodnie z prawem reklama leku nie może mieć formy zatrważającej i błędnie informować o wskazaniach terapeutycznych.

GIF wskazał, że choć w spocie nie wymieniono nazwy leku, to odbiorca komunikatu bez trudu może ją ustalić - wystarczy, że skorzysta z danych zamieszczonych na stronie internetowej, której adres jest podany w spocie.

"W ocenie GIF przekazy zawarte w przedmiotowej reklamie, zarówno w warstwie werbalnej, jak i wizualnej, są nieadekwatnymi środkami wyrazu w odniesieniu do problemu, o którym informuje spot. Przekaz werbalny dotyczący śmiertelności dzieci zakażonych Streptococcus pneumoniae gra na emocjach rodziców i wzbudza w nich poczucie winy i krzywdzenia dziecka".


Druga decyzja dotyczy zaprzestania reklamy telewizyjnej leku Voltaren Max. 

Zdaniem GIF spot zawiera niezgodny z prawem przekaz, że tabletki nie są skuteczne w leczeniu bólu zwyrodnieniowego, skuteczny zaś jest reklamowany żel.

W reklamie telewizyjnej dwoje bohaterów rozmawiało o tym, że tabletki na zwyrodnienia, które przyjmuje jeden z nich, "najpierw trafiają do żołądka". Bohaterka reklamy stwierdziła, że żel Voltaren Max trafia "tam, gdzie jest źródło bólu i jako jedyny żel działa aż do 12 godzin". "Niech się pan przekona" - zachęcała.

W ten sposób - w ocenie GIF - odbiorca reklamy był zachęcany do zamiany leku w tabletkach na konkretny produkt, żel Voltaren Max, który miał działać dłużej i skuteczniej niż inne leki. Zdaniem GIF istniało ryzyko, że odbiorca spotu może odstawić dotychczas przyjmowane i zalecone przez lekarza tabletki i zacząć stosować reklamowany żel.

Tymczasem zgodnie z Prawem farmaceutycznym reklama leku nie może zapewniać, że jego przyjmowanie gwarantuje właściwy skutek, nie towarzyszą mu żadne działania niepożądane lub że skutek jest lepszy lub taki sam, jak w przypadku leczenia innym produktem.

GlaxoSmithkline Consumer Healthcare wnosiła o umorzenie postępowania twierdząc, że emisji reklamy zaprzestano. GIF jednak powziął informację, że reklama żelu - choć zmieniona - nadal jest nadawana. Zdaniem GIF przekaz kierowany do odbiorcy spotu pozostał taki sam i modyfikacja nie wpłynęła ocenę zgodności przekazu z przepisami.


środa, 14 września 2016

Mydła antybakteryjne zakazane w USA

Amerykańska Agencja Żywności i Leków (FDA) zakazała używania mydeł antybakteryjnych.
Grafika ze strony http://gurbacka.pl/

Nie są one lepsze, skuteczniejsze czy bezpieczniejsze od zwykłych. Prowadzone badania wykazują, że jest wręcz odwrotnie!

Mycie rak zwykłym mydłem polega na mechanicznym usuwaniu bakterii z rąk, natomiast mydło antybakteryjne zawiera substancje chemiczne, które mogą zabić bakterie lub hamować ich wzrost.

Zdjęcie ze strony FDA
Przeprowadzone badania wskazują jednak, że skuteczność mycia mydłem antybakteryjnym jest identyczna, jak mydłem zwykłym.
Mydło antybakteryjne powoduje jednak kontakt naszej skóry z agresywnie działającymi chemikaliami, które dodatkowo powodują uodpornienie bakterii na antybiotyki.
Powstawanie tych antybiotykoodpornych szczepów bakteryjnych stanowi dodatkowe zagrożenie dla zdrowia nas wszystkich.

Przypominam, ze zalecany czas mycia rąk wynosi 20 sek. Dłuższe mycie nie usuwa więcej chorobotwórczych bakterii, a tylko pozbawiają naszą skórę naturalnej warstwy ochronnej.

Amerykańska Agencja Żywności i Leków objęła zakazem produkty z 19 aktywnymi składnikami, w tym z dwoma najpopularniejszymi: triklosanem i triklokarbanem.
Triklosan został zarejestrowany w roku 1969 i od tego czasu jest dodawany do niezliczonej liczby mydeł, kosmetyków i środków czystości. 

O mydłach antybakteryjnych pisałem rok temu w poście "Zwykłe mydło nie gorsze od antybakteryjnego".


poniedziałek, 12 września 2016

Ewelina: Jesienna chandra? Nie w tym roku!

Od Eweliny Dreli z Mapy Zdrowia:

Witaj,

Wakacje i lato powoli odchodzą w zapomnienie. Do okien zaczyna pukać jesienny deszcz, mgły, szaruga. Nie wiem, jak u Ciebie, ale u mnie już na dobre spadają liście z drzew. Trudno tak szybko się przestawić, prawda? A co ma powiedzieć Twój organizm?

Poranki są bardzo chłodne, dni jeszcze całkiem ciepłe, za to wieczory – po prostu zimne. Nie dość, że łatwo złapać przeziębienie, to jeszcze coraz częściej pojawia się nostalgia. Takie dziwne uczucie, że to, co najlepsze już się wydarzyło, że czas mija tak szybko. 

Może to tylko chwilowa melancholia, a może to jesienna depresja? Coraz częściej, na przełomie lata i jesieni mówi się o tzw. jesiennej chandrze. 

Foto: 123RF

Niektórzy twierdzą, że to tylko wymówka lub chęć zysku przez koncerny farmaceutyczne. Przecież niby naturalne tabletki uspokajające i przeciwdepresyjne to całkiem niezły zarobek dla aptek i firm farmaceutycznych. 

Jednak okazuje się, że jesienna chandra została uznana jako jednostka chorobowa i fachowo nazywa  się SAD, czyli Sezonal Affective Disorder, czyli sezonowe zaburzenia nastroju. 

Główne objawy tej  choroby to senność, ospałość, apatia, zwiększony apetyt, głównie na słodycze, brak energii i smutek.

Kiedy dodatkowo dasz sobie wmówić, że jesień to plucha, szaruga i mgły, objawy tym bardziej nasilają się. 

Czy wiesz, że gdy regularnie oczyszczasz organizm, stajesz się bardziej odporny również na depresję? Nie zatruwają Cię toksyny, masz więcej energii i siły. Dlatego tak ważne jest, abyś pamiętał o codziennej, naturalnej dawce zdrowia.

Wróćmy do tematu. Czasami wydaje się, że depresja to taka naciągana choroba. Można przecież wziąć się w garść, pozbierać, zacząć normalnie funkcjonować, wstać z łóżka i ogólnie, wziąć się do roboty.

Niestety, to nie jest takie proste. Jeśli ktoś z Twoich bliskich, lub nawet Ty sam miałeś do czynienia z tą chorobą, wiesz, co mam na myśli. 

Najgorsza jest ta bezsilność. Starasz się, mobilizujesz, pocieszasz - i nic. Wydaje Ci się, że jesteś kompletnie bezsilny. A jednak.

Jest kilka sposobów na jesienną depresję lub zwyczajną chandrę. 

Przede wszystkim, nie daj sobie wmówić, że jesień jest szara, bura, ponura i zakichana. Znajdź jakąś radość, sprawiaj sobie małe przyjemności, jak choćby obejrzyj dobry film, idź na zakupy, wypij pyszną kawę.

Zacznij cieszyć się z drobnych rzeczy, na przykład ze słonecznego popołudnia, kasztanów, świeżych orzechów i innych jesiennych pyszności. Zamiast patrzeć na całokształt, zacznij zwracać uwagę na pozytywne drobiazgi. 

Nie uciekaj od ludzi, nie zamykaj się w domu, mimo, że masz na to ochotę. Zrób coś odwrotnego. Wychodź z domu, spotykaj się ze znajomymi. Spotkanie z kimś pozytywnym i uśmiechniętym sprawi, że Ty też nabierzesz większej radości życia. 

Korzystaj ze słońca jak najwięcej. Jeśli nie możesz wyjść na spacer w ciągu dnia w tygodniu, spróbuj chociaż łapać słońce w weekend. Zamiast widzieć to, że drzewa będą za chwilę puste i „gołe”, zobacz piękną feerię barw jesiennych liści.

