poniedziałek, 5 grudnia 2016

Ewelina: Zrób TĄ jedną rzecz, żeby być szczęśliwszym

W dzisiejszym felietonie Ewelina Drela z Mapy Zdrowia uczy nas szczęścia.


Witaj,

Mam nadzieję, że Twój weekend upływa dobrze i spokojnie. Jak się miewasz? Nie wiem, czy słyszałeś, znajoma powiedziała mi wczoraj, że w nadchodzącym tygodniu nad Polskę ma nadpłynąć arktyczne powietrze.

Będzie zimno. Nie wiem, jak w Twoim otoczeniu, ale wokół mnie wszyscy kichają i prychają. To najwyższy czas, żeby zacząć codziennie pić te ziarenka i wzmocnić swoją odporność.

Jakiś czas temu miałam okazję posłuchać człowieka, który w jakimś sensie jest dla mnie inspiracją, wzorem do naśladowania. Nie wiem, czy powiedziałabym, że jest autorytetem, ale coś blisko tego.

Jego wykłady, szkolenia, prelekcje, które mam okazję słuchać od czasu do czasu, zawsze są dla mnie zimnym prysznicem.

To John Maxwell. Amerykański mówca, naprawdę szczęśliwy człowiek. Zawsze zastanawiałam się, co czyni go tak spokojnym, szczęśliwym i zdrowym człowiekiem.

I ostatnio się dowiedziałam.

Powiedział, że jego sekretem jest to, że budząc się co rano zastanawia się, co może dzisiaj dać ludziom, których spotyka. Jaką inspirację, dobre słowo, zachętę, motywację?

Zdradził, że sekretem dobrego, zdrowego życia jest nie tylko odżywianie, ale też zmiana podejścia z „co ja mogę mieć z tej znajomości, z tego człowieka, z tej firmy” na „co ja mogę dać temu człowiekowi.

Czasami wystarczy uśmiech, czasem dobre słowo. John opowiadał o swoim ojcu, który ma w tym momencie ponad 100 lat, przez całe życie ciężko pracował.

Ponieważ zaczął mieć kłopoty ze zdrowiem i potrzebował całodobowej opieki, zdecydował, że przeniesie się do ośrodka, w którym się nim zaopiekują. (Pamiętaj, że mówimy o realiach amerykańskich, nie polskich).

Kiedy John zadzwonił, żeby umówić się ze swoim tatą na spotkanie, ten powiedział, że w ten weekend nie będzie miał czasu, ponieważ to początek miesiąca, do ośrodka wprowadza się nowa grupa osób, a on zgłosił się na ochotnika, żeby witać nowych mieszkańców w drzwiach.

John zapytał „Czy to nie jest dla Ciebie trudne? Ludzie żegnają się z rodziną, są smutni, nikogo nie znają”, a jego tato odpowiedział „Właśnie dlatego potrzebują w drzwiach tego domu zobaczyć uśmiechniętego staruszka, który ich przywita, zaprosi na brydża, opowie, jak tu jest dobrze i jak wszystko funkcjonuje”.

Rozumiesz? Właśnie o to chodzi. Czasem, żeby na obiad ugotować to, co Twój mąż, żona, córka, rodzice lubią najbardziej. Czasem po prostu się uśmiechnąć, na przykład do pani w sklepie.

Zaintrygowało mnie to bardzo, na tyle, że postanowiłam wprowadzić tę zasadę w życie. Wiesz, co Ci powiem? To działa.

Mam jeszcze więcej energii, więcej się uśmiecham. Od tygodnia pani w pobliskim sklepie również wita mnie uśmiechem, choć wcześniej nie była tak miło nastawiona.

Czasami trzeba przerwać ten ciąg narzekania i szukania dziury w całym. Bo pogoda zła, bo mało pieniędzy, bo choroba, bo mgła, bo mąż niedobry, bo dzieci się nie odzywają.

Każdy ma ciężko. Narzekanie, użalanie się nad sobą nie pomaga. Pomaga zrobienie czegoś dla innych, choćby uśmiech.

Znam takie osoby, które wręcz nie cierpią swojej rodziny, praca sprawia im przykrość. W ciągu jednej sekundy są w stanie wymyślić 37 powodów, dla których dzień jest beznadziejny, a wszystko i wszyscy wokół tylko ich  drażnią.

A może Ty też tak masz? Z dnia na dzień 
stajesz się  złośliwy, opryskliwy i zgnuśniały. Tak nie znajdziesz szczęścia, a co więcej - bardziej męczysz się sam ze sobą niż z innymi. A żeby sobie z tym poradzić, tym bardziej narzekasz i jesteś złośliwy.

Zamiast tego pomyśl, co możesz zrobić dobrego - dzisiaj nie dla siebie, ale dla kogoś innego. Jeśli nie wyjdziesz ze spojrzeniem poza czubek własnego nosa - nigdy nie będziesz naprawdę szczęśliwy.

Szczęśliwej niedzieli,
Ewelina

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz