poniedziałek, 30 stycznia 2017

Ewelina: Niby gotowana, ale zdrowa jak bukiet warzyw, a do tego pyszna i rozgrzewająca


Od Eweliny Dreli z Mapy Zdrowia:

Witaj,

Nie wiem, czy u Ciebie również, ale u mnie dzisiaj nieźle chwycił mróz. Wyszłam na poranny spacer i cieszyłam się, że tak fajnie skrzypi pod nogami. To takie wspomnienie z dzieciństwa, zawsze miłe, mróz skrzypiący pod nogami, anioły na śniegu, bałwan. 

Ale wróćmy do tematu. Tytuł brzmi kontrowersyjnie, prawda? Bo czy jest coś równie zdrowego, jak ekologiczne, surowe warzywa, bez nawozów i pestycydów?

Tak. Powiem więcej. Najzdrowsze warzywa, takie jak marchewka, pietruszka, seler, por, rzadko kiedy jemy na surowo. Gotujemy je na parze lub w garnku, przez co tracą wiele składników odżywczych, które po prostu zostają w wodzie.


Jest jednak na to sposób. Powiem Ci szczerze, że bardzo długo jakoś za nim nie przepadałam. Wolałam warzywa na parze, na patelni, na surowo. Przekonałam się do nich jakiś czas temu i teraz nie wyobrażam sobie bez nich obiadu.

Zwłaszcza teraz, kiedy wracam po spacerze w mrozie, z pracy czy z zakupów. Pierwsza myśl, to talerz ciepłej, świeżej, rozgrzewającej…

zupy. 

To o nich mowa. Smaczne, zdrowe, proste i szybkie w przygotowaniu. Ja najbardziej lubię zupy na wywarze warzywnym, bez dodatku mięsa. A jeśli już, to na chudych partiach wołowiny. 

Dlaczego warto je jeść? Zupy dostarczają organizmowi białka, witamin i składników mineralnych. To dobrze zbilansowany, lekkostrawny i wartościowy posiłek. Zupy są zdrowe, ale pod warunkiem, że gotujesz je sam, nie korzystasz z kostek rosołowych czy gotowych dań w proszku. 

Na taki czas jak teraz uwielbiam ugotować wielki garnek rosołu, a potem na tym rosole wymyślam kolejne zupy: pomidorowa, krupnik, ogórkowa, barszcz. Pycha!! Mało tego, samo zdrowie i jeszcze chronią przed przeziębieniem, bo solidnie rozgrzewają.

Podczas gotowania wywaru warzywnego, uwalniają się duże ilości składników odżywczych, które są łatwo przyswajalne przez organizm, a także wskazane dla osób, które nie mogą jeść surowych warzyw. 

Tak jak już Ci wspomniałam, moje ulubione zupy są na wywarze z warzyw. Wrzucam kilka marchewek, pietruszek, kawałek selera, pora, przypieczoną cebulkę, dodaję łyżeczkę oliwy i trochę soli do smaku. 

Dzięki temu dostarczam organizmowi dużą dawkę białka, potasu, żelaza, magnezu, witamin z grupy B, witaminy E, beta-karotenu, węglowodanów i, co najważniejsze, błonnika.

Właśnie dzięki codziennemu jedzeniu zup (...) To już eksplozja energii, witalności i zdrowia. 

Powiem Ci szczerze, że teraz widzę jak świetnie działają. Większość znajomych, którzy nie dali się namówić na oczyszczanie organizmu najszybciej na świecie, są chorzy. Zmogła ich grypa, angina czy inne choróbska, które gdzieś unoszą się w powietrzu.Ja - ani śladu nawet przeziębienia. A raczej nie siedzę w domu. 

Bardzo lubię aromatyczną i pachnącą kuchnię, dlatego używam naprawdę dużo ziół i przypraw. I w przypadku zup jest to również wskazane, nie tylko ze względu na walory smakowe, ale przede wszystkim zdrowotne. 

Do każdego wywaru wrzucam ziarnisty pieprz, który poprawia krążenie, łagodzi wzdęcia i zaparcia, kilka kulek ziela angielskiego, które dobrze działa na trawienie, liście laurowe, które łagodnie pobudzają apetyt, lubczyk, dzięki któremu lepiej wydzielają się soki żołądkowe.

Do wywaru dorzucam warzywa (np. brokuły, kalafiora, szparagi, fasolkę szparagową, ziemniaki, groszek cukrowy). Jeśli chcę, żeby zupa była bardziej treściwa, dodaję ryż lub drobny makaron.

Swoich zup raczej nie zabielam mąką, podaję po prostu takie czyste, klarowne buliony. Są najsmaczniejsze i najzdrowsze.

A Ty? Jaką zupę zjesz dzisiaj na obiad?

Dobrej niedzieli,
Ewelina


niedziela, 29 stycznia 2017

Szymon Majewski: Prosta rada prawie 50-latka


Szymon Majewski: Prosta rada prawie 50-latka

Czyli spowiedź Szymona Niepoważniaka plus wyjaśnienie, co to jest „prostologia“?

W tym roku stuknie mi 50-tka. Jak zawsze i niezmiennie 1 czerwca, czyli w Dzień Dziecka.

Już składam „forherowcom” najlepsze życzenia! Bądźcie w tym roku… zaczytani!

Ten 1 czerwca mnie naznacza: duży dzieciak, Szymuś, pan Fajnek, Niepoważniak. Tak, tylko że dobrze było mi z tym jak miałem 25, 30 a nawet 40 lat. Przy 50-tce pachnie rozdwojeniem, schizą, bo siwa broda, w kolanach trzeszczy, a tu każdy do mnie:

– A z pana wiecznie dzieciak! No bo jak, 1 czerwca urodzony.

I może trochę coś w tym jest, te coroczne tłumaczenie się z daty urodzin spowodowało, że musiałem się dostosować, zostawić w sobie trochę dzieciaka.



Dlatego być może, stosuję tzw. „prostologię”, brzmi to jak coś z prostatą, ale bardziej ma związek z prostotą. Zasadniczo nie lubię tzw. coachingu i mówienia ludziom, jak mają żyć, ale jakbym miał powiedzieć co mi się w życiu sprawdza, to ta właśnie „prostologia”, czyli taki dziecięcy zachwyt nad planetą, im dłużej to będziecie mieli w sobie, tym lepiej.

Zachwyca mnie więc moja rodzina, moment kiedy jesteśmy razem, ja na kanapie, na granicy drzemki, żona, dzieci i piesek pod kanapą. Lubię, kiedy na stole jest pyszny sernik zrobiony przez żonę a teraz bywa, że przez córkę. Lubię, kiedy mój syn jedzie po choinkę i gdy razem z nim oglądam mecze Polaków. Lubię piątek i sobotę, bo rodzinne, lubię poniedziałek, bo zaczyna się praca.

Uwielbiam, jak jest mróz i chrzęści mi śnieg pod butami. Lubię wyjeżdżać, ale tylko po to, żebym mógł wracać, długie podróże mnie stresują, bo myślę o tym co w domu.

Lubię i sprawia mi to dziecięcą radość wysyłać listy! Uwielbiam atmosferę poczty i moment, w którym wypełniam druczek z poleconym, cieszy mnie potem i zajmuje głowę analiza, którędy ten list jedzie, i że znaczek który kupiłem zwiedza różne miasta. Najbardziej jednak cieszy mnie, gdy pani na poczcie przybija stempelek! Zawsze jej to mówię.

Lubię jeździć po Polsce koniecznie w dzień, najbardziej po Podlasiu, mijać małe wsie i analizować nazwy miejscowości, oglądać mieszkańców i patrzeć w okna.

Lubię patrzeć na przydrożne pieski wiejskie, mają w sobie dużo cierpliwości, a w ich spojrzeniach jest więcej niż w prozie Coelho.

Lubię, gdy moja żona robi rosół, ja podjadam a ona mnie wygania.

Lubię patrzeć jak teściowa się cieszy, gdy przytulam jej córkę. Lubię, jak dzwoni córka i mówi do mnie: Tato!

Lubię rano nad morzem siedzieć przy kawie i sprawdzać w necie co się dzieje.

Bardzo lubię pracować, czyli bawić ludzi. Nie mam żadnego problemu z tym, że ktoś mówi o mnie „komik”. Lubię coś wymyślać i obserwować jak to przyjmuje realny kształt. Lubię dawać śmiech i radość innym.

Lubię patrzeć jak… pracuję pralka. Tak, kiedyś nawet stawiałem krzesło przed pralką i patrzyłem.

Teraz się odkryję: Lubię sobie od czasu do czasu poskakać! Chowam się wtedy za szafą, bo wstyd trochę, ale zostało mi to dzieciństwa…

Zawsze myślę, czy będę to robił jak będę miał 70 lat?!

Lubię zadzwonić do mojego przyjaciela Michała Zielińskiego i pożartować, nadajemy już na takich fazach, że brzmi to jak język kosmitów. Lubię tę fazę.

Uwielbiam kawę z miodem na 20 minut przed występem w Och Teatrze.

Lubię, co przede mną, nie zadręczam się tym, co za mną.

O i jeszcze jedno, uwielbiam się spocić na treningu. I potem zimny prysznic! Cudo!

A z przyrody to najbardziej lubię rzeki. Tak, wolę rzeki od jezior. Czarna Hańcza, Rospuda, Pisa.

Rzeki są jak film, nigdy nie wiesz, co jest za zakrętem…

Moja „prostologia” w czasach kiedy wszyscy mówią, czego nie lubią to… mówić co się lubi!

Dziecinne?!

Szymon Majewski

piątek, 27 stycznia 2017

GIF wycofuje...

Główny Inspektor Farmaceutyczny podjął decyzję o wycofaniu z obrotu:

1) produktu leczniczego Thiamine Hydrochloride Injection (Thiamini hydrochloridum) 50 mg, roztwór do wstrzykiwań, fiolka 2 ml.
Seria: TH - 1602, data ważności: 03.2018.
Podmiot odpowiedzialny: Systochem Laboratories Ltd.
Badania w Narodowym Instytucie Leków wykazały, że siła łamiąca ampułkę nie jest zgodna z wymaganiami normy PN-EN ISO 9187 - 1:1:2011.
Thiamine Hydrochloride jest stosowanym w zaburzeniach metabolicznych i niedoborze tiaminy.

2) produktu leczniczego Nicorette Classic Gum, guma do żucia.
- 2 mg, seria AF 833, data ważności 31.12.2018 r., 105 szt.,
- 4 mg, seria AF 833, data ważności 31.12.2018 r, 105 szt.
Zaistniała możliwość zamiany opakowań pomiędzy produktem o wadze 2 mg. a produktem o wadze 4 mg.
Podmiot odpowiedzialny w kraju eksportu: McNeil Products Limited, Wielka Brytania.
Import równoległy: PharmaVitae Sp. z o.o. sp.k.
Gumy do żucia Nicorette zalecane są podczas leczenia uzależnienia od wyrobów tytoniowych u palaczy tytoniu zdecydowanych na rzucenie nałogu, poprzez złagodzenie głodu nikotyny i objawów wynikających z odstawienia nikotyny.

3) produktu leczniczego Klacid (Clarithromycinum), granulat do sporządzania zawiesiny doustnej.
- 250 mg/ 5 ml, numer serii: 1067405, data ważności: 30.09.2018,
- 125 mg/ 5 ml, numer serii: 1066294, data ważności: 31.08.2018.
Podmiot odpowiedzialny: BGP Products Poland Sp. z o.o.
Przyczyną podjęcia decyzji była niezgodność leku z aktualnym pozwoleniem dopuszczenia do obrotu, tj. wykorzystanie do wytwarzania leku substancji czynnej pochodzącej od niezatwierdzonego wytwórcy.
Klacid jest stosowany w chorobach górnych dróg oddechowych, dermatologii, gastroenterologii i medycynie rodzinnej. Ma działanie przeciwbakteryjne, stosuje się go przeciw infekcjom. 

4) produktu leczniczego Tobrosopt-DEX (Tobramycinum + Dexamethasonum) (3 mg + 1 mg)/ ml, krople do oczu, zawiesina 1x5 ml.
Numer serii: 01ZB0716, data ważności: 07.2018.
Podmiotem odpowiedzialnym są Warszawskie Zakłady Farmaceutyczne Polfa.
Decyzji nadano rygor natychmiastowej wykonalności.
Decyzja została podjęta w związku z uzyskaniem wyniku poza specyfikacją dla parametru: zawartość tobramycyny.
Wskazania - w profilaktyce i leczeniu stanów zapalnych oraz w profilaktyce zakażeń oka po operacji usunięcia zaćmy.

5) produktu leczniczego Aspirin Effect (Acidum acetylsalicylicum), 500 mg, granulat.
Numer serii: BTT1BKJ, data ważności: 28.02.2018.
Podmiotem odpowiedzialnym jest Bayer sp. z o.o.
Decyzji nadano rygor natychmiastowej wykonalności.
Decyzję podjęto ze względu na nieszczelność saszetek z lekiem.
Wskazania - dolegliwości bólowe np. ból głowy, zębów, mięśni, stawów, pleców. Dolegliwości towarzyszące przeziębieniu i grypie, gorączka.

6) produktu leczniczego Syntarpen, tabletki powlekane 500 mg.
Numer serii: 010216, data ważności: 02.2019.
Podmiotem odpowiedzialnym są Tarchomińskie Zakłady Farmaceutyczne Polfa S.A.
Decyzji nadano rygor natychmiastowej odpowiedzialności.
Decyzję podjęto w związku ze stwierdzeniem w badaniach stabilności przekroczenia dopuszczalnego limitu w parametrze „zawartość substancji pokrewnych”.
Syntarpen to lek zawierający kloksacylinę, przeznaczony do stosowania w zakażeniach wywoływanych przez gronkowce.

7) produktu leczniczego Alka-Prim (Acidum acetylsalicylicum), tabletki musujące 330 mg, 10 sztuk.
Numer serii: 40216, data ważności: 02.2018.
Podmiot odpowiedzialny: Zakłady Farmaceutyczne POLPHARMA S.A. 
Alka-Prim jest stosowany w bólach o słabym lub średnim nasileniu, np. głowy, mięśni i stawów. Wskazany jest także w gorączce w przebiegu przeziębienia, zakażeniach wirusowych i innych chorobach (z wyjątkiem gorączki u dzieci do 12 lat w przypadkach zakażeń wirusem ospy wietrznej lub grypy).



środa, 25 stycznia 2017

Oj, działo się w Warszawie

Bardzo ciekawie rozpoczął się rok 2017 dla warszawskich struktur Firmy Dr. Nona International.
W Warszawie miały miejsce dwa spotkania, które okazały się bardzo inspirujące.
Była to Pasja Dobrego Życia, która odbyła się w sobotę 14 stycznia w Domu Sztuki na Ursynowie oraz Warszawskie Podsumowanie Roku 2016 - w Wyższej Szkole Informatyki, ul. Lewartowskiego.



Ale po kolei. Zacznijmy od Pasji.
W programie był temat, który wzbudził ogromne zainteresowanie:
"Z rakiem nam nie po drodze. Profilaktyka onkologii z produktami Dr. Nona.
Prelegentem był dr Marek Wierzchowski.
W przystępny sposób wskazał na zagrożenia, jak np. skażenie powietrza i wody pitnej oraz jakość spożywanej przez nas żywności.
Następnie wskazał na spustoszenie, jakie w naszym organizmie powodują wolne rodniki.
Przybliżył rolę antyoksydantów w poprawie naszego zdrowia.
I na koniec omówił oddziaływanie na nasz organizm wybranych suplementów diety Firmy Dr. Nona.



Drugie spotkanie, to WARSZAWSKIE PODSUMOWANIE ROKU 2016.


Każdy z obecnych otrzymał balon, w którym umieszczona była inspirująca sentencja - afirmacja.

Ale przejdźmy do wyników roku 2016.
W Warszawie największe zakupy wykonały dwie struktury - naszych Top-liderów Elżbiety Hałas i Stanisławy Małeckiej.

Elżbieta Hałas                               Stanisława Małecka
Wśród produktów, największym zainteresowaniem w Warszawie cieszyły się:
1) Okseen,
2) Balsam Solaris,
3) Płyn do pielęgnacji jamy ustnej oraz Krem Dynamiczny.


Na zakończenie Elżbieta Hałas i Michał Ostrowski przedstawili parafrazę skeczu Kabaretu Dudek SĘK. Parafraza pod kątem produktów Firmy Dr. Nona. po raz pierwszy przedstawiona była w ramach Pasji Dobrego Życia w 2015 roku.

Elżbieta Hałas i Michał Ostrowski na Pasji Dobrego Życia  w lutym 2015 r.

Nagranie Kabaretu Dudek z 1972 roku:



poniedziałek, 23 stycznia 2017

Ewelina: Śmiercionośna trucizna, która zabija stopniowo


Wiadomość od Eweliny Dreli z Mapy Zdrowia.


Witaj,

Ani się obejrzałam, a już za nami połowa stycznia. A dopiero były święta. Jak się dzisiaj miewasz? Mam nadzieję, że bronisz się przed chorobami, mimo silnego mrozu i mało sprzyjających warunków?

Ostatnio ktoś dość trafnie podsumował to, co dzieje się ostatnio w pogodzie: „Dopiero mieliśmy kataklizm mrozu, teraz mamy kataklizm śniegu, a za dwa dni zacznie się kataklizm odwilży. Jak żyć?

Jeśli miałabym odpowiedzieć, to aktywnie, chronić swoją odporność naturalnie i dbać o czystość organizmu. Oczywiście o to, o co da się dbać. Nie trzeba wiele (...), żeby uchronić się przed chorobami i „kataklizmem” grypy, zaparć i zatrucia toksynami.

Dzisiaj chciałam do Ciebie napisać o zagrożeniu, które często jest lekceważone, a mimo to realne i śmiertelne. Kilka dni temu dopadło większe miasta w Polsce. Zabija powoli i niepostrzeżenie. Szacuje się, że powoduje nawet 50 tysięcy zgonów rocznie.

SMOG

Śmierdzący, trujący i zabójczy obłok pyłów i szkodliwych substancji, który unosi się nad miastami, tworząc czarne korytarze śmierci.

Śląskie Centrum Chorób Serca szacuje, że w czasie, kiedy smog szaleje, ogólna liczba zgonów wzrasta o 6 %, a liczba udarów aż o 9 %. Umieralność jest bardzo wysoka nawet do kilkunastu dni po epizodzie smogowym.

Te dane mówią same za siebie. I - szczerze mówiąc - są naprawdę przerażające. Moja znajoma kilka dni temu jechała na trasie Cieszyn - Kraków i powiedziała: „Nagle z czystego powietrza wjechałam w czarny tunel. Jechałam autostradą i widziałam dym unoszący się z ciepłowni, ale kominy były niewidoczne. Mimo że świeciło słońce i był środek dnia, latarnie były zapalone.

My NAPRAWDĘ żyjemy w takich warunkach. Naprawdę narażamy na wdychanie tych świństw nasze dzieci i rodziców. I siebie samych również. Wydaje Ci się, że to nic groźnego, że przecież jakoś trzeba żyć, chodzić do pracy?

Prof. Jerzy Kozielski, pulmonolog i alergolog ze Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w Katowicach wyjaśnia, że:

„Smog upośledza funkcje obronne dróg oddechowych, torując drogę infekcjom, utrudnia też wymianę gazową w płucach, co powoduje większe obciążenie serca.”

Mało tego, smog zabija przez choroby układu krwionośnego, oddechowego, nerwowego, a zawieszone pyły i benzopiren mają działanie rakotwórcze.

I niestety, o ile toksyny z przewodu pokarmowego można usunąć i oczyścić organizm skutecznie (...), o tyle usunięcie pyłów, które niszczą pęcherzyki płucne i dostają się wraz z krwią do mózgu - jest bardzo ciężko.

Smog jest zabójczą trucizną dla każdego, ale najbardziej narażeni na jego działanie są alergicy, osoby chorujące na astmę, osoby starsze i dzieci - które oddychają głębiej i szybciej, przez co jeszcze więcej szkodliwych substancji dostaje się im do płuc.

A co powoduje smog? Głównym winowajcą jesteśmy… sami. Gdyby tak ograniczyć jeżdżenie autem i przesiąść się do tramwaju lub metra? A poza tym, podam Ci przykład mojego sąsiada. Ostatnio, zanim jeszcze zaatakował smog, moim płucom dostało się od sąsiada.

Z reguły palił w piecu czym popadnie. Najtańszy, niskiej jakości węgiel, butelki pet, śmieci, opony.

Kiedy auto stoi przed domem, po całej nocy jest pokryte kleistym, brunatno-żółtym śluzem. Kiedy rok temu zakleił i zapalił mu się komin, po interwencji strażaków przerzucił się na palenie europalet.

Kiedy kilka dni temu wyszłam z domu, omal się nie udusiłam. Drażniący, duszący i trujący dym wdzierał się wszędzie. Zapytał, czemu się znów oburzam, przecież europalety są drewniane, więc ekologiczne. Serio?

Do transportu, przewożenia, nasączane są mnóstwem trujących chemicznych substancji, które w połączeniu w wysoką temperaturą są po prostu zabójcze. Zapytałam, czemu truje siebie, wnuczkę, córkę? Nie odpowiedział.

Pamiętaj, smog to trucizna. Zanim zdecydujesz się wyjść z domu, sprawdź stężenie pyłów w powietrzu - są specjalne aplikacje na telefon, strony internetowe.

Jeśli mimo wszystko musisz wyjść, użyj maski antysmogowej. Papierowa nic nie daje, natomiast ta specjalna, antysmogowa, zatrzymuje aż 95 % zanieczyszczeń.

Czystej i zdrowej niedzieli,
Ewelina

niedziela, 22 stycznia 2017

Szymon Majewski: Moja Mama w paru obrazkach

Felieton Szymona Majewskiego:


Szymon Majewski: Moja Mama w paru obrazkach

Czyli „Pani synek Szymek“ wspomina mamę.

Dziesięć lat temu zmarła moja Mama Maria. Zawsze, gdy o niej myślę widzę taką scenę:

Moja mama, laborantka z trzydziestoletnim stażem, próbuje pobrać mi krew, z nerwów lata jej igła, ja się denerwuję, że nie trafi, mama, że to żyła synka, w końcu mówi do koleżanki:

- Ty to zrób Halinka, przecież to mój syn.

Kolejna sytuacja:

Mama stoi z dwoma talerzami w ręku, dziadek chyba ją czymś bardzo wkurzył, decyduje się więc rzucić talerzem, robi szybki przegląd, patrzy raz na jeden, raz na drugi i rzuca tym starym z GS-u, ocalając ten ładny z zastawy.

I jeszcze to:

Oglądamy film dla dorosłych, mam może dziewięć lat, para na ekranie się całuje, zakłopotana mama mówi:

- I po co tak kręcą tymi głowami, po co? Zaraz sobie głowy odkręcą.

Widzę ją też jak zwija obrus, mówiąc do mnie i do dziadka:

- Nie, w tym domu nie ma miejsca na elegancki obrus, tak jecie, że od dziś daję wam ceratę.

Wcale się nie zmartwiłem, bo na ceracie lepiej się grało w kapsle.

Gdy miałem już dwadzieścia parę lat i zaczynałem pracę w Radiu Zet, mama cały czas mówiła:

- Szymku, zrób papier, skończ jakieś studia. Wróci komuna i skończy się cała zabawa.

Problem był w jednym, żeby coś skończyć trzeba był najpierw zacząć. Nie umiałem zacząć żadnych studiów. Bo albo się zakochiwałem w mojej żonie albo zostawałem pracownikiem Radia Zet.

Mama, nawet gdy robiłem już Szymon Majewski Show, a dzieci miały już po paręnaście lat mówiła:

- Patrz Szymku, Kwaśniewski prezydentem, zrób papier wróci komuna, wszystko się skończy, nie byliśmy w partii, dziadek był w AK, zamkną Radio Zet, TVN i wszystko.


Mama bała się moich żartów:
- Szymku, ty nie za ostro żartujesz, przecież oni wszyscy nie mają poczucia humoru.

Lubiłem ją czasem zawstydzać:

- Mamo, czy ty wiesz, że z Magdą się całujemy?

I patrzyłem jak mama próbuje wybrnąć z sytuacji i czerwona mówi:

- To dobrze, przecież jesteście małżeństwem.

Tylko moja mama potrafiła zagubić się na… moim ślubie. Kiedy weszliśmy do sali bankietowej stwierdziłem brak mamy, zamiast zawierać ślub szukaliśmy mamy pana młodego. Na starej taśmie VHS widać świeżo upieczonego męża Szymka wołającego obok żony: „Mamo, mamo, gdzie jest mama…”. Żona puszczała to sobie na okrągło…

Przy mojej młodej żonie, gdy byliśmy z wizytą z dziećmi u mamy na Ochocie, potrafiła wypalić:

- Pamiętaj Szymku, że tu jest twój dom, twój pokój zawsze czeka na ciebie.

Siedzieliśmy naprzeciwko niej, a mama rzucała:

- Szymku, czy ty się w ogóle odżywiasz? Co ty jesz?

Mówiłem wtedy, że jemy, bądź nie jemy, jak to młodzi rodzice, mama jednak potrafiła drążyć dalej:

- Szymku, czy ty się w ogóle wysypiasz. Masz takie oczy zmęczone.

Jak miałem się wysypiać, gdy miałem pracę, małe dzieci i… żonę.

Mama zawsze powtarzała, że:

- Zupa to podstawa.

Oraz :

- Pamiętaj, jedno ciepłe dziennie.

I:

- Kawa po 18 tej źle działa na system nerwowy.

Do dziś jak mam ochotę na kawę to patrzę na zegarek.

Zawsze będę pamiętał jej ręce całe czerwone od obieranie buraków i kutię, sernik i rosół. Pytałem, mamo a dlaczego nie w rękawiczkach, odpowiadała:

- Lubię czuć buraki jak je obieram.

Była nieśmiała, taka jakby przedwojenna, czasami nie mogąc ukryć zażenowania, gdy sąsiad sprowadzał jakieś dziewczyny i słychać było jęki za ścianą, mówiła:

- Co te koty tak znów wariują!?

Podchodziła do okna i patrząc w stronę piwnic grała dalej:

- A to ten rudzielec dozorczyni znowu szału dostał…

Szymon Majewski

czwartek, 19 stycznia 2017

Nie daj się wrobić w LOTTO - Polska

Uważaj! Konkurs LOTTO - Polska to kolejne facebookowe oszustwo, nic nie wygrasz, a możesz stracić pieniądze!


Oszustwo z "LOTTO - Polska", udostępniło już 17 tysięcy użytkowników. Każdy z nich otrzyma wiadomość o tym, że wygrał, a do odbioru nagrody musi tylko wpisać swój adres e-mail i numer telefonu w formularzu, a następnie podać kod, który otrzyma w SMS-ie. Jednak o czym "wygrany" nie wie to to, że nie odbiera swojej nagrody od Lotto, a zapisuje się do serwisu tapeciakowo.pl i zgadza się na wysyłanie mu płatnych SMS-ów, za które będzie płacił za każdym razem ponad 6 złotych.



poniedziałek, 16 stycznia 2017

Ewelina: Nie daj sobie wmówić, że to nie zależy od Ciebie


Przesłanie na Nowy Rok od Eweliny Dreli z Mapy Zdrowia:

Witaj,

Jak Twoje samopoczucie w Nowym Roku? Mam nadzieję, że przywitałeś go hucznie, ale zdrowo i zacząłeś naprawdę dobrze.

Pamiętaj, że ten czas po świętach to taki okres, kiedy organizm jest mocno osłabiony. Dostał potężne dawki mało zdrowego jedzenia, brak ruchu, kupę lenistwa, a do tego na zewnątrz jest coraz chłodniej. Nie wiem, jak u Ciebie, ale u mnie wszyscy wokół chorują.

Grypa jest paskudna, miecie z nóg potwornie i bezlitośnie. Nie daj się chorobie i nieustannie dbaj o swoje zdrowie. Oczyszczaj organizm z toksyn i złogów i wzmacniaj jego odporność. (...) Wszyscy wokół mogą chorować, a Ty będziesz zdrów i pełen zdrowej energii.

A teraz do sedna. Tytuł mógł Ci się wydać nieco filozoficzny i trochę prowokujący. Nie wiem, jak dla Ciebie, ale dla mnie Nowy Rok to taki czas, kiedy wiele rzeczy zaczyna się od początku. 

Nowe plany, postanowienia, marzenia i wielka chęć zmian na lepsze. I wcale nie chodzi o to, żeby więcej zarabiać czy zakatować się w siłowni, ale żeby być lepszym człowiekiem, bardziej szczęśliwym i spełnionym. 

Podczas tegorocznego Sylwestra rozmawiałam ze znajomymi i pytałam, jak zamierzają spędzić ten rok. Ich odpowiedzi były dla mnie co najmniej szokujące.

„Nie wiem, zobaczymy, co życie przyniesie”,
„Zobaczymy jak się wszystko poukłada”,
„A co tu planować, skoro nic od Ciebie nie zależy”,
„Po co robić postanowienia, skoro i tak się ich nie dotrzymuje”.

No nie!!!

Przecież to nieprawda, to wierutne kłamstwa, w które łatwo uwierzyć. 

Bo w sumie po co wysiłek, żeby się zmieniać na lepsze? Dużo łatwiej jest powiedzieć, że nic od Ciebie nie zależy. Biernie przyjąć wszystko, co przychodzi.

Pamiętaj, to TY jesteś odpowiedzialny za swoje życie i za to, jak ono wygląda. A zawsze podobne jest do ogrodu. Kiedy dbasz, podlewasz, nawozisz, odpowiednio oczyszczasz, sadzisz nowe kwiaty, jest piękny, zapiera dech w piersiach.

Jeśli jednak pozostawisz go „losowi” - zaczyna przypominać dzikie chaszcze, pełne kolców, które zabijają kwiaty i całe piękno. W końcu, po jakimś czasie, i te chaszcze usychają i pozostają tylko suche badyle.

Zamiast popadać w marazm i zostawiać wszystko losowi, weź sprawy we własne ręce. Odzyskaj energię i radość życia naturalnie i zacznij brać odpowiedzialność ze swoje życie.

Wstawaj wcześniej. Koncentruj się na tym, co ważne. Oglądaj mniej telewizji, za to czytaj więcej książek. Unikaj pożeraczy czasu. Inwestuj w swoje zdrowie. Zapisz swoje cele i postanowienia. Pracuj mądrzej, nie ciężej. Zrób coś, w co wierzysz. Szukaj głębokich, prawdziwych relacji. Niech 2017 będzie rokiem wzrastania. Twojego jako człowieka. Nie zarastania chaszczami albo jeszcze nie wiadomo czym.

Dobrej niedzieli,
Ewelina

niedziela, 15 stycznia 2017

Szymon Majewski: Pochwała Pieska

Felieton Szymona Majewskiego:



Pochwała Pieska

Czyli zimowa opowieść o mojej Lusi.

Lusia teraz trochę choruje, mamy nadzieję, że to nic poważnego. Luśka jest silna i wierzymy, że będzie dobrze. Postanowiłem napisać, dlaczego lubię mojego psa.

Lusia ma już 16 lat, ale jeszcze jak to mówimy w rodzinie się „zbiera”. To oznacza, że ma przyśpieszenie, wygląda to tak, że jak zauważa np. gołębia to zabiera tylne nogi pod siebie i dopiero wtedy startuje przednimi. Oczywiście gołębia już dawno wtedy nie ma, ale kiedyś to różnie mogło być.

Lusia jest niezależna i samorządna. Teraz na starość to nawet da się przytulić, kiedyś trochę warczała. Dzieci mówią, że Lusia robi czasami „krótki ryjek”. To jest jeszcze nie warczenie, ale już szykowanie się do warczenia, wtedy z reguły cofa wargi, szczerzy kły i co najważniejsze patrzy na nas, czy podziwiamy jak nas pilnuje.

Gdy Lusia rano dostanie bułkę najpierw musi ją „wyścierwić”, czyli kładzie się na niej i tarza. Ześcierwia ją dla siebie. Często też szczeka nad bułką tak, żeby słyszały inne psy, że ją ma.

Najbardziej lubimy patrzeć jak Lusia wypoczywa. Wtedy wszyscy się też relaksują. Żona mówi: „Ja też bym tak chciała”. Najfajniejszy jest moment, gdy Lusia wzdycha. Jest to relaks w czystej postaci. To westchnienie ma w sobie cały spokój świata.
Spacer Lusi to nie spacer tylko „patrol”. Lusia patroluje okolicę i pokazuje też innym psom, że tu rządzi. Dzieci uwielbiają Lusię. Często głaszczą ją w drodze do szkoły mówiąc „O jej”. Ja wtedy patrzę, czy się nie jeży.

Z Lusią, młodszą, było parę przygód. Jak każdy prawie wiejski pies (pochodzi z Kobyłki) lubiła szczekać, gonić samochody i łapać je za oponę. Kiedyś odbiła się od opony pędzącego auta, przesiedziała wtedy cały dzień pod szafą myśląc nad tym, czy dalej tak robić. Na jakiś rok z tego zrezygnowała.



Kiedyś z Lusią mieliśmy spotkanie z łosiem. Jechałem na rowerze, miałem Lusię na smyczy, nagle drogę zastąpił nam łoś. Lusia pobiegła w prawo, jak chciałem jechać w lewo i się wywaliłem. Lusia szczekała na mnie i na łosia, ale nagle zaczęła wąchać oponę.

Z Lusią kiedyś goniliśmy złodzieja, złodziej włamał się na klatkę i ukradł zimowe buty Zosi. Obudziło mnie szczekanie Lusi, wybiegliśmy na klatkę, potem na podwórko, sunia poleciała za tym gościem, ale ten skoczył przez płot. Jak wróciła to merdała ogonem, podobało się jej.

Lusia jest córką Luloka i Szili. Lulok to pies legenda, zawsze gotowy do akcji, pilnował magla i warsztatu wujka mojej żony. Kiedyś gość wszedł ich okraść, zobaczył go Lulok, wyrwał łańcuch ze ściany, poleciał za złodziejem. Ten facet myślał, że jak przeskoczy przez siatkę to będzie wolny. O nie! Lulok przeszedł przez metalową siatkę, dopadł złodzieja na ulicy i go pogryzł. Luśka ma trochę z Luloka, ale już jej się nie chce.

Mój syn Antek, jak był mały i jechaliśmy na wakacje, powiedział, że chciałby zabrać zapach Lusi noska do słoika.

Ja z kolei najbardziej lubię pracować, gdy Lusia leży pod moim stołem i trzyma swój pyszczek na mojej stopie. Albo leży na plecach z nogami do góry, jak odwrotnie lecący dron. Mówimy wtedy, że Lusia leci. Dokąd? Nie wiemy, ale wszyscy uwielbiają na to patrzeć.

Nawet pisząc teraz tę historię patrzę na Lusię, która patrzy na mnie.

Świat dwunożnych byłby nudny gdyby nie czworonożni. Ktoś to fajnie wymyślił.

Szymon Majewski

piątek, 13 stycznia 2017

I znowu GIF wycofał...


Główny Inspektor Farmaceutyczny podjął decyzję o wycofaniu z obrotu:

1) produktu leczniczego Asmenol (montelukastum), tabletki do rozgryzania i żucia, 28 tabletek (2x14).
Numery serii:
- 20914, data ważności: 09.2017,
- 30914, data ważności: 09.2017,
- 40914, data ważności: 09.2017,
- 10115, data ważności: 01.2018,
- 30115, data ważności: 01.2018.
Podmiot odpowiedzialny: Polpharma S.A.
Decyzji nadano rygor natychmiastowej wykonalności.
Przyczyną wycofania jest otrzymanie wyników poza specyfikacją w parametrze czystość chromatograficzna: suma zanieczyszczeń sulfotlenków.
Wskazania - leczenie pacjentów, u których astma wymaga dodatkowego leczenia;  leczenie objawów alergii sezonowej; zapobieganie występowaniu objawów astmy wywołanych przez wysiłek fizyczny.

2) produktu leczniczego Ossopan (Osseinum hydroksyapatitum), tabletki powlekane 200 mg.
Numer serii: 3450013, data ważności: 11.2018. 
Podmiotem odpowiedzialnym jest Pierre Fabre Medicament Polska.
Przebadana próbka leku nie odpowiada wymaganiom specyfikacji wytwórcy ze względu na niejednolite zabarwienie tabletek. 
GIF zwrócił się z prośbą do podmiotu odpowiedzialnego o złożenie dodatkowych wyjaśnień.
OSSOPAN to doustny lek, który pozytywnie oddziałuje na procesy przebudowy tkanki kostnej oraz przyczynia się do poprawy przebiegu leczenia po złamaniach kości. Wskazany m.in. przy niedoborze wapnia u kobiet w ciąży. 

3) produktu leczniczego Chlorsuccillin (Suxamethoni chloridum), 200 mg, proszek do sporządzania roztworu do wstrzykiwań.
Numery serii:
- 511241, data ważności: 11.2017,
- 511261, data ważności: 11.2017,
- 601041, data ważności: 01.2018.
Podmiot odpowiedzialny: PharmaSwiss Ceska Republika s.r.o.
Decyzji nadano rygor natychmiastowej wykonalności. 
Decyzję podjęto w związku z tym, że próbki ww. serii nie spełniały wymagań specyfikacji wytwórcy w zakresie wyglądu.
Wskazania - krótkotrwałe zwiotczenie mięśni konieczne do przeprowadzenia intubacji dotchawiczej podczas krótkich zabiegów chirurgicznych; pomocniczo w leczeniu drgawek wywołanych elektrowstrząsami lub wywołanych przedawkowaniem niektórych leków.

4) produktu leczniczego Hydroxyzine hydrochloride injection USP (hydroxyzini hydrochloridum), 100mg/2 ml, roztwór do wstrzykiwań.
Numer serii: HZ-1602, data ważności: 05.2018.
Wytwórca: Systochem Laboratories Ltd.
Decyzja została podjęta, gdyż badania wykazały, że siła łamiąca ampułkę nie jest zgodna z wymaganiami normy wartości siły łamiącej oraz wyglądu złamania.
Hydroksyzyna stosowana jest u pacjentów z objawami lęku, niepokoju i napięcia w przebiegu nerwic; pomocniczo w organicznych chorobach z towarzyszącymi objawami niepokoju i lęku; świąd na tle alergicznym (np. w przebiegu przewlekłej pokrzywki, atopowych i kontaktowych dermatoz). 

5) produktu leczniczego Dolcontral (Pethidini hydrochlorium) 50 mg/ml, roztwór do wstrzykiwań, ampułka 2 ml.
Numery serii:
- 01AU1016, data ważności: 10.2019, 
- 02AU1016, data ważności: 10.2019.
Podmiot odpowiedzialny: Zakłady Farmaceutyczne Polfa Warszawa S.A.
Decyzji nadano rygor natychmiastowej wykonalności. 
Przyczyną decyzji jest błąd w opisie na opakowaniu zewnętrznym, na którym widnieje informacja „każdy ml roztworu zawiera substancję czynną: 50 mg petydyny chlorowodorku. Substancja pomocnicza: woda do wstrzykiwań. Każda ampułka zawiera: 50 mg petydyny chlorowodorku”.
Tymczasem zgodnie z dopuszczeniem do obrotu Dolcontral, 50 mg/ml, roztwór do wstrzykiwań, ampułka 2, zapis powinien brzmieć „każdy ml roztworu zawiera substancję czynną: 50 mg petydyny chlorowodorku. Substancja pomocnicza: woda do wstrzykiwań. Każda ampułka zawiera: 100 mg petydyny chlorowodorku”.
Dolcontral zawiera petydynę, która jest lekiem przeciwbólowym o bardzo silnym działaniu.

6) kolejnych serii produktu leczniczego Locacid (Tretinoinum), 500µg/g, krem. 
Numery serii: 
- G00206, data ważności: 01.2017,
- G00208, data ważności: 04.2017,
- G00209, data ważności: 06.2017,
- G00210, data ważności: 07.2017,
- G00211, data ważności: 10.2017,
- G00212, data ważności: 11.2017,
- G00213, data ważności: 11.2017,
- G00214, data ważności: 01.2018,
- G00215, data ważności: 04.2018,
- G00216, data ważności: 04.2018,
- G00217, data ważności: 05.2018,
- G00218, data ważności: 09.2018.
Podmiot odpowiedzialny: Pierre Fabre Dermatologie, Francja.
Importerzy równolegli to: InPharm sp. z o.o., Forfarma sp. z.o.o. oraz Delfarma sp. z o.o.
Decyzji nadano rygor natychmiastowej wykonalności.
Decyzja została podjęta w związku z wynikami uzyskanymi podczas przeprowadzania badań stabilności, które wykazały, że ww. serie nie spełniają wymagań określonych w specyfikacji. 
Wskazania - różne postacie kliniczne trądziku (z wyjątkiem trądziku różowatego).


środa, 11 stycznia 2017

PASJA DOBREGO ŻYCIA w Warszawie

Najbliższe spotkanie z cyklu Pasja Dobrego Życia w Warszawie odbędzie się w sobotę 14 stycznia 2017 r.
Gorąco zapraszam.
Szczegóły na poniższym plakacie:


poniedziałek, 9 stycznia 2017

Ewelina: Świąteczna przygoda


Od Eweliny Dreli z Mapy Zdrowia:

Witaj,


Mam w tym roku niesamowite szczęście. Dopiero mogłam Ci złożyć życzenia w Boże Narodzenie, a teraz mogę przywitać z Tobą Nowy Rok.

To naprawdę wspaniałe uczucie.

Jak witałeś Nowy Rok? Były fajerwerki, huk, radość i śmiech, czy raczej spokojnie, z rodziną, przyjaciółmi?

Nie wiem, jak dla Ciebie, ale dla mnie końcówka roku to czas na bilans. Co się udało, czego nie osiągnęłam, z czego jestem zadowolona, za co wdzięczna, nad czym muszę popracować.

Ten rok był bardzo intensywny. Dużo się działo, dużo zmieniło, choć na szczęście nie wszystko. Nagle wokół mnie pojawiło się mnóstwo dobrych, pozytywnych ludzi, za których jestem niesamowicie wdzięczna. Ale też sporo osób zniknęło. (...)

A jak u Ciebie? Jak oceniasz swój poprzedni rok? Udało Ci się zrealizować postanowienia? Plany? Marzenia?

Każdego 1 stycznia przypominam sobie jedną rzecz. Spotkanie z przyjacielem sprzed kilku lat. To jest naprawdę bardzo mądry człowiek.

Cichy i skromny, ale potrafiący cieszyć się życiem. Nie pamiętam, żeby się nie uśmiechał, żeby kiedykolwiek był smutny czy narzekał.

Spotkałam się z nim, kiedy byłam nieszczęśliwa (a wtedy często byłam nieszczęśliwa). Zaczęłam mu opowiadać, jak mi źle, jak mnie ludzie wykorzystują, jak wszystko pod górkę.

Wysłuchał mnie, nie przerywając nawet przez sekundę, pozwolił, żeby wylał się kubełek z jadem i niepowodzeniami. Chwilę milczał. Wiedziałam, że za chwilę powie coś, co zmieni dużo w moim życiu.

Nie wiedziałam, że to zmieni wszystko. Po dłuższej chwili milczenia powiedział: „wiesz, twoim problemem wcale nie jest to, co myślisz, że jest. To nie świat jest przeciwko tobie, tylko ty sama”

Możesz uwierzyć, jak wielkie było moje zdziwienie. To ja  spotkałam się z nim, bo potrzebowałam pomocy, a on tak? A on kontynuował „Jesteś uzależniona. I musisz pójść na odwyk”

Tego było już za wiele. Ja? Uzależniona??? Ja?? Nigdy nie paliłam papierosów, nie nadużywam alkoholu, trzymam się z daleka od innych używek. Byłam zbulwersowana, a on spokojnie i z uśmiechem dokończył:

„Jesteś uzależniona od narzekania i szukania w życiu tego, co złe, negatywne, straszne. Nie umiesz się cieszyć i nie chcesz, bo łatwiej jest narzekać.”
…...
…...

Tak... ja też wtedy zaniemówiłam. To było kilka lat temu. Od tamtego czasu przeszłam „odwyk”. Za każde narzekanie wrzucałam do słoika 5 zł. W ubiegłym roku  wysypałam jego zawartość i kwota, która tam była pozwoliła mi dołożyć połowę do moich wakacji. Uwierzysz?

Pomyśl o ostatnim czasie w swoim życiu. Może też był pełen narzekania i smutku. Bo trzeba przygotować święta, kupić prezenty, bo dopadło Cię przeziębienie, bo rodzina... bo znowu kolejny rok.

Praca niedobra, za mało pieniędzy, nie masz tego, o czym marzysz, teściowie robią Ci na złość, dzieci nie odwiedzają, zbyt rzadko widujesz wnuki, dokuczają Ci różne dolegliwości... i tak w kółko. Można wymieniać w nieskończoność.

Prawda jest taka, że to Cię zabija. Co z tego, że starasz się żyć zdrowo i dobrze odżywiać, skoro od środka toczy Cię robak wiecznego niezadowolenia.

A pomyśl, kiedy ucieszyłeś się ostatnio tak po prostu? Nie z wielkiego sukcesu, ale na przykład z promieni słońca, pięknego śniegu, mrozu skrzypiącego pod butami? Może raczej narzekałeś, że zimno, można się rozchorować albo trzeba odśnieżyć samochód.

Od kiedy opróżniłam słoik z 5 zł za każde narzekanie, w lipcu ubiegłego roku, zajrzałam do niego teraz. Jest prawie pusty, jest tam może 5 monet.

Kiedy przestałam narzekać, wszystko zaczęło się układać. Nagle świat przestał być przeciwko mnie, a ludzie stali się życzliwi i przyjaźni. Nawet trudne relacje z najbliższymi zaczęły się jakoś normować.

Poczułam się znacznie lepiej (...).

Momentami było ciężko - chciało mi się narzekać, być  niezadowolonym, ale wypracowałam sobie na to sposób.  Zawsze, ilekroć chciało mi się narzekać, szukałam w tym czegoś pozytywnego. Na przykład?

Kiedy w niedzielę wieczorem chciało mi się powiedzieć: „o jeju, znów jutro poniedziałek”, od razu myślałam „ej, przecież kolejny jest dopiero za tydzień”. Od razu było lepiej.

Wszystko zaczęło wychodzić, przestałam ciągle chorować, a ludzie - jakimś dziwnym trafem - lgną do mnie coraz bardziej.

Może zamiast szukać jakichś skomplikowanych postanowień noworocznych, spróbujesz po prostu mniej narzekać, a bardziej cieszyć się i uśmiechać w tym roku?

To nie będzie łatwe, bo mamy taką narodową skłonność do niezadowolenia, do romantycznego cierpienia. Ale może warto to przełamać i po prostu cieszyć się każdym dniem, razem z tym, co on przynosi?

To jak, z czego się dzisiaj ucieszysz?

Dobrej niedzieli,
Ewelina

niedziela, 8 stycznia 2017

Szymon Majewski: Ta jedna jedyna noc

Felieton Szymona Majewskiego:


Ta jedna jedyna noc

Czyli napięcia około sylwestrowe!

Zaczyna się już miesiąc przed Sylwestrem: Gdzie?! Z kim!? Jak?! Ciśnienie dotyczące Tej Jednej Jedynej Nocy jest powodem wielu zawirowań towarzyskich i spędza sen z powiek. Bo jak to tak ? Do Romana?! Przecież u niego zawsze drętwo? Do klubu ? Ale tam po 300 pln od osoby i didżej, co gra country-disco. A może na rynek? Ale nie, lepiej nie, bo Grzesiek dostał ostatnio tam butelką szampana i nie bawił się szampańsko.

A może do hotelu na Sylwka „zasiadanego”? Nie, bo nigdy nie wiadomo z kim cię posadzą, a poza tym od czasu gdy jeden artysta powiedział, żeby: „już siadali na d…, bo gram dziś trzeci koncert“ to jakoś nam się już nie chce.

A w ogóle co z włosami, jaka fryzura? Czy hasztag z brokatu sobie zrobić czy numer Lewandowskiego? Co „grzało” w tym roku, jakie kreacje, i czy mam co na siebie włożyć?

Te tematy podgrzewają towarzystwo do czerwoności, tworzą koterie, rozłamy, sojusze i od końca trzymają w niepewności.

I 31-ego z reguły kończy się tak jak zawsze, czyli w szaleńczym i nerwowym biegu między klubami, gdy próbujemy trafić na to „jedno jedyne miejsce” podczas „tej jednej jedynej nocy”. A „magiczna dwunasta” dopada nas w taksówce albo między klubami, w podwórku przy kontenerze „Bysia”.

Dlatego staram się zawsze nie napinać, najważniejsze to z kim. W dobrym gronie to nawet można przespać Sylwestra - miałem takiego znajomego, który traktował to jako normalną noc do wyspania, bo mama kazała mu się wysypiać.

Wtedy jest najlepiej, jak się nie nastawiam.

I tak nic nie przebije harcerskiego Sylwestra 16 WDH na Butorowym Wierchu w 1983 r. Byliśmy tam na zimowisku. Mieszkaliśmy w nieogrzewanej drewnianej chałupie, spaliśmy w swetrach, pamiętam jak mój kolega Jacek kładł na śpiwór ręczniki i skarpetki, bo mówił, że to „zawsze jakaś warstwa”. Nie było ciepłej wody, wiec kąpaliśmy się na waleta w… zaspach. Pamiętam, że skakaliśmy z okna do trzymetrowej zaspy w mięciuśki śnieg. Po takiej kąpieli było nam naprawdę ciepło.

Fajne w tej chałupie było to, że gdy rano chcieliśmy rzucić okiem na wyciąg, czy pracuje czy nie, wystarczyło spojrzeć pomiędzy belki i widzieliśmy stok… Może właśnie dzięki tym wizjerkom w pokoju było około 7 stopni.

Samego Sylwestra spędziliśmy w szopie, w środku lasu na Butorowym. Była większa zabawa niż na Openerze, drużynowy grał zmarzniętą dłonią na gitarze a my tańczyliśmy w przerwie posilając się jeszcze świąteczną kutią. Tańce były takie, że szopa się przesunęła trochę, co stwierdził następnego dnia góral. Punkt dwunasta wyszliśmy z pochodniami, nad polaną świecił księżyc a my życzyliśmy sobie wszystkiego najlepszego. Po nogami skrzypiał śnieg.*

Cudowne było to, że nie mieliśmy nic ale za to mieliśmy siebie… Czyli wszystko.


* Śnieg – fajne , białe zjawisko, niewystępujące już w Polsce od paru lat. Kiedyś go było dużo.


niedziela, 1 stycznia 2017

Nowy Rok i... Ewelina wspomina świąteczną przygodę

Czytelnikom bloga
życzę

POMYŚLNOŚCI W NOWYM 2017 ROKU
oraz - dla naszych dzieci i wnuków - Babci formatu babci Eweliny

Grafika ze strony http://www.kwaskowa.pl/
__________________________________________________________

Świąteczna przygoda






Witaj,

Chciałam Ci opowiedzieć dzisiaj pewną historię, moją pierwszą, jaką pamiętam, przygodę świąteczną z babcią.

Byłam dzieckiem. Pamiętam, jak biegłam do niej z płaczem na kilka dni przed Bożym Narodzeniem. Moja starsza siostra odpaliła bombę:

ŚWIĘTY MIKOŁAJ NIE ISTNIEJE. WSZYSCY TO WIEDZĄ.

Jak to? Nagle poczułam, jak cały mój świat runął, a na taki stan rzeczy lekarstwo jest tylko jedno: babcia.

To była babcia inna niż wszystkie inne babcie. Nigdy nie była zbyt wylewna ani egzaltowana, ale przebywanie z nią dawało mi niesamowite poczucie bezpieczeństwa. Pobiegłam do niej tego feralnego dnia, bo wiedziałam, że będzie ze mną szczera.

Babcia ZAWSZE mówiła prawdę, a ta prawda była jeszcze lepsza do strawienia razem z jej cudownymi piernikami, których smak pamiętam i odtwarzam do dzisiaj.

Babcia na szczęście była w domu, a pierniki były jeszcze ciepłe. Nie powstrzymałam się, złapałam ciastko i między jednym kęsem a drugim, opowiedziałam jej wszystko.

- Nie ma Świętego Mikołaja? - powtórzyła. To niedorzeczne. Cały zamęt wokół tego tematu zaczyna mnie zdrowo denerwować. Ubieraj kurtkę, jedziemy.

- Ale gdzie jedziemy, babciu? - zapytałam - nawet nie skończyłam jeść Twojego cudownego piernika.

„Gdzie” okazało się być dużym sklepem, gdzie na tamte czasy można było dużo kupić. Kiedy weszłyśmy przez drzwi, babcia wręczyła mi banknot 50 zł.

Na tamte czasy to było naprawdę sporo pieniędzy.

- Weź te pieniądze - powiedziała - i kup prezent dla kogoś, kto tego potrzebuje. Ja poczekam w aucie. I poszła.

Miałam tylko 11 lat. Chodziłam do sklepu z mamą, robiłam zakupy w osiedlowym sklepiku według listy, ale sama? Nigdy!

Sklep był duży i zatłoczony, ludzie przeciskali się, chcąc kupić ostatnie prezenty. Przez kilka chwil stałam zagubiona, nie wiedząc, gdzie pójść, czego w zasadzie szukam i dla kogo ma być ten prezent.

Myślałam o ludziach, których znałam, o rodzinie, przyjaciołach, sąsiadach, dzieciach w szkole. Nie miałam pomysłu, kto mógłby czegoś potrzebować, kiedy przyszedł mi do głowy Piotrek. Kolega z klasy.

Miał zawsze nieświeży oddech, potargane włosy i siedział tuż za mną w ławce. Piotrek nie miał zimowej kurtki. Wiedziałam to, bo nigdy nie chodził z nami na zajęcia na lodowisku.

Mama pisała mu usprawiedliwienia, że niby jest przeziębiony, ale prawda była taka, że Piotrek nie miał kurtki zimowej.

Trzymałam w ręku banknot 50 zł  i moja ekscytacja wzrastała. Kupię Piotrkowi kurtkę!!!

Wyszukałam ładną, czerwoną kurtkę, musiała mu się spodobać. Była ciepła, miała kaptur i była na mnie nico za duża, więc na Piotrka miała być w sam raz. Pobiegłam z radością do kasy.

- Czy to prezent dla kogoś? - zapytała pani przy kasie. - Tak proszę pani. - odpowiedziałam i położyłam na ladzie banknot 50 zł.

Uśmiechnęła się do mnie, a ja opowiedziałam jej dokładnie, dla kogo ten prezent i wszystko o Piotrku, o tym, że nie chodzi z nami na lodowisko i że naprawdę potrzebuje ciepłej zimowej kurtki.

Pani włożyła kurtkę do reklamówki, podała mi, wzięła banknot i życzyła mi „Wesołych Świąt”. Nie dostałam reszty.

Wieczorem babcia pomagała mi pakować kurtkę na prezent dla Piotrka. W czasie pakowania wypadła metka, a babcia włożyła ją ukradkiem do swojej Biblii (myślała, że nie widzę). Dołożyłyśmy czerwoną kokardę i informację „Dla Piotrka od św. Mikołaja”.

Babcia powiedziała, że Mikołaj zawsze działa w tajemnicy. Potem zawiozła mnie do domu Piotrka i po drodze wyjaśniła, że teraz jestem oficjalnym pomocnikiem św. Mikołaja.

Weszłyśmy do bloku i przyczaiłyśmy się za rogiem na klatce. Obserwowałyśmy. Potem babcia powiedziała:

- Dobrze, bohaterze, teraz idź!.

Wzięłam głęboki oddech, położyłam pakunek bezgłośnie na wycieraczce, zadzwoniłam do drzwi i uciekłam.

Razem wstrzymałyśmy oddech i czekałyśmy, co będzie dalej. Drzwi otworzył Piotrek i aż pisnął z radości.

Minęło wiele lat, a ja nadal pamiętam te emocje i uczucia, kiedy stałam z babcią za rogiem i czekałam co będzie. Tego wieczora zrozumiałam, że babcia miała rację.

Całe to zamieszanie wokół istnienia św. Mikołaja było niedorzeczne. Św. Mikołaj wciąż żyje i ma się dobrze, a my jesteśmy jego pomocnikami.

Wciąż mam Biblię, w której babcia ukryła metkę z ceną… 99 zł.

Na te Święta życzę Ci, żebyś zawsze miał w sobie miłość, którą możesz się dzielić, zdrowie, z którego będziesz się cieszyć i przyjaciół, którzy będą o Ciebie dbać.

Wesołego świętowania!
Ewelina