A przede wszystkim, usuń ze swojego organizmu wszystkie toksyny. To właśnie one zatruwają Cię i odbierają radość życia i energię. Stajesz się apatyczny, łatwiej łapiesz nie tylko choroby, ale też chandrę, nie masz na nic energii. To nie jest wyłącznie wina jesieni. Twój organizm potrzebuje, abyś wymiótł z niego gnijące resztki i zabójcze toksyny. (...)

Najważniejsze to nie dać się chandrze i jesieni. Ilekroć przyjdzie Ci do głowy jakieś narzekanie czy niezadowolenie, spróbuj w tym momencie znaleźć powód do radości. 

Radosnej niedzieli,
Ewelina



niedziela, 11 września 2016

Syneczku, panieneczko… czyli dobry nauczyciel wg Szymona Majewskiego


Na początku września, zawsze gdy mijam uczniów idących do szkoły, oglądam ich miny, jedni zachwyceni, inni wyraźnie ociągają się, przedłużając chwilę przed szkolną furtką. Gdy widzę tych uczniów, myślę zawsze o jednym: - Czy spotkają w szkole swojego Mistrza!?

Myślę o tym dlatego, bo ja takiego mistrza w swoim życiu spotkałem i wiem jak to zaważyło na moich losach. Takiego mistrza życzyłbym każdemu, marzyłem też, by moje dzieci kogoś takiego spotkały.

Moim mistrzem był mój polonista prof. Ireneusz Gugulski. Na niego miałem przyjemność trafić w Liceum im. Hugona Kołłątaja, w najtrudniejszym dla mnie czasie. Po cieplarnianej atmosferze podstawówki, kiedy mały Szymuś był ulubieńcem pań, i kucharek i nauczycielek, gwiazdą korytarzy, hormony zaczęły robić swoje i zacząłem dzikować. Nie, nie byłem szkolnym bandytą, daleko mi było do dresiarza (wtedy były czasy raczej bawełniane i dresów szeleszczących nie było), ale „coś” we mnie wstąpiło, oszalałem wewnętrznie i zewnętrznie. Wpadłem w studnię wrażliwości i żartobliwości. Nie było dnia bez grepsu, żartu lub pokrewnej sytuacyjki. Nauczyciele w liceum niezbyt mnie zatem lubili, nikomu nie chciało się dotrzeć do takiego Sowizdrzała, zostałem zaszufladkowany, zapakowany, zapieczętowany w pudełku z napisem: „Towar niebezpieczny. Nie dotykać”. Kto będzie się tam z nadwrażliwcem cackał, kudłate to, dziwnie ubrane i nadpobudliwe. Pani od Matematyki, moja wychowawczyni, co rok zaczynała lekcję od motywującej konstatacji: – Majewski, nie rokujesz! Ja wtedy żartowałem i mówiłem, że „uwielbiam rockować!”. Ale to ona wychodziła z pojedynku zwycięsko, stawiając mi kolejne balony. Wsparcia w szkole nie było znikąd, system nie przyjmował takiej figury i traktował mnie jak błąd w Matriksie.

Dopóki nie pojawił się on, „Gugul”, profesor Ireneusz Gugulski. Relegowany z Liceum Reytana, zgarbiony, o tatarskim, skośnym spojrzeniu, już na pierwszej lekcji zawrócił mi głowie. Solidarnościowiec, antykomunista, o ironio podobny do Lenina, potrafił nawet nudne Oświecenie przedstawić w sposób magiczny. Jednak jego konikiem był Romantyzm i Młoda Polska, te cudowne, szalone nurty naszej literatury traktował specjalnie i te lekcje pamiętam najbardziej. Myślę, że Mickiewicz siedząc z nami w ławce, dałby się uwieść Gugulowi.


Był barwny, bywał złośliwy, jego uwagi do wypracowań potrafiły pójść w pięty, np.: „Zalecam zimne kąpiele i długie spacery”.

Nie miałem wcale u niego rewelacyjnych ocen, bywały tróje i słabsze, marzyłem o piątce. On pierwszy zwrócił mi uwagę, że jednak mam coś pod sufitem, pozwolił mi w siebie uwierzyć, pamiętam jak po jakimś moim wywodzie spojrzał na mnie i powiedział : - Majewski, masz łeb, tylko trzeba wiedzieć, do której szuflady zajrzeć. Chwalił moje wypracowania, a tym, które były nie na temat dawał dwie oceny, dwóję za rozwinięcie tematu, czwórkę za pomysł. To była motywacja! To niosło i dodawało skrzydeł. Nazywał mnie Majek Szymański, uważał, że moje imię i nazwisko to gra półsłówek. Jak mnie roznosiło, otwierał drzwi i mówił : - Szymański, idź się wygalopuj! Nie wzywał rodziców, nie krzyczał. Pamiętam jak kiedyś podczas wykładu zaczął majstrować przy krześle, nie przerywając myśli wyciągnął scyzoryk, który zawsze miał przy sobie i zaczął wyrywać jakiś sterczący spod krzesła materiał.

Do chłopaków zwykł mawiać: „Syneczku”, do dziewczyn: „Panieneczko”, przed każdym czytaniem wypracowania wąchał zeszyt, czy nie było pisane na kolanie tuż przed lekcją.

Wiem, że na radach, gdy podejmowano temat Majka Szymańskiego i jego zdania bądź niezdania do następnej klasy, Gugul mnie bronił, mówiąc:
- Przecież i tak mostów budować nie będzie.

Profesor Ireneusz Gugulski zmarł 29 czerwca 1990 r.

Panie Profesorze, bardzo dziękuję, wiem, że nie wszystkie moje wypracowania są na temat, ale za to pomysły mam zawsze…

Szymon Majewski

piątek, 9 września 2016

Pomieszanie leków - informacja GIF dla pacjentów

Główny Inspektor Farmaceutyczny wydał informację dla pacjentów w sprawie pomieszania leków w opakowaniach leku ATRAM.


Oto treść informacji:

W związku z pomieszaniem na linii produkcyjnej w Republice Czeskiej blistrów produktów leczniczych Neurolu (lek psychotropowy), które zostały umieszczone w opakowaniach Atramu (lek kardiologiczny) istnieje niebezpieczeństwo zażycia leku psychotropowego przez pacjentów kardiologicznych. W związku z powyższym zwracam się z prośbą o zwrot leku Atram z podanych niżej serii do apteki w której dokonali Państwo zakupu. Kwestia rekompensaty pozostaje w gestii producenta.

ATRAM 12,5 (Carvedilolum), 12,5 mg, tabletki, nr serii: 2561215, data ważności: 11.2017
ATRAM 12,5 (Carvedilolum), 12,5 mg, tabletki, nr serii: 2510216, data ważności: 01.2018
ATRAM 6,25 (Carvedilolum), 6,25 mg, tabletki, nr serii: 2010216, data ważności: 01.2018

podmiot odpowiedzialny: Zentiva k.s., Republika Czeska,
przedstawiciel podmiotu odpowiedzialnego: Sanofi-Aventis sp. z o.o., ul. Bonifraterska 17, 00-203 Warszawa.





Informacje dystrybutora produktu Atram na terenie Polski - hurtowni farmaceutycznej Sanofi-Aventis:


INFOLINIA DLA PACJENTÓW – WYCOFANIE SERII 2561215, 2510216, 2010216 LEKU ATRAM

TEL. + 48 22 280 09 58 

W związku z wycofaniem trzech serii leku Atram bardzo prosimy pacjentów o zwrot serii 2561215, 2510216, 2010216 leku Atram do aptek, w których dokonali zakupu.
W przypadku, gdy pacjent nie ma możliwości zwrotu wycofanego produktu leczniczego Atram w aptece, w której dokonał zakupu, może dokonać zwrotu w innej aptece.

W razie jakichkolwiek pytań zapraszamy pacjentów do kontaktu z naszą infolinią pod numerem telefonu +48 22 280 09 58.
Infolinia będzie czynna od poniedziałku do piątku w godzinach 8.00-20.00.


KOMUNIKAT DO APTEK W SPRAWIE WYCOFANIA TRZECH SERII PRODUKTU LECZNICZEGO ATRAM

Warszawa, dnia 7 września, 2016

Komunikat do aptek w sprawie wycofania trzech serii produktu leczniczego Atram

Szanowni Państwo,
W związku z wycofaniem z obrotu trzech serii produktu leczniczego Atram :

Atram 12,5 seria 2561215 data ważności 11.2017
Atram 12,5 seria 2510216 data ważności 01.2018
Atram 6,25 seria 2010216 data ważności 01.2018

Decyzją Głównego Inspektora Farmaceutycznego znak GIF-N-ZJP-4350/29/ML/16 z dnia 6 września 2016 roku w imieniu podmiotu odpowiedzialnego informujemy o wycofaniu z obrotu wymienionych wyżej serii, które z polecenia Głównego Inspektora Farmaceutycznego odbywa się również z poziomu pacjenta.
Dystrybutor w/w produktu leczniczego na terenie Polski, tj.: hurtownia farmaceutyczna Sanofi-Aventis Sp. z o.o. wdrożyła procedurę wycofania wymienionych serii Atramu i przyjmie wszystkie opakowania, w tym również napoczęte i poniesie koszty związane z dokonywanymi zwrotami.
W celu ułatwienia realizacji powyższego prosimy o przyjęcie zwrotów wszystkich posiadanych przez pacjentów zgłaszających się do Państwa apteki opakowań w/w serii produktów leczniczych zgodnie z poniższym

1. W przypadku kiedy pacjent dokonał zakupu w Państwa aptece należy bezwzględnie przyjąć zwrot w tym również napoczętych opakowań. Pacjent jest upoważniony do otrzymania zwrotu kosztów zakupu zwracanego leku lub może otrzymać w zamian opakowanie tego samego produktu leczniczego z innej serii.
2. W przypadku gdy pacjent nie ma możliwości zwrotu wycofanego produktu leczniczego Atram w aptece, w której dokonał zakupu leku, może dokonać zwrotu w innej aptece. Kierownik proszony jest o skontaktowanie się z hurtownią farmaceutyczną Sanofi-Aventis Sp. z o.o. w celu ustalenia sposobu rozliczenia.
3. W przypadku jakichkolwiek wątpliwości dotyczących terapii produktem leczniczym Atram, należy skontaktować się z lekarzem prowadzącym.



Równocześnie GIF, na podstawie informacji od organu kontrolnego z Czech oraz podmiotu odpowiedzialnego w Polsce (hurtowni farmaceutycznej Sanofi-Aventis), podjął decyzję o wycofaniu z obrotu wybranych serii leków: Simvacard 10, Endiex, Zoxon 2 i Chlorprothixen Zentiva.

Z obrotu zostały wycofane serie:
Simvacard 10, 10 mg., tabletki powlekane, nr serii 3010116, data ważności 12.2018,
Endiex, 200 mg, kapsułki twarde, nr serii 20202116, data ważności 12.2017,
Zoxon 2, 2 mg., tabletki, nr serii 3510216, data ważności 01.2019,
Chlorprothixenu Zentiva, 50 mg., tabletki powlekane, nr serii 36002016, data ważności 01.2019.

Podmiot odpowiedzialny: Zentiva k.s., Republika Czeska,
przedstawiciel podmiotu odpowiedzialnego Sanofi-Aventis sp. z o.o.

Decyzji nadano rygor natychmiastowej wykonalności.

Decyzję podjęto w związku z istniejącym ryzykiem pomieszania ww. produktów leczniczych.

Simvacard - wskazania: wysoki poziom cholesterolu, gdy reakcja na dietę lub niefarmakologiczne metody leczenia (np. ćwiczenia fizyczne, zmniejszenie masy ciała) są niewystarczające. Choroba niedokrwienna serca: simwastatynę stosuje się w przypadku współistniejącej hipercholesterolemii (podwyższonego poziomu cholesterolu we krwi) w celu: zmniejszenia ryzyka zgonu z przyczyn wieńcowych, zmniejszenia ryzyka zawału mięśnia sercowego , zmniejszenia konieczności wykonywania zabiegów rewaskularyzacji mięśnia sercowego, zmniejszenia ryzyka udaru mózgu i przemijających napadów niedokrwiennych mózgu. Hiperlipidemia (podwyższony poziom lipidów we krwi).

Endiex - opis: preparat polecany w  ostrej biegunce bakteryjnej bez objawów zakażenia ogólnego.

Zoxon - wskazania: nadciśnienie tętnicze, łagodny rozrost gruczołu krokowego.

Chlorprothixenu Zentiva - wskazania: schizofrenia, stany pobudzenia i agresywności występujących w chorobach psychicznych (psychozach) o różnym podłożu oraz w psychonerwicach, w leczeniu odwykowym alkoholików i narkomanów, w zaburzeniach snu.


Prawdopodobnie był to sabotaż zwolnionego pracownika.

środa, 7 września 2016

poniedziałek, 5 września 2016

Ewelina: Czerwone i słodkie jak najpiękniejsze marzenie

I cotygodniowa porcja wiadomości od Eweliny Dreli z Mapy Zdrowia:

Witaj,

Lato powoli dojrzewa. To taki moment, kiedy jest najbardziej soczyste, nie tak upalne, ale jeszcze wciąż przyjemne. 

Coraz bardziej dojrzałe, ale jeszcze wciąż obdarowuje nas prezentami. Dojrzewają słoneczniki, pomidory są teraz najbardziej soczyste i słodkie, ale mi najwięcej radości sprawia inny przysmak. 

Słodkie, czerwone, przepysznie dojrzałe - a do tego zdrowe. Wczoraj znajoma przywiozła całe wiaderko. 

Zapach roznosił się po całym domu. Nie mogłam się oprzeć. Miały pójść na przetwory i do mrożenia, ale trochę uszczupliłam ten zapas.

Co prawda najadłam się ich przed nocą, co nie było ani najzdrowsze, ani najmądrzejsze, ale cóż - nie mogłam się oprzeć.

Maliny. Jak dla mnie największy i ulubiony letni prezent. 


Uwielbiam je w każdej postaci: prosto z krzaka, z odrobiną miodu, z kefirem, jogurtem, jako dodatek do twarogu lub owsianki. 

Ostatnio też zamiast kupować soki i napoje w butelkach - gotuję kompoty. Wiem, co piję, ile zawierają cukru, a do tego wspaniale gaszą pragnienie i są pyszne!

No ale cóż. Nie można zjeść przecież wszystkich owoców, bo nic nie zostanie na zimę. Jak co roku, część owoców zamrożę na zimowe ciasto (kruche z malinami w lutym – magia!!!), z części zrobię mus, a część – na pyszne dżemy i soki. 

Ale to za chwilę. Póki co cieszę się ich słodkim, charakterystycznym smakiem (...). 

W końcu zima już za progiem, warto się przygotować na kapryśną pogodę i wzmocnić odporność. (...) Ale póki co, wróćmy do malin.

Kiedyś wierzono, że swoją soczystą barwę maliny zawdzięczają kropelce krwi nimfy Idy, opiekunki Jowisza. Prawda jest taka, że malinowa barwa to zasługa antocyjanów, substancji które wzmacniają naczynia krwionośne, wspierają układ odpornościowy i zapobiegają przeziębieniom.

Czasami jednak zdaje się, że nimfy dodały trochę czarów do malin. Okazuje się, że zawierają antyoksydanty, w tym polifenole, które świetnie dbają o Twoją skórę i opóźniają procesy starzenia we wszystkich komórkach i narządach. 

Wystarczy zjeść dwie szklanki malin, żeby zaspokoić dzienne zapotrzebowanie na witaminę C oraz uzupełni niedobory witamin z grupy B i E. Dzięki temu nie tylko będziesz zdrowszy, ale również poprawisz swoje samopoczucie. 

Mają też mnóstwo potasu, magnezu, wapnia i żelaza. Dobrze wpływają na trawienie. Zawierają ziarenka, które (...) mają zwiększoną siłę wymiatania resztek i toksyn z organizmu. 

Wspaniałej, letniej niedzieli,
Ewelina

niedziela, 4 września 2016

Szymon Majewski: Ciastem w korporacje, czyli cholerny harcerzyk

Cotygodniowy felieton Szymona Majewskiego:


Oj, miałem ci ja swego czasu w pewnej korporacji rozrywkowej ostrego dyrektora! Mistrza negatywnej motywacji, księcia manipulacji.

Z reguły zawsze zaprzyjaźniam się z ekipą, z którą robię program, niektórzy szefowie twierdzili, że to błąd, uważane to było za zbyt „harcerskie” podejście do pracy, która ma dawać słupki, wyniki. Taka praca wg magów korporacji ma rodzić się w bólu i mękach, każdy pracownik powinien mieć swój cień i cierń w postaci kogoś, kto tylko czyha na jego miejsce. Musi być więc ostro, co pewien czas trzeba robić siarczyste, ostre spotkania, na których mają lecieć ostre wyrazy, najlepiej jak się ktoś popłacze i wybiegnie, waląc drzwiami. Korporacje lubią takich rycerzy!

Ja zawsze dziwiłem się, na Boga, przecież robimy rozrywkowy program, to ma być zabawa. Nie! Nie mogła być! Stawka była taka jakbyśmy byli Bruce’ami Willisami i ratowali świat przed meteorem wielkości Mławy.

A ja lubiłem inaczej, rzeczywiście po harcersku, w stylu trochę staromodnym, miło, fajnie jak mama kazała: – Chłopaki, chodźcie, mamy totem do zbudowania! Tak samo chciałem robić program: – Chodźcie chłopaki i dziewczyny, mamy fajny program do zrobienia!

Na jednym z zebrań popełniłem błąd, przyznałem się, że ja bym chciał robić to „ po harcersku“, że niech będzie rozkaz, ale niech będzie miło, fajnie i zgodnie. I to był mój koniec, od tego czasu stałem się „cholernym harcerzykiem!“, co to nie rozumie ciśnień korporacji.

Groźny szef co pewien czas robił zebrania, na których ogłaszał, że wszystko jest ŹLE! Nawet kiedy było dobrze. Dyskutowałem z tym, bo wydawało mi się niemożliwe, żeby cały czas było źle, skoro program robiony był tyle lat.

Próbowałem więc znaleźć różnie sposoby na rozmiękczenie mojego dyrektora, którego uważałem za inteligentnego faceta, który tylko w pracy stawał się korporacyjnym terminatorem! Próbowałem więc brać go na humor, żart liryczny, dygresje, nie pomagało. Jak zaczynał czerwienieć to już przepadło, to koniec, nakręcił się i maszyna ruszała… My i moja załoga idąc na to zebranie szliśmy jak na egzekucję, niektórych dopadały problemy somatyczne, ja miałem np. rozstrój już w windzie.

W końcu postanowiłem zastosować sposób ostateczny, romantyczny, rodem z Poradnika Domowego. Sposób, wobec którego zmięknie serce Króla Szklanego Budynku.

Postanowiłem zrobić dla niego… sernik ! Tak! Sernik wg przepisu mojej mamy. Sernik, który uwielbiają moja żona i moje dzieci. Rany gościa, pomyślałem, ten gest wprost od serca rozmiękczy każdego wojownika zza biurka.

Sernik robiłem cały wieczór, pod okiem żony, użyłem całej swojej sernikowej wiedzy, kunsztu. Rano sernik był jeszcze ciepły, pachniał w samochodzie, pachniał też w windzie w szklanym budynku. Wszedłem na zebranie z moją załogą i poprosiłem sekretarkę dyrektora o zrobienie herbaty. Kiedy na stole stanęła herbata, w samym sercu korporacji, na biurku postawiłem mój sernik. Zapachniało cudownie, zrobiło się miło. Powiedziałem :

– Dyrektorze, zrobiłem sernik dla pana!

– A… fajnie, lubię serniki.

Wziął kawałek, potem i drugi, a pomiędzy kęsami opieprzał nas jak dawniej…



Wracając ze spotkania, trzymałem w ręku pustą blachę po serniku.

Kurczę, pomyślałem, przynajmniej sernik się udał…


sobota, 3 września 2016

7 Nowych Cudów Polski


Zakończyło się głosowanie w VI edycji konkursu 7 NOWYCH CUDÓW POLSKI. Pisałem o nim w poście publikowanym lipcu.


Oto pełna lista siedmiu nowych cudów Polski:

1. Planetarium EC1, Łódź Miasto Kultury.

Kopuła Planetarium EC1 w Łodzi
Nowy cud to kopuła o średnicy 18 m i czternastometrowy ekran sferyczny oraz 110 wygodnych foteli dla tych, którzy przychodzą tu, by oderwać się od ziemi i poobserwować wszechświat. Będąc w Łodzi nie można tego miejsca przegapić.

2. Hydropolis Wrocław.



To interaktywna wystawa w podziemiach wodociągów pozwalająca na zejście w morskie głębiny i prześledzenie historii wody w kosmosie i na Ziemi.

3. Szlak kościołów drewnianych Regionu Kozła (woj. lubuskie).


Gotycko-renesansowe kościoły można zwiedzać, jeżdżąc od jednego do drugiego np. na rowerze. Stoją na szlaku o długości 23 km.

4. Centrum Kulturalno-Kongresowe Jordanki w Toruniu.


Zaprojektowane przez Fernanda Menisa (Hiszpana). Bryła tego gmachu łączy różne style nawiązując do gotyckiej architektury Torunia. Mieści sale koncertowe i zaplecze konferencyjne.

5. Mural 3D, Opowieść śródecka w Poznaniu.


Niezwykłe, trójwymiarowe malowidło na ścianie kamienicy na rogu ulic Śródka i Rynek Śródecki. W opowieści znalazło się miejsce dla księcia, hejnalisty, kota i sklepiku rzeźnika.

6. Roztoczańskie szumy (woj. lubelskie).


Roztoczańskie mikrowodospady sięgające okresu trzeciorzędu wzdłuż rzek Tanew i Jeleń. Tu można wyciszyć się, zagłębić w dziewicze lasy i odetchnąć pełną piersią.

7. Geopark Łuk Mużakowa (woj. lubuskie).


Dawne wyrobiska kopalin zalane wodą. Dzięki temu zamieniły się w barwne akweny. Pięciokilometrowy szlak, podczas zwiedzania którego możemy obserwować, jak natura zdobywa na nowo krajobraz pokopalniany


Pełne wyniki konkursu na stronie http://7cudow.national-geographic.pl/ranking.


piątek, 2 września 2016

Jak to jest z tymi węglowodanami


Niedawno Tomasz Kobosz zamieścił w serwisie Medexpress ciekawy artykuł "Węglowodany, które pomagają schudnąć". Warto zastanowić się nad jego treścią.


Wiele popularnych diet - nie tylko odchudzających - zaleca ograniczenie spożycia węglowodanów do minimum. Czy to dobry pomysł?

- Drastyczne ograniczenie podaży węglowodanów w krótkiej perspektywie ułatwia zrzucenie nadmiarowych kilogramów, jednak uzyskany efekt jest nietrwały - tłumaczy Rebecca McManamon z British Dietetic Association. 
- Węglowodany stanowiły istotną część naszej diety od zarania dziejów. Szczególnie cennym związkiem z tej grupy jest tzw. skrobia oporna - dodaje specjalistka.

Jej bogatym źródłem są rośliny strączkowe, produkty pełnoziarniste, a nawet ryż i ziemniaki oraz niedojrzałe banany. Nazwa „skrobia oporna” odzwierciedla jej oporność na enzymy trawienne. Fizjologiczne działanie skrobi opornej, zaliczanej do składników błonnika nierozpuszczalnego, jest podobne jak jego rozpuszczalnych form: zwiększenie masy kału, obniżenie pH w jelicie grubym, stabilizacja poziomów glikemii.

- Proste skojarzenie „węglowodany = niezdrowe” jest więc zasadniczym błędem. Wszystko zależy od ich typu, a także, oczywiście, od zjadanych ilości. Nie brakuje mocnych dowodów naukowych na to, że węglowodany skrobiowe są dla naszego zdrowia korzystne - podkreśla R. McManamon.

Co ciekawe, w niektórych ugotowanych potrawach - takich jak makaron, ziemniaki i ryż - zawartość skrobi opornej wzrasta, gdy pozwoli się im ostygnąć. Innym mało znanym faktem jest to, że spożywanie potraw bogatych w ten rodzaj skrobi zwiększa stężenie serotoniny (potocznie zaliczanej do tzw. hormonów szczęścia) w mózgu.


Może nadszedł czas, aby zmienić swoje przyzwyczajenia jedzeniowe i dzięki serotoninie cieszyć się życiem?
Radosnego smacznego!