niedziela, 20 listopada 2016

Panie Szymonie, super program, ubawiłem się po pachy!

Felieton Szymona Majewskiego.


Panie Szymonie, super program, ubawiłem się po pachy!

Czyli jak to było z publicznością do „Szymon Majewski Show”…

Robiąc „Szymon Majewski Show” marzyłem o tym, żeby na widowni siedzieli fani programu. Niby to proste marzenie, ale jednak za każdym razem pojawiała się tam publiczność wynajęta, których złośliwie, nazywałem „wynajętaki” lub „węgierscy kowboje”. Ci kowboje wzięli się stąd, że mój znajomy nagrywał polski program w 1991 r jeżdżąc na…Węgry! Na widowni byli sami Węgrzy, którzy reagowali na hasło „aplauz” i „śmiech”, w oczach mieli czasoprzestrzeń, ale cóż taki był przelicznik forinta, że bardziej się tam opłacało grać.

Gdy tylko zaczynałem prowadzić program od razu, po reakcji, wiedziałem że dziś są „węgierscy kowboje”! Śmiech tuż przed puentą, albo oklaski, gdy spytałem w przerwie kogoś z produkcji, która jest godzina. Raz, pamiętam, jakiś pan zaczął klaskać i śmiać się, gdy zapytałem kogoś z ekipy produkcji, czy może mi nalać wody!

Produkcja miała swoje argumenty, program nagrywał się poza miastem, trwało to czasem ponad 6 godzin, nie dawałem się jednak przekonać. Zaczęli więc zwozić szkoły, licea i technika. Klucz był prosty: młodzi, chętni, wyciągnięci z lekcji, więc wdzięczni!

Jednak nie było lepiej, bo jeden chciał, drugi nie, jedna dziewczyna, pamiętam, odrabiała lekcje, gdy ja rozmawiałem z Januszem Gajosem. Dramat.

Mój zapał się skończył, gdy nagle chcąc zagadnąć do mojej widowni, powiedziałem do gościa w bluzie z kapturem:

– O widzę, że jest z nami raper TEDE.

A ten odkrzyknął :

- Co k…! Myślisz , że chce mi się tu siedzieć!?

Spokorniałem, przegrałem tę bitwę. Poprosiłem grzecznie, żeby wrócili „węgierscy kowboje”, powiedziałem tylko, żeby może wybierać takich trochę bardziej zainteresowanych programem, może bardziej ciekawych tego się dzieje, takich którzy mnie lubią. Ekipa obiecała mi, że teraz tak będzie. Że może będą wynajęci, ale jednak moi fani! Od tej pory tak już miało być. I było… Prawie…

Gdy skończył się program, na koniec jak zawsze zostałem, żeby rozdawać autografy. Stoję, podpisuję kartki, podchodzi chłopak:

- Panie Szymonie, super program, ubawiłem się po pachy!

Fajnie, cieszę się. Podchodzi dziewczyna.

- Panie Szymonie, super program, ubawiłam się po pachy!

Rewelacja, kurcze, jestem dobry. Następny.

- Panie Szymonie, super program, ubawiłem się po pachy!

Coś mnie tknęło. Wszystko już wiedziałem, gdy nagle kolejny „fan” zaczął:

- Panie Szymonie, super program, ubawiłem się po pachy!!!



Po skończonym podpisywaniu poprosiłem produkcję, żeby zróżnicowali fanom teksty pochwał i potasowali ich w kolejce do swojego idola.

Szymon Majewski


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz