poniedziałek, 20 lutego 2017

Ewelina: Dlaczego zepsute jedzenie jest najzdrowsze?

Wiadomość od Eweliny Dreli z Mapy Zdrowia:

Witaj,

Dziś temat nieco szokujący jak na dzisiejsze czasy. (...)

Kto powiedział że zdrowe jedzenie to tylko i wyłącznie świeże, surowe produkty? Przewrotne pytanie, nieprawdaż?

Dzisiaj z każdej strony jesteśmy niemal bombardowani informacjami, żeby przejść na dietę ściśle surową (raw), wegańską surową (wegan raw) lub drastycznie ograniczyć produkty tak zwane przetworzone.

Nic dziwnego, że stwierdzenie że zepsute jedzenie jest dla Ciebie najzdrowsze, wręcz staje się lekiem, wydaje się niedorzeczne.

Jednak sprawa nie jest taka prosta jak się wydaje. Rzeczywiście, surowa dieta bogata we wszystkie składniki odżywcze jest bardzo zdrowa i nie mam jej nic do zarzucenia.

Jednak organizm długo się przestawia na taki styl odżywiania, przystosowuje wszystkie narządy do pracy, musi wyprodukować jednych enzymów trawiennych nagle więcej, innych mniej.

Przede wszystkim jednak jesteśmy bardzo złożonym organizmem, w naszym przewodzie pokarmowym i rozrodczym znajduje się wiele rodzajów flory bakteryjnej, która wspomaga procesy trawienne, jej odpowiedni poziom gwarantuje odpowiednie ph poszczególnych rejonów ciała. (...)

Osłabienie organizmu spowodowane wysiłkiem, trudnościami życiowymi, przewlekłym stresem, obecność antybiotyków w jedzeniu lub też przyjmowanie antybiotyków lub nawet ziół o działaniu antywirusowym (czystek, wrotycz) w dużym stężeniu i ilości, powoduje nie tylko usunięcie wirusa ale też innych, nie tak silnych przecież bakterii i mikroorganizmów.

Objawia się to w postaci biegunki, wysypów skórnych, miejscowych drożdżyc, u kobiet w okolicach intymnych. Bowiem utrata tych dobrych bakterii powoduje rozrost drożdżaków, którymi bakterie się żywią.

I wtedy właśnie z pomocą przychodzi nam wspaniały sprzymierzeniec - „zepsute jedzenie”!

Tak, właśnie proces fermentacji i rozkładu powoduje powstanie środowiska i odczynu sprzyjających  rozwijaniu się tych małych mikroorganizmów, które działają na nas zbawiennie i leczniczo. To nie przypadek, że u naszych babć pełno było przetworów typu kapusta kiszona, ogórki kiszone, zsiadłe mleko, kefir.



Teraz dochodzą do tego towarzystwa jeszcze jogurty, dla których hoduje się specjalne kultury bakterii jogurtowych, sery pleśniowe, długo dojrzewające itp.

Mało tego, w sklepach można kupić specjalne zestawy do hodowli tych bakterii jogurtowych i samemu produkować jogurty, przy okazji zwiększając swoją świadomość, czym jest jogurt.

Zauważ że wszystkie te wyżej wymienione produkty zawierają ogrom witamin z grupy B, a także właśnie te probiotyczne bakterie.

Polecane są właśnie na zimę - kiedy nie mamy dostępu do zbyt dużej ilości surowych warzyw i owoców rodzimie produkowanych. Natura wie co robi - w zimie bowiem potrzebujemy więcej tych probiotyków - wcale nie w formie sztucznych kultur bakterii w postaci tabletek czy sztucznie doprawianych jogurtów.

Nasz organizm jest cudownym, żyjącym laboratorium, w którym te bakterie same się namnażają do właściwego poziomu, wystarczy mu regularnie dostarczać wraz z kiszonkami, kefirami, zsiadłym mlekiem małe ich ilości.

Ilości wyprodukowane w sposób naturalny - nie chcemy przecież faszerować się chemią - bo po co, skoro mamy tak cudowną naturalną aptekę w zasięgu ręki (i to za grosze!)

Jak widzisz natura zna odpowiedź na każde pytanie i każdy problem. Warto sięgać po naturalne probiotyki - zepsute jedzenie górą!

Dobrego dnia Ci życzę i zdrowia!
Ewelina 

2 komentarze:

  1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  2. Pycha ogóreczki kiszone i to jeszcze uprawiane na działce na nawozie ekologicznym z pokrzywy, mleczu czy skrzypu ..... nie wspomnę o pomidorach pysznych działkowych....zimą w słoikach..

    OdpowiedzUsuń