czwartek, 22 grudnia 2016

Ewelina: Wdech - Wydech - Wyluzuj!

Ewelina Drela z Mapy Zdrowia przedświątecznie.


Witaj,

Święta już za rogiem, więc zaczyna się robić dość nerwowo. Czy potrzebnie? Nie sądzę.

A jak Ty miewasz się w ten ostatni weekend przed Świętami? Wszystko przygotowane?

(...) Chciałabym Ci opowiedzieć, co mi się wczoraj przytrafiło. Mam taką przypadłość - uwielbiam śpiewać sobie i nucić w samochodzie.

I tylko wtedy, kiedy jadę sama, żeby nikt nie cierpiał z powodu moich jęków. Śpiewanie sprawia mi przyjemność, relaksuje i odpręża, a niekoniecznie potrafię to robić. 

Jechałam na zakupy i szukałam miejsca parkingowego w centrum handlowym. To był prawdziwy wyczyn! Ludzie między autami, wszyscy trąbią, ludzie się niecierpliwią.

Świąteczna atmosfera aż kipiała. Ja niewzruszenie słuchałam muzyki i śpiewałam sobie, kiedy tylko znałam słowa jakiejś świątecznej piosenki. Nagle tuż przed moją maską znalazły się dwie kobiety.

Jechałam (nie, toczyłam się - to lepiej oddaje stan faktyczny) może 10 km/h, więc nie miałam kłopotu z zatrzymaniem auta, śpiewałam sobie dalej i czekałam, aż przejda.

I nagle…

TARRRRRRAAAAHHHHH

Jedna z kobiet zatrzymała się i zaczęła ewidentnie złorzeczyć w moim kierunku. Pukała się w głowę, potem zaczęła uderzać pięściami o maskę samochodu.

Ups.

Pierwsza moja myśl była taka, że to może jakiś profesor śpiewu i usłyszała moje lekkie wycie, potem zaczęła pukać w szybę i usłyszałam jak krzyczy słowa 

„Chamstwo, mam prawo, takie samo jak ty”

Tu moje zdumienie osiągnęło zenit.

Ale że co? Ja komuś zabraniam śpiewać?

Odchyliłam szybę, spojrzałam na panią i zapytałam:

„Przepraszam, czy coś się stało?”

Pamiętaj, że przede mną klaksony, za mną sznur samochodów, a pani zaczęła tyradę:

„Co się stało? Co się stało???!!!! Co to za komentarze pod nosem, że co, ja nie mam nawet prawa przejść, bo jaśnie pani jedzie? Mam takie samo prawo do przechodzenia jak ty do jazdy”

Oj. Zrozumiałam. Ja sobie pod nosem śpiewałam kolędy, a ona myślała, że ja złorzeczę na nią. 

Poczekałam aż wyleje się z niej cały kubełek jadu i spokojnie odpowiedziałam”

„Ja sobie po prostu śpiewałam. Taki fetysz. W ogóle to Wesołych Świąt””

Zaniemówiła. Czasem widzisz na kreskówkach, jak komuś opada szczęka. Z tą panią stało się coś podobnego.

Chwilę potem pobiegła do centrum handlowego bez słowa. 

Śmieszne?

No nie wiem. Uwierz, że jak zaczęła walić pięściami w maskę samochodu, to nie było mi do śmiechu!

Potem weszłam do tego centrum i zobaczyłam jak ludzie rzucają się niemal na towary, kupują, co popadnie, szarpią, jakby dla nich miało zabraknąć.

Całe szczęście, że nie musisz tego przeżyć, żeby zamówić nasze zestawy świąteczne.

Ojej. Czemu my sobie to robimy? Przecież tego towaru jest mnóstwo, wystarczy dla wszystkich.

A Święta nie są po to, żeby wpadać w taki szał, krzyczeć, złościć się, pomstować. Są po to, żeby się cieszyć. Żeby być razem, żeby się do siebie uśmiechać. Żeby się zatrzymać na chwilę i pomyśleć.

Tak więc rada na najbliższe dni - pamiętaj, nie daj się zwariować. Wdech - Wydech - Odpuść.

Nawet jak nie kupisz perfekcyjnych prezentów. Nawet jeśli Twoje mieszkanie nie przejdzie testu białej rękawiczki.

To tylko Święta. To aż Święta. Nie zepsuj sobie ich.

Ewelina

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz