poniedziałek, 28 listopada 2016

Ewelina: Aromatyczna, zdrowa, idealna na dzisiaj

Ewelina Drela z Mapy Zdrowia zaprasza na pyszna herbatę:

Witaj,

Nie wiem, jaka pogoda jest dzisiaj u Ciebie, ale u mnie zimno, szaro, pada deszcz ze śniegiem, czyli tzw. marznąca mżawka.

Powiem Ci szczerze, że w takie dni, kiedy nie ma słońca, jest szaro i ciemno, ciężko mi wykrzesać z siebie optymizm. 

Dzisiaj nawet moje zwierzęta, które zazwyczaj mają lekkie ADHD również nie są chętne na wychodzenie na mżawkę.

Zaczęłam czytać książkę i (...) wpadł mi do głowy genialny pomysł. 

Stwierdziłam, że zrobię coś aromatycznego, a przy tym ekstremalnie zdrowego, co szybko postawi mnie na nogi i pozwoli zapomnieć o tej mało sprzyjającej aurze.

Mój sposób na listopadowe poprawienie humoru, a przy tym mocno rozgrzanie się i dostarczenie sobie witamin i składników odżywczych to…

herbata.


Już widzę Twoje zniesmaczenie i stwierdzenie „Eeee, myślałem, że to coś spektakularnego”.

To spektakularna herbata. Zaraz się przekonasz, dlaczego.

Każdy, no, prawie każdy element tej herbaty zawiera w sobie coś zdrowego lub wręcz ekstremalnie zdrowego.

Będziesz więc zatem potrzebować:

1. Pomarańczę - oczywiście najpierw sparzam je wrzącą wodą. 

Pomarańcze zawierają mnóstwo witaminy C, beta-karotenu, kwasu foliowego. Są też świetnym źródłem błonnika (...).

Co ważne, olejek pomarańczowy działa uspokajająco i przeciwdepresyjnie. Czyli idealnie, jak na dzisiejszą pogodę. 

2. Cytrynę - którą również polecam sparzyć przed użyciem. 

Cytryna zawiera tyle witaminy C, że pomaga walczyć z przeziębieniem, ale też ma w sobie rutynę, która zapobiega utracie witaminy C z organizmu.

Co więcej, cytryny również zawierają beta-karoten, witaminy z grupy B, witaminę E, potas, magnez, sód i żelazo.

3. Laskę cynamonu - który nie tylko pięknie pachnie, ale też jest źródłem manganu, błonnika, żelaza i wapnia. O cynamonie więcej pisałam Ci kilka tygodni temu.

4. Goździki - które mają właściwości
antyseptyczne, przeciwbólowe i rozluźniające. Są źródłem witamin C, K, E, A, B6, niacyny i kwasu foliowego, a do tego pięknie pachną i cudownie smakują. 

5. Sok z malin, o którym pisałam wielokrotnie.

6. Odrobina miodu - którego nie trzeba opisywać. Nie dość, że słodki, to jeszcze ekstremalnie zdrowy.

7. Świeży imbir - który jest naturalnym antybiotykiem, zawiera mnóstwo witamin i substancji odżywczych.

A swój eliksir dobrego nastroju przygotowuję tak.

Sparzoną cytrynę kroję na plasterki, a każdy plasterek na cztery części. Podobnie pomarańczę. Wrzucam do dzbanka, dodaję laskę cynamonu, goździki, czasem też gwiazdkę anyżu i odrobinę świeżego imbiru. 

W tym samym czasie przygotowuję napar z zielonej herbaty, a kiedy się zaparzy, zalewam herbatą mieszankę. 

Do herbaty dodaję sok z malin i odrobinę miodu. 

Czekam aż smaki przejdą, „przegryzą się”. W domu unosi się zapach… dzieciństwa, świąt, bezpieczeństwa, beztroski. 

Na twarzy pojawia się uśmiech i nagle zaczyna świecić słońce. 

A ja zagłębiam się w lekturę świetnej książki, popijając tę pyszną herbatę.

Słonecznej niedzieli,
Ewelina

niedziela, 27 listopada 2016

Szymon Majewski: szkolna misja dziadka Ignasia

Felieton Szymona Majewskiego


Szymon Majewski: szkolna misja dziadka Ignasia

Pod kryptonimem „Kanapka dla wnusia“.

Nie wiem, czy gdy będę dziadkiem miałbym odwagę, wiedząc o dorastających dzieciakach to co wiem teraz, na wykonanie takiej akcji jaką wykonał mój dziadziuś, gdy w byłem w szkole.

Kochałem dziadka strasznie, pamiętam jak z synami wojskowych kłóciłem się o AK i Powstanie Warszawskie, doszło nawet do bójki w wyniku której miałem długo gojącą się śliwę pod okiem. Ale co innego innego dziadziuś Ignacy na terenie domowym, a co innego na terenie szkolnym. Zwłaszcza gdy wnusio ma czternaście lat, zaczyna dojrzewać i musi zgrywać twardziela, którym nie jest. A tu trzydzieścioro uczniów w tym szesnaście rozkwitających dziewczyn w fazie rozglądania się za facetami. My też już „byczkując” z lusterkami w dżinsach i grzebykami. Pamiętam, jak wtedy udawaliśmy, że lusterka służą nam do puszczania zajączków, ale tymczasem ukradkiem na korytarzu rzucało się okiem, „lustereczko powiedz przecie” i sprawdzało przystojność swojej pryszczatej facjaty.

Na przerwach dochodziło do rytuału tokowania i łowów, dziewczyny stały w grupach i piszczały pod oknem, a my lataliśmy za piłką z gąbki wykonując figury świadczące a naszej sprawności fizycznej. Rytuały jak w każdej szkole, ustalające hormonalny podział na grupy zdobywców i ofiar. Tu nie było miejsca na oznakę słabości. Choć szkoła Podstawowa nr. 61 im Juliana Przybosia była porządna, to prym dyktowało paru git-ludzi oraz kolega Ziółek, który wsławił się tym, że uciekł z domu i po trzech dniach został doprowadzony w asyście Milicji Obywatelskiej i dzielnicowego do szkoły. Mimo, że u dyrekcji miał tyły, to w oczach uczniów i co ważne uczennic akcje Ziółka wzrosły. Taki uczeń jak ja miał słabo, nie byłem twardzielem, co prawda dobrze grałem na bramce, ale byłem chudy, miałem okulary i słabe spodnie (po wujku). Nadrabiałem żartami, ale i tak w rankingu klasowych Johny Bravo byłem daleko.

Jednak po akcji dziadka moje akcje miały spaść do zera. Kochany dziadziuś… ech…

Była lekcja matematyki kiedy po dziesięciu minutach nagle puka dozorca, matematyczka i wychowawczyni pani Bożena przerywa lekcję, a dozorca mówi:

- Jest dziadek Szymka, ma coś dla niego.

Zdążyłem tylko pomyśleć „Nie, niech to się nie dzieje”. Za późno!

Pani wychowawczymi mówi:

- Proszę, proszę, co się stało?

A dziadziuś:

- A… bo Szymuś zapomniał drugiego śniadania, mama kanapki mu zrobiła.

Koniec! Klasą wstrząsnął zduszony rechot Ziółków i innych, dziewczyny zrobiły facepalmy i padły na różowe piórniki. Pamiętam, że łzy mi napłynęły do oczu, było to pomieszanie wzruszenia, wstydu i wściekłości na tych klasowych palantów. Podszedłem do dziadka i wziąłem zapakowane przez mamę śniadanie. Wróciłem do ławki, pani wychowawczyni próbowała zapanować na wybuchem klasowego obciachu, a ja przez łzy patrzyłem jak z oknem dziadek szedł do domu z naszym psem Muchą na smyczy.

Kapitan AK ps. „Skiba” dostarczył wnusiowi kanapkę z ogórkiem na terenie wroga…

….

Dziadku, bardzo bym chciał, żebyś mi jeszcze kiedyś przyniósł kanapkę! Nawet do radia!

Szymon Majewski

piątek, 25 listopada 2016

Bożena Kropka: „Co mi dolega? Poradnik skutecznego leczenia dietą”

Jest taka książka, po którą powinni sięgnąć wszyscy.
A na pewno ci, którzy zwracają uwagę na swoje zdrowie i kontrolują to, co jedzą.


Do czasu zakupu książki, proponuję rozmowę z Autorką na stronach portalu Aleteia http://pl.forher.aleteia.org/articles/uwaga-na-cukier-poradnik-skutecznego-leczenia-dieta/


środa, 23 listopada 2016

Ubezpieczasz sprzęt w markecie? Rzecznik alarmuje: ochrona jest pozorna

Do Rzecznika Finansowego wpłynęło ponad 600 skarg dotyczących ubezpieczeń sprzętu elektronicznego. To 10 razy więcej niż np. w 2012 r.
- Zdecydowaliśmy się zaalarmować klientów, kluczowe osoby i urzędy w Polsce - mówi Aleksandra Wiktorow, Rzecznik Finansowy.


Umowy są tak konstruowane, aby większość przypadków powołania się na ubezpieczenie reklamowanego sprzętu odrzucać. W efekcie, mimo płacenia składek, klienci nie mogą skorzystać z nachalnie oferowanej im przy zakupie polisy. 

Widoczne korzyści ze sprzedaży tego typu ubezpieczeń odnoszą głównie sieci handlowe pobierające wysokie prowizje za sprzedaż.


Zakłady ubezpieczeń zyskują przychód ze składek, ale tracą wizerunkowo, oferując ubezpieczenie o ograniczonym zakresie.

Więcej na stronach Wirtualnej Polski w artykule "Ubezpieczasz sprzęt w markecie? Rzecznik alarmuje: ochrona jest pozorna".


poniedziałek, 21 listopada 2016

Ewelina: Jedne z najtrudniejszych wyborów na świecie

Ewelina Drela za Mapy Zdrowia pisze...

Witaj,

Jak się miewasz w końcówce długiego weekendu? Ja bardzo się cieszę, że zdarzyło się znowu kilka dni wolnych, mniej zabieganych od poprzedniego razu. Teraz mogłam wreszcie poczytać książkę, napić się dobrej, gorącej herbaty z sokiem malinowym i po prostu zrelaksować.

Jednak wolne od pracy wcale nie oznacza, że zapominam o swoim zdrowiu. Zwłaszcza teraz, kiedy pogoda jest rzeczywiście kapryśna, łatwo o przeziębienie, a na dodatek wszyscy wokół kichają. (...)

Ale do rzeczy. Tytuł pewnie Cię zaintrygował, bo przecież wszystkie media huczą o wyborach w Stanach Zjednoczonych. Amerykanie dokonali wyboru. Część z nich triumfuje, część z niedowierzaniem zastanawia się, co tak naprawdę się stało. Myślisz, że dzisiaj będę pisać o polityce?

Nieeee.

Nie ma dla mnie nic gorszego niż polityka. Nic, co bardziej waśni ludzi, niszczy relacje, niszczy życie. Nie, nie będzie dzisiaj o polityce.

Dzisiaj będzie trochę o Twoich wyborach. I to o tych najtrudniejszych, w zasadzie codziennych. Kiedy rozmawiam ze znajomymi lub w ogóle z ludźmi okazuje się, że najtrudniejsze dla nich jest… zdrowe życie. 

Wcale nie decyzja. Przecież dobrze wiesz,  że trzeba żyć zdrowo, odżywiać, nie zapychać organizm. Wiesz, że powinieneś dokonywać odpowiednich wyborów, dbać o aktywność fizyczną, unikać chemii tam, gdzie się da.

Decyzja „tak, chcę zdrowo żyć” jest bardzo prosta i zapewne potwierdzisz, że tak, chcesz zdrowo żyć, chcesz unikać chorób cywilizacyjnych, chcesz chronić siebie i najbliższych przed nowotworami, cukrzycą czy chorobami autoimmunologicznymi. To przecież logiczne i nie ma w tym nic niezwykłego.

Teraz dodaj to szatańskie słowo, które burzy wiele rzeczy i niszczy nawet najlepsze decyzje. 

„ALE”

Chciałbym żyć zdrowo, ale. Milion ale. Żywność jest skażona i zatruta, pełna konserwantów. Ale to trudne być przez całe życie na diecie. Ale przecież od czasu do czasu można się skusić na fast food.

I tak w nieskończoność. ALE. Podobno najbardziej szkodliwe słowo na świecie. Okazuje się, że kiedy mówisz „ale”, pierwsza część przed „ale” nie ma już żadnego znaczenia.

„Chciałbym zdrowo żyć, ale ciężko jest kupić zdrowe jedzenie”.

I tak trzy miliony „ale” na sekundę. I zostaje tylko ta druga część. Racjonalne powody, dla których zdrowe życie jest niemożliwe, albo wręcz upiornie trudne.

Prawda jest taka, że najtrudniejszym dla Ciebie wyborem na świecie jest nie decyzja o zdrowym życiu, ale jej konsekwentna realizacja każdego dnia. Bez wymówek. Bez „ale”. 

To nie jest łatwe. Jeden ze znanych lekkoatletów (wybacz, nie pamiętam nazwiska) powiedział, że najtrudniejsze wcale nie są mordercze treningi, bieganie, ale zdrowe odżywianie i zdrowy styl życia. 

To są codzienne wybory. Idziesz do sklepu i ręka sama wyciąga się do tego, co „pierwsze z brzegu”. Nie. Czytaj etykiety. Sprawdzaj skład. Decyduj się na zdrowe, odżywcze produkty. 

Sobota w galerii handlowej? Po wyczerpującym maratonie między sklepami, najłatwiej wpaść na fast food w food courcie, prawda? No w końcu jeden hamburger nie zaszkodzi. Jesteś pewien? Oczyść swój organizm i przekonaj się, ile złogów, gnijących resztek, a w konsekwencji toksyn, które Cię zabijają, powoduje jedzenie śmieci. Wybierz sałatkę z dobrym dressingiem. Decyduj się na nieprzetworzone produkty.

Łatwo jest zdrowo się odżywiać latem. Jest mnóstwo sezonowych warzyw i owoców. A co z zimą? Przecież ekologiczne owoce egzotyczne są niebiańsko drogie.

A jakby tak docenić nasze, polskie, zdrowe warzywa i owoce dostępne cały rok? Mało atrakcyjne? Taki burak, topinambur, marchewka, jabłka, gruszki. Jeśli chcesz tanio i ekologicznie - wybierz się na targ. Nie będzie tam cen jak w eko-sklepach, a przy okazji może kupisz jakiś pyszny, domowy ser?

Brzmi kiepsko? A carpaccio z buraków z serem kozim, polane pysznym dressingiem, zdrową oliwą z oliwek? Wystarczy cieniutko, milimetrowo pokroić buraka i ser kozi, zrobić dressing, dodać trochę ziół. Wcale nie brzmi nudno, wręcz wykwitnie. A jakie jest zdrowe. 

Ekologiczne środki czyszczące są drogie i trudnodostępne? A słyszałeś o tym, że np. szyby można świetnie wymyć octem, nie ma na nich żadnych smug i zarysowań?

Nie daj się zwariować. Zdrowe życie i zdrowe wybory wcale nie muszą być nudne i niesmaczne. Wystarczy wyjść poza schemat, trochę uwolnić fantazję, próbować.

Sam się przekonasz, że może na początku jest ciężko. Człowiek potrzebuje ok. 6 tygodni, żeby wejść w nawyk. Potem, kiedy nauczysz się zdrowych wyborów będzie szybciej i dużo łatwiej. 

Kiedy decydujesz się na zdrowy tryb życia pamiętaj, że na sam początek Twój organizm potrzebuje, żeby wymieść z niego wszystkie pozostałości po grzechach, złogi, zgniłe resztki, tabletki zalegające w jelitach i emitujące śmiertelne toksyny. Najpierw oczyść organizm (...), żeby na serio zacząć Twoje zdrowe życie i żebyś zaczął odczuwać jego pozytywne efekty od zaraz. 

Zobaczysz, jak wdzięczny będzie Ci Twój organizm. Skończą się problemy z trawieniem, bóle głowy, ciągłe zmęczenie. Zaczniesz nabierać ochoty do życia i mnóstwo energii. 

Dobrej, zdrowej niedzieli,
Ewelina

niedziela, 20 listopada 2016

Panie Szymonie, super program, ubawiłem się po pachy!

Felieton Szymona Majewskiego.


Panie Szymonie, super program, ubawiłem się po pachy!

Czyli jak to było z publicznością do „Szymon Majewski Show”…

Robiąc „Szymon Majewski Show” marzyłem o tym, żeby na widowni siedzieli fani programu. Niby to proste marzenie, ale jednak za każdym razem pojawiała się tam publiczność wynajęta, których złośliwie, nazywałem „wynajętaki” lub „węgierscy kowboje”. Ci kowboje wzięli się stąd, że mój znajomy nagrywał polski program w 1991 r jeżdżąc na…Węgry! Na widowni byli sami Węgrzy, którzy reagowali na hasło „aplauz” i „śmiech”, w oczach mieli czasoprzestrzeń, ale cóż taki był przelicznik forinta, że bardziej się tam opłacało grać.

Gdy tylko zaczynałem prowadzić program od razu, po reakcji, wiedziałem że dziś są „węgierscy kowboje”! Śmiech tuż przed puentą, albo oklaski, gdy spytałem w przerwie kogoś z produkcji, która jest godzina. Raz, pamiętam, jakiś pan zaczął klaskać i śmiać się, gdy zapytałem kogoś z ekipy produkcji, czy może mi nalać wody!

Produkcja miała swoje argumenty, program nagrywał się poza miastem, trwało to czasem ponad 6 godzin, nie dawałem się jednak przekonać. Zaczęli więc zwozić szkoły, licea i technika. Klucz był prosty: młodzi, chętni, wyciągnięci z lekcji, więc wdzięczni!

Jednak nie było lepiej, bo jeden chciał, drugi nie, jedna dziewczyna, pamiętam, odrabiała lekcje, gdy ja rozmawiałem z Januszem Gajosem. Dramat.

Mój zapał się skończył, gdy nagle chcąc zagadnąć do mojej widowni, powiedziałem do gościa w bluzie z kapturem:

– O widzę, że jest z nami raper TEDE.

A ten odkrzyknął :

- Co k…! Myślisz , że chce mi się tu siedzieć!?

Spokorniałem, przegrałem tę bitwę. Poprosiłem grzecznie, żeby wrócili „węgierscy kowboje”, powiedziałem tylko, żeby może wybierać takich trochę bardziej zainteresowanych programem, może bardziej ciekawych tego się dzieje, takich którzy mnie lubią. Ekipa obiecała mi, że teraz tak będzie. Że może będą wynajęci, ale jednak moi fani! Od tej pory tak już miało być. I było… Prawie…

Gdy skończył się program, na koniec jak zawsze zostałem, żeby rozdawać autografy. Stoję, podpisuję kartki, podchodzi chłopak:

- Panie Szymonie, super program, ubawiłem się po pachy!

Fajnie, cieszę się. Podchodzi dziewczyna.

- Panie Szymonie, super program, ubawiłam się po pachy!

Rewelacja, kurcze, jestem dobry. Następny.

- Panie Szymonie, super program, ubawiłem się po pachy!

Coś mnie tknęło. Wszystko już wiedziałem, gdy nagle kolejny „fan” zaczął:

- Panie Szymonie, super program, ubawiłem się po pachy!!!



Po skończonym podpisywaniu poprosiłem produkcję, żeby zróżnicowali fanom teksty pochwał i potasowali ich w kolejce do swojego idola.

Szymon Majewski


piątek, 18 listopada 2016

Pasja Dobrego Życia zaprasza

Spotkania z cyklu PASJA DOBREGO ŻYCIA odbywają się w całej Polsce.
Tym razem zapraszamy do Grójca, Warszawy i Czeladzi.

Szczegóły na poniższych plakatach.
Zapraszamy!






środa, 16 listopada 2016

Naturalne antybiotyki w twojej kuchni

Czy umiemy docenić to, co daje nam przyroda. Zioła i przyprawy mogą zastąpić antybiotyki.


Stephanie Booth szczególnie poleca nam:
- olej kokosowy,
- czosnek,
- imbir,
- miód,
- olej z oregano,
- sól (do płukania),
- cebulę,
- kurkumę.

Więcej w artykule "Naturalne antybiotyki w twojej kuchni".

poniedziałek, 14 listopada 2016

Ewelina: Zdarza Ci się myśleć o niebieskich migdałach?

Ewelina Drela z Mapy Zdrowia:

Witaj,


Minął już tydzień, kiedy przestawiliśmy nasze zegarki na czas zimowy. Stwierdzony urzędowo, nieodwołalny. Twój organizm również powoli zaczyna się przyzwyczajać do chłodu i zapadającej tak wcześnie ciemności.

Wczoraj spotkałam przyjaciółkę - dość specyficzną osobę. Rozmawiałyśmy trochę na temat zdrowego życia, naturalnych metod leczenia i różnych świństw w jedzeniu.

Moja znajoma nie stosuje żadnych leków, rzadko też spotyka się z lekarzem. Była tak nauczona od dzieciństwa. To chyba jedyna osoba, jaką znam, która nigdy nie była w fast-foodzie ani nie piła coli. Naprawdę!!

Po prostu nie ma ochoty. Swoją drogą, nic dziwnego. (...)

Za to ma swój zwyczaj - nigdy nie rozstaje się z… migdałami. Zawsze ma trochę w torebce, kieszeni kurtki czy spodniach. Na każdą okoliczność. Ilekroć szłyśmy na herbatę, ona wyjmowała z torebki woreczek z migdałami i zjadała kilka, zamiast ciastka.


Zdjęcie ze strony http://www.zdrowylink.pl/

Zapytałam ją kiedyś, czemu akurat migdały. Stwierdziła, że tak nauczyła ją babcia, że migdały są dobre na wszystko. Stosuje je na wiele dolegliwości, zamiast tabletek i innych leków. I że działają. Trochę mnie to zdziwiło. Wiedziałam co prawda, że migdały są zdrowe, ale że aż tak? To nie...

Zaczęłam szukać informacji i byłam naprawdę zdumiona. Okazuje się, że migdały są doskonałym źródłem łatwo przyswajalnego białka oraz wapnia. Mają dużo witaminy E, zwanej witaminą młodości. Wzmacniają ściany naczyń krwionośnych, uelastyczniając tym samym skórę. Chronią przed chorobami układu krwionośnego oraz przed szkodliwym działaniem wolnych rodników.

Migdały są też bogate w witamin z grupy B, głównie B2, która jest odpowiedzialna za dobry wzrok oraz zdrowy układ nerwowy i B3, która wspomaga pracę układu nerwowego i pracę serca.

Zatem jedzenie migdałów doskonale wpływa na wygląd skóry, a także kondycję włosów. Owoce migdałowca są bogate w kwas foliowy, który reguluje wzrost tkanek i korzystnie wpływa na ich prawidłowe funkcjonowanie.

Ponadto usprawnia działanie wątroby, żołądka i jelit, pobudza procesy krwiotwórcze, stąd nazywa się go, wraz z  żelazem, doskonałym lekarstwem na anemię.

Potrzebne Ci konkrety? Proszę bardzo. Amerykańska organizacja Food and Drug Administration (FDA) oficjalnie potwierdziła, że spożywanie ok. 40 gramów migdałów każdego dnia pomaga zminimalizować ryzyko choroby niedokrwiennej serca i udaru mózgu.

Co ciekawe, jeśli dokucza Ci zgaga, zapomnij o przyjmowaniu kolejnych tabletek. Również tutaj migdały sprawdzają się znakomicie. Garść migdałów może zniwelować przykre uczucie zgagi, a jedzone regularnie - nawet jej zapobiegać.

Muszę Ci się przyznać, że nigdy bym nie przypuszczała, że te nasiona są aż tak skuteczne i mają takie niezwykłe działanie. Od tamtego spotkania również noszę ze sobą migdały w torebce. Mają dużo magnezu, więc dla mnie są idealne, kiedy muszę wsiąść do auta i jechać w korkach. Świetnie niwelują stres i zdenerwowanie. Doskonale sprawdzają się też na śniadanie albo podwieczorek.

Mam na to świetny patent: jogurt naturalny, garść migdałów (...). Jest super szybkie w przygotowaniu, a bardzo zdrowe i pożywne! I do tego tyyyyle energii w takim małym kubeczku. Spróbuj sam, a przyznasz mi rację!

Dobrej niedzieli,
Ewelina

Więcej o migdałach w artykule "Moc ukryta w migdałach".

niedziela, 13 listopada 2016

Szymon Majewski: Mój 11 Listopada


Szymon Majewski: Mój 11 Listopada

Czyli Józef Piłsudski kontra Towarzysz Granat!

Cztery lata temu przychodzi do mnie wezwanie, odbiera je moja żona, blednie. Na kopercie widnieje napis: „IPN - Komisja Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu”. Magda pyta:

- Boże, Szymon, co ty zrobiłeś?!

Żeby wyjaśnić, co zrobiłem trzeba się cofnąć do 1983 roku. Konkretnie do 11 listopada. Był to najbardziej ekstremalny Dzień Niepodległości w moim życiu.

Jako harcerze 16 WDH im. Zawiszy Czarnego, mimo że stan wojenny hulał w najlepsze, nie byliśmy sobie w stanie wyobrazić tego dnia bez udziału we mszy w Katedrze. Za komuny jednak nie lubiano, by harcerze pojawiali się na jakichkolwiek opozycyjnych imprezach. Był oficjalny zakaz, a my, jak każdy zakaz mieliśmy go gdzieś. Tego dnia, oprócz udziału we mszy, mieliśmy pomysł na specjalną akcję zarobkową, by zdobyć parę groszy na obóz letni. Całą noc kopiowaliśmy więc zdjęcia Józefa Piłsudskiego, żeby móc je sprzedawać pod Katedrą. Mieliśmy „Dziadka” Piłsudskiego w Milusinie w Sulejówku, „Dziadka” kręcącego wąsa na Starówce, Piłsudskiego w limuzynie i w Legionach. Następnego dnia po mszy ustawiliśmy się pod warszawską Katedrą, zdjęcia szły jak woda, kupowali je wszyscy, gdyż cena była symboliczna. Uwijaliśmy się jak w ukropie, Ja, Szwejk - nasz drużynowy, Adam i Jacek. Po pół godzinie zdjęć już nie było, ludzie wychodzący z Katedry kupili wszystkie, a wiele osób odeszło z kwitkiem. Ponieważ wszyscy się rozchodzili, postanowiliśmy iść do domu, przeszliśmy przez Plac Zamkowy, a potem w dół po schodkach do tramwaju. Nagle, w połowie schodów drogę zastąpiło nam czterech panów, trzech kolejnych z góry zablokowało nam drogę ucieczki. „Pójdziecie z nami” - powiedzieli. Od razu wiedzieliśmy, że to Służba Bezpieczeństwa albo tego typu smutni panowie.

Zaprowadzili nas na Komisariat na Jezuickiej, gdzie zabrali plecaki, rozdzielili nas i zaczęli przesłuchiwać. W koło nas kręciło się pełno ZOMO-wców. Tego dnia mieli dosłownie i w przenośni pełne ręce roboty. Komisariat miał już złą sławę, to tam w maju 1983 roku milicjanci skatowali Grzegorza Przemyka.

Nas przesłuchiwał SB-ek w stylu iście amerykańskim, w szarym garniturze z kamizelką i z fajką w gębie! Wydawał się żywcem wyjęty z amerykańskich filmów. Od jego nowojorskich kolegów różnił go język i fakt, że zamiast mafioza przesłuchiwał szesnastoletniego harcerzyka na okoliczność sprzedaży zdjęć Józefa Piłsudskiego.

Koleś w oparach dymu z fajki chciał wiedzieć: Po co? Dlaczego? Kto i jak?

Odpowiedziałem, że dziś 11 listopada, że Piłsudski i że my i… już.

Trzymali nas tam parę godzin, do dziś pamiętam jak kręcili się wokół nas młodzi ZOMO-wcy w skórzanych rękawiczkach, jeden szczególnie twardy walił we framugę pięścią patrząc nam prosto w oczy!

Sytuacja była tym bardziej chora, że w tym czasie na komendzie, na wszystkich telewizorach na Jezuickiej leciał serial TVP „Polonia Restituta” z Januszem Zakrzeńskim w roli Józefa Piłsudskiego!

Pamiętam, powiedziałem śledczemu, że zdjęcia które mamy to nie zdjęcia Piłsudskiego tylko Janusza Zakrzeńskiego! Nie śmiał się.

Po spisaniu zeznań i protokołów puścili nas, oczywiście bez zarobionych pieniędzy. Nasi groźni mundurowi panowie i komisarz pewnie kupili za nasze pieniądze jakieś browary i pili je, oglądając kolejne odcinki „Polonii Restituta”, którą wszyscy złośliwie nazywali wtedy Polonia Prostituta!

A w jakiej sprawie dostałem wezwanie cztery lata temu? W sprawie tow. Granata!

Jak się okazuje istniała specjalna komórka ORMO Harcerskiego oddelegowana do inwigilacji harcerstwa za komuny, to ci smutni panowie nas zatrzymali. Dowodził nimi towarzysz Granat.

– A skąd nazwisko Granat? – spytałem pana z IPN.

Jak się okazuje to częsty przypadek sierot, którym Ludowe Wojsko Polskie dało wikt i opierunek, a także tożsamość. Nie mieli nazwiska, więc dała im je armia. A że pod ręką miała hełmy, granaty i karabiny, to potem mieliśmy w SB, ORMO i innych wykwitach towarzysza Chełma, Granata i Karabina…

piątek, 11 listopada 2016

GIF wycofuje...

Główny Inspektor Farmaceutyczny podjął decyzję o wycofaniu z obrotu na terenie kraju:

1) produktu leczniczego: Chlorsuccillin (suxamethonii chloridum), 200 mg, proszek do sporządzania roztworu do wstrzykiwań.
Numer serii:
- 511271, data ważności 11.2017,
- 601091, data ważności 01.2018.
Podmiot odpowiedzialny: PharmaSwiss Ceska Republika s.r.o.
Decyzji nadano rygor natychmiastowej wykonalności.
Badane próbki ww. serii nie odpowiadają wymaganiom specyfikacji w zakresie wyglądu liofilizatu i zawartości chlorku choliny w oznaczeniu wykonywanym metodą wytwórcy.
Wskazania: krótkotrwałe zwiotczenie mięśni konieczne do przeprowadzenia intubacji dotchawiczej podczas krótkich zabiegów chirurgicznych.

2) tabletek Cinie 100 (Sumatriptanum), 100 mg.
Numere serii: 3020316 i dacie ważności: 09.2018.
Podmiotem odpowiedzialnym jest Zentiva k.s., Republika Czeska.
Decyzji nadano rygor natychmiastowej wykonalności.
W badanej próbce stwierdzono niezgodność produktu znajdującego się w opakowaniu bezpośrednim (Cinie 50) z informacja deklarowana na opakowaniu zewnętrznym (Cinie 100).
Wskazania: doraźne leczenie napadów migreny.

3) plastrów antykoncepcyjnych Lisvy (Gestodenum+Ethinylestradiolum), (60 mcg+13mcg)/24 h, system  transdermalny, plaster 3 sztuki.
Numer serii i data ważności: 
- V49315BF, 30.09.2017,
- V49315BH, 30.09.2017,
- V5A309AP, 31.10.2018,
- V5A309BB, 31.10.2018,
- V61301AA, 31.01.2019,
- V61301AB, 31.01.2019,
- V61301BE, 31.01.2019.
Podmiotem odpowiedzialnym jest Gedeon Richter  Plc. Węgry.
Decyzji nadano rygor natychmiastowej wykonalności. 
Powodem decyzji było stwierdzenie wyników stabilności poza specyfikacją.

4) tabletek drażowych Vitaminum B compositum Teva, opakowanie 50 tabl.
Numer serii:
- 55270011, 02.2017,
- 55270021, 02.2017.
Producentem witaminy jest Teva Pharmaceuticals Polska Sp. z o.o.
Powodem wycofania był wniosek producenta o niespełnieniu wymagań specyfikacji w zakresie parametru zawartości pirydoksyny chlorowodorku (witamina B6).
Witamina B stosowana jest m.in. w stanach wyniszczenia, alkoholizmie, rekonwalescencji, zaburzeniach ze strony przewodu pokarmowego, pomocniczo w chorobach układu nerwowego, trądziku czyczyraczności. Wspomagająco po przebytej antybiotykoterapii, w zaburzeniach czynności układu pokarmowego z towarzyszącą długotrwałą biegunką.

5) produktu leczniczego Quinax (Aapentaceni natrii polysulfonas), krople do oczu, roztwór, 0,15 mg/ml.
Numer serii, data ważności: 
- 15K17RC, 04.2017,
- 15L02SB, 05.2017,
- 16A29CA, 06.2017,
- 16B22BA, 07.2017,
- 16D12CA, 09.2017.
Podmiot odpowiedzialny: ALCON-COUVREUR, Belgia.
Decyzji nadano rygor natychmiastowej wykonalności.
Decyzja została podjęta z uwagi na fakt, iż w miarę upływu okresu ważności przedmiotowego produktu leczniczego stężenie substancji czynnej obniża się, powodując wystąpienie wyników poza specyfikacją. 
Wskazania: zapobiegawczo i leczniczo w zaćmie starczej, przede wszystkim w początkowej fazie rozwoju zaćmy korowej. 

6) tabletek antykoncepcyjnych Seculact (Desogestrelum), 0,075 mg, tabletki powlekane.
 Numer serii 5DX168DA, data ważności: 30.11.2018.
Podmiot odpowiedzialny: Zentiva, k.s., Republika Czeska.
Decyzji nadano rygor natychmiastowej wykonalności. 
Powodem decyzji było otrzymanie wyników poza specyfikacją w badaniach stabilności w zakresie parametrów suma wszystkich zanieczyszczeń. 



środa, 9 listopada 2016

Wszechnica Żywieniowa SGGW


Dawno nie pisałem o działalności Wszechnicy Żywieniowej SGGW.

Cały czas działa i realizuje bardzo ciekawe tematy, dostępne on-line w internecie.
Bliższe szczegóły pod adresem https://www.mapazdrowia.pl/.

Oto plan na semestr zimowy Wszechnicy:


poniedziałek, 7 listopada 2016

Ewelina: Pomysł na najbardziej niezdrowe śniadanie?

Ewelina Drela z Mapy Zdrowia pisze:

Witaj,

Jak mija Ci ostatni weekend października? Dziś jest jedyny w roku dzień, kiedy czas cofa się o godzinę. Są osoby, które źle to znoszą i narzekają, że ta zmiana pogarsza ich samopoczucie. Ale pomyśl. To tak, jakbyś dostał od życia jedną godzinę więcej.

Oczywiście, to złudne, bo czas odbierze sobie tą godzinę z początkiem wiosny. Jest jednak sposób, żeby otrzymać więcej takich dodatkowych godzin życia.

Jeśli dbasz o zdrowie i regularnie oczyszczasz organizm, (...) usuwasz trucizny ze swojego organizmu i podarowujesz sobie dodatkowe godziny, a nawet dni i tygodnie życia. Myślisz, że zasługujesz na taki prezent? Ja myślę, że tak.

Ale wróćmy do tematu śniadania. Tutaj zdania są podzielone, jedni mówią, że to najważniejszy posiłek, inni twierdzą, że powinieneś jeść wtedy, kiedy zgłodniejesz a nie wtedy, kiedy jest pora śniadania.

Jednak nie w tym rzecz. Wiesz, ja strasznie rzadko oglądam telewizję, bo nie cierpię reklam. Nie dość że są po prostu wkurzające, to jeszcze robią z mózgu papkę. Ale ostatnio zdarzyło się. Zobaczyłam kilka reklam, akurat wszystkie odnosiły się do zdrowego startu dnia.

Najzdrowsze płatki śniadaniowe, które zawierają zbilansowany owies i pszenicę, a do tego miód. Mniam! Samo zdrowie. Owies, pszenica, miód. Z pewnością.

Kolejna reklama - płatki kukurydziane, na których jak byk napisano, że bezglutenowe. I reklama o zdrowym, bezglutenowym śniadaniu.

Grafika ze strony http://www.grupabgk.pl/

Zastanawiam się, czy to ze mną coś jest nie tak, czy koncernom spożywczym wydaje się, że można nam wcisnąć każdą rzecz, a my naiwnie uwierzymy.

Skoro płatki są kukurydziane, to naturalnie SĄ BEZGLUTENOWE, bo kukurydza nie zawiera glutenu. Żadna w tym zasługa koncernu czy producenta. Tak po prostu jest i tyle.

Ale dobrze, nie chcąc skreślać od razu wszystkiego i negować każdego zdania, wybrałam się do sklepu aby sprawdzić, jakie mamy opcje, żeby zjeść „zdrowe śniadanie” z gotowych, dostępnych produktów.

Ja mam taki zwyczaj, że kupuję każdy składnik osobno. Płatki, rodzynki, owoce, ziarna słonecznika, to, co lubię, wrzucam do mleka migdałowego lub jogurtu naturalnego. Mam pewność, że nikt nie wepchnie mi do śniadania czegoś, czego nie lubię.

Ale pomyślałam, że skoro jest tyle gotowych produktów, to po co kupować wszystko oddzielnie? Ruszyłam do półki, na której stało kilkanaście, jeśli nie kilkadziesiąt rodzajów... musli i płatków śniadaniowych. (...)

Musli owocowe, z miodem, crunchy, płatki kukurydziane, czekoladowe, no naprawdę cała paleta smaków. Na wszystkich opakowaniach napisane, że zdrowe, że dodadzą energii, że w ogóle najlepsze na świecie. Ale dla mnie to za mało.

Po przeczytaniu składów stwierdziłam, że wrócę do swojej śniadaniowej receptury. Ale, ale, wróćmy do tematu. Co w tych gotowych płatkach było nie tak?

- Syrop glukozowo-fruktozowy - paskudna, niezdrowa mieszanka, od której lepiej trzymać się z daleka.
- Sorbinian potasu - po co, do diabła w płatkach ten silnie konserwujący, podejrzewany o rakotwórczość i alergie? Dobre pytanie. Pewnie po to, żeby płatki lepiej Ci smakowały, a jakże.
- Sztuczny miód - nie posiadający żadnych zdrowych właściwości leczniczych, smakowych i zapachowych. Więc znów pytanie, po co?
- Benzoesan sodu - w latach 90-tych odkryto jego działanie rakotwórcze, więc ograniczono jego użycie w żywności. Niestety, Unia Europejska zniosła te ograniczenia i teraz sypany jest lekką ręką do niemalże wszystkiego.

A teraz hit. Na jednym z opakowań musli orzechowego nie znalazłam w składzie żadnych orzechów, ale za to stwierdzenie:

„Może zawierać śladowe ilości orzechów i ziaren zbóż”.

Uwierzysz? Bo ja nie mogłam wyjść z podziwu. To z czego właściwie ono jest zrobione? Wolę nie wiedzieć. Naprawdę wierzyłeś, że jesz zdrowe śniadanie? Ech... Zniesmaczona, przeszłam na dział z bakaliami  i wróciłam do swojego zamysłu, że będę sama sobie przygotowywać swoje autorskie, zdrowe musli, z orzechami, nie syntetycznymi zamiennikami.

A zatem, dam Ci mój przepis na pyszne śniadanie. Nie do końca lubię dania, które są bardzo czasochłonne, zwłaszcza rano.  Szukam szybkich przepisów, bo jak jestem głodna i mam mało czasu, nie lubię  za bardzo kombinować i czekać.

Przygotuj:
•    mleko migdałowe lub kefir
•    jeśli lubisz, garść płatków owsianych
•    trochę posiekanych migdałów
•    rodzynki - mają mnóstwo potasu, sporo błonnika i przeciwutleniacz, który ma silne działanie przeciwnowotworowe
•    orzechy włoskie - mają dużo magnezu, potasu i fosforu
•    orzechy laskowe - źródło nienasyconych kwasów tłuszczowych które regulują metabolizm.
•    owoce (jakie lubisz, ananas, jabłko, pomarańcza)
•    jeśli jesteś łasuchem, możesz na tarce zetrzeć sobie odrobinę czekolady gorzkiej
•    łyżka miodu – tego prawdziwego! 
(...)

Wrzuć po trochę wszystkiego do miseczki, zalej kefirem lub mlekiem, jak lubisz. Masz pewność, że jesz zdrowo, bez konserwantów i dodatkowych sztuczności. A przy tym szybko. Przygotowanie tego śniadania trwa tyle, ile wsypanie płatków z torebki. A ile chemii zaoszczędzisz.

Smacznego zatem!

Dobrej, słonecznej niedzieli,
Ewelina

niedziela, 6 listopada 2016

Szymon Majewski: Operacja „Nerwowy dziadek“

Felieton Szymona Majewskiego:


Operacja „Nerwowy dziadek“

Czyli jak przetransportować dziadka Ignalka z miejsca A do miejsca B, żeby nie narzekał ma komunę?
Na starość mój kochany dziadek tracił cierpliwość do PRL-u. Komuna uwierała go, starego AK-owca, coraz bardziej. Dziadek nie był w stanie darować jej niczego. O ile barwne domowe protesty dziadka Ignalka nie robiły na nas wrażenia (no, może poza tym jak dziadek rzucił raz filiżanką w Jerzego Urbana, który pojawił się w telewizorze – mama miała wtedy za złe dziadkowi ślad na ścianie po filiżance z kawą), o tyle baliśmy się najbardziej publicznych wystąpień dziadka w komunikacji miejskiej.

A w nich bywał jak odbezpieczony granat. Tłok i pasażerowie w autobusie, czyli ewentualna widownia bywała pretekstem do jego wybuchów. Niestety pretekstów było wiele, nawet trasa mogła być niebezpieczna, szczególnie gdy mijaliśmy Dom Partii, siedzibę KC PZPR. Oj, bywało wtedy groźnie. Moja mama o tym wiedziała i już podczas ubierania się do wyjścia mówiła:

- Tato, tylko spokojnie w autobusie, nie wariuj proszę.

Mamą powodował lęk o dziadka serce, wieńcówka dawała mu się we znaki, a mocny charakter nie dawał sercu spokoju.

Mimo tych próśb nie udawało się utrzymać Ignasia na wodzy, Domu Partii nie dawało się nie zauważyć, gdy tylko zbliżaliśmy się do budynku KC dziadek zaczynał głośno komentować:

- Barak morderców, sługusów Rosji, czerwonych wieprzów cholernych!!

Mama z tyłu próbowała jeszcze dziadka mitygować:

- Tato, proszę, przestań, tato.

- Cholerna jasna, że ja muszę to oglądać, tę budę namiestnika kacapów, cholerne tałatajstwo.

Nie czułem specjalnie grozy sytuacji. Śmieszyło mnie szczególnie „tałatajstwo” i „kacapy”. Miałem trochę ubawu, jednak tylko ja, bo zawsze wtedy w umęczonym tramwaju ktoś się odzywał:

- Niech pan przestanie, bo nas wszystkich wsadzą.

– A niech mnie wsadzą! Stary już jestem, najwyżej zdechnę w więzieniu!

Zdychanie było częstym elementem dziadka tyrad. Pamiętam, jak mama narzekała w domu na brak porządku, że znowu jest coś nie na miejscu. Dziadek zaczynał wtedy od słów, że ma dosyć, by na koniec rzucić:

- A uśpijcie dziada…!

Im był starszy, tym komuniści częściej gościli w jego barwnych publicznych wystąpieniach. Nawet nie trzeba mijać „baraku morderców”, żeby odpaliły się Ignasiowe skojarzenia. Gdy ktoś potrącił dziadka w tramwaju albo w autobusie, dziadek startował od „zdziczenia obyczajów”, poprzez „tałatajstwo”, żeby skończyć na „komunistycznych pachołkach”, którzy według Ignasia byli za wszystko odpowiedzialni.

Nieraz trzeba było go uspokajać i pilnować, bo mogło to się skończyć naprawdę źle. Oczywiście, miał dziadek laskę do obrony, ale lepiej było nie próbować.

Gdy jechaliśmy na wakacje, dziadek wchodząc do przedziału, z reguły rzucał jakiś testowy żart o Edwardzie Gierku. Gdy okazywało się, że w przedziale są sami swoi, wtedy dziadek odpalał greps o premierze Babiuchu. Ten aparatczyk PRL miał to nieszczęście, że jego nazwisko czytane odwrotnie dawało fajną zbitkę słów. Dziadek uwielbiał ten numer:

- A jak jest Babiuch od tyłu?

I przedział się śmiał od Warszawy aż do Stalowej Woli.

piątek, 4 listopada 2016

Konferencja „Biblia o finansach”

Już 12 listopada odbędzie się w Warszawie całodniowa konferencja „Biblia o finansach”.

Monika Sacewicz, trener i mówca z Crown Ministries w Polsce, jest przekonana, że to Bóg ma wszystkie pieniądze świata. A my jesteśmy jedynie szafarzami Jego własności. Często tak nieudolnymi, że brakuje nam do pierwszego. Albo na to, by hojnie wspierać tych, którzy tego potrzebują.

Monika Sacewicz

Wielu ludzi boryka się z problemami wynikającymi zarówno z nadmiaru, jak i z braku pieniędzy. Lekkomyślne i krótkowzroczne podejście do pieniędzy często skutkuje długami, problemami w pracy czy w rodzinie, nawet rozwodami. Wynika to z braku edukacji opartej na solidnym fundamencie jakim jest Biblia. Pismo Święte zawiera ponad 2350 wersetów dotyczących pieniędzy, majątku i bogactwa.

Zapoznamy się z biblijnymi zasadami gospodarowania pieniędzmi. W trakcie sześciu sesji wykładowych uczestnicy dowiedzą się m.in. jak wydawać pieniądze po Bożemu, by nie wpaść w pułapkę złych wpływów, po co oszczędzać i jak wychodzić z długów. Jak nie rozpieścić dzieci  i czy warto dawać dziesięcinę na cele religijne.

Konferencja organizowana przez Edukację Finansową Crown odbędzie się 12 listopada w godz. 9-17, w Centrum E-10, przy ul. Elektronowej 10.
Informacje i zapisy na stronie www.bibliaofinansach.pl.
Koszt wykładów, podręcznika, przerw kawowych i obiadu: 90 zł od osoby.
Podręcznik uczestnika posiada Imprimatur Kurii Metropolitarnej Warszawskiej.

Więcej na stronie http://bibliaofinansach.pl/.

środa, 2 listopada 2016

Jajka z Biedronki z salmonellą


Jak informuje Główny Inspektor Sanitarny, w sklepach Biedronki pojawiły się jajka z dwóch stad kur niosek, w których wykryto bakterie salmonelli.

Wycofywane jaja oznaczone są jako:
- "Ale jaja kl. M",
- "Ale jaja kl. L".
Numer partii/terminie ważności: 31.10.2016, 01.11.2016, 02.11.2016, 03.11.2016, 06.11.2016, 07.11.2016, 08.11.2016,09.11.2016, 10.11.2016, 11.11.2016.
Jaja posiadają na skorupkach kody: 3PL30221321 lub 3PL30221304.


Oświadczenie Firmy Jeronimo Martins Polska S.A, właściciela sieci Biedronka:
"Informujemy, że 21 października br. otrzymaliśmy od dostawcy jajek, Ferm Drobiu Woźniak, powiadomienie o wszczęciu przez Powiatowego Lekarza Weterynarii kontroli dotyczącej kilku partii jajek. Wszczęcie kontroli wynikało z faktu umieszczenia przez jeden z krajów UE powiadomienia dot. produktu w systemie wczesnego ostrzegania RASFF. Producent przedstawił nam jednocześnie wyniki badań mikrobiologicznych dotyczących wspomnianych partii jajek, które nie wykazały nieprawidłowości. Z myślą o ograniczeniu ryzyka dla konsumentów, w ramach istniejących procedur nadzoru nad jakością i bezpieczeństwem oferowanych produktów, nasza firma podjęła decyzję o niezwłocznym wycofaniu ze swojej sieci wszystkich wskazanych partii. Tym samym, stanem na 28 października, tj. w dniu publikacji na stronie Głównego Inspektora Sanitarnego komunikatu dotyczącego wybranych partii jajek, pochodzących z Ferm Drobiu Woźniak, żadna z zakwestionowanych partii nie znajdowała się już w sprzedaży w naszej sieci. Podkreślamy, że zakwestionowane partie jajek zostały przez producenta dostarczone jedynie do 5 spośród 15 naszych centrów dystrybucyjnych i znajdowały się w sprzedaży tylko w części naszych sklepów w południowej Polsce